Reklama

Spis treści:

  1. „Rutynowe odrobaczanie” i uniwersalny mit pasożytów
  2. Głodówki lecznicze jako „operacja bez skalpela”
  3. Cudowne panaceum: „lewoskrętna” witamina C i megadawki witaminy D
  4. Plaga „Zombie Papers” i kłamstwo o tym, że nieszczepione dzieci są zdrowsze
  5. „Totalna biologia”, czyli wirusy jako wymysł i choroba z emocji

Od stycznia 2025 roku do połowy maja 2026 roku w polskich mediach tradycyjnych i społecznościowych pojawiło się ponad 380 tysięcy publikacji i wpisów powielających lub analizujących fake newsy medyczne. Łączny zasięg tych treści szacuje się na astronomiczne 2,7 miliarda kontaktów z przekazem. Jak zauważa dr Dorota Sikora, badaczka dezinformacji z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu: „Obserwujemy powstawanie alternatywnego systemu wiedzy o zdrowiu. Takiego, który dla wielu osób staje się bardziej przekonujący niż wiedza ekspertów”.

Oto 5 głównych i najbardziej szkodliwych mitów, które zdominowały przestrzeń publiczną w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy.

1. „Rutynowe odrobaczanie” i uniwersalny mit pasożytów

W alternatywnym obiegu informacyjnym pasożyty stały się absolutnym kozłem ofiarnym współczesnej cywilizacji. Według internetowych „uzdrowicieli” to właśnie one – rzekomo niewykrywalne przez „standardowe badania szpitalne” – mają odpowiadać za niemal każdą dolegliwość – od otyłości i cukrzycy, przez różne typy ADHD u dzieci, aż po nowotwory.

Co mówi nauka? Teorie te są całkowicie pozbawione podstaw biologicznych i medycznych. Lekarze alarmują, że podawanie dzieciom silnych leków przeciwpasożytniczych (często bez recepty lub z niewiadomych źródeł internetowych) obciąża ich organizm i niszczy mikrobiotę. Co najgorsze, ślepa pogoń za „ukrytym robakiem” drastycznie opóźnia postawienie właściwej diagnozy w przypadku poważnych chorób przewlekłych. A część badań wskazuje, że kontrolowany kontakt z pasożytami jelitowymi może zapobiegać m.in. chorobom zapalnym jelit i alergiom.

2. Głodówki lecznicze jako „operacja bez skalpela”

Kolejna bzdura medyczna zyskała drugie życie dzięki manipulacji autorytetem… Nagrody Nobla. Twórcy internetowi promują wielodniowe, radykalne posty (np. siedem lub dziesięć dni o samej wodzie). Twierdzą, że całkowite odcięcie pożywienia „resetuje organizm” i zmusza go do samooczyszczenia oraz eliminacji komórek rakowych czy pasożytów. Powołują się przy tym na odkrycia z zakresu autofagii (naturalnego procesu usuwania zbędnych komórek).

Co mówi nauka? To klasyczny przykład tzw. cherry pickingu (wybiórczego traktowania faktów). Prawdą jest, że badania nad autofagią zostały uhonorowane Nagrodą Nobla, jednak nie oznacza to, iż człowiek może bezkarnie i bezpiecznie sterować tym procesem za pomocą domowych głodówek. Wielodniowy brak składników odżywczych to potężny stres i obciążenie dla narządów wewnętrznych, a opowieści o tym, że dzięki głodówce „lekarze nie będą już potrzebni”, stanowią bezpośrednie zagrożenie dla ludzkiego życia. Nawet mniej radykalny post przerywany okazał się mało skuteczny, a czasami wręcz szkodliwy dla zdrowia.

3. Cudowne panaceum: „lewoskrętna” witamina C i megadawki witaminy D

Segment teorii żywieniowych i suplementacyjnych rośnie najszybciej w całej infosferze (odpowiada już za 23% fałszywych narracji). Internetowym symbolem tej kategorii wciąż pozostaje mityczna „lewoskrętna witamina C”, obok której pojawił się groźny trend przyjmowania gigantycznych dawek witaminy D w celu „wyleczenia nowotworów, chorób autoimmunologicznych i stanów zapalnych”.

Co mówi nauka? Sam termin „lewoskrętna witamina C” jest pseudonaukowym wymysłem marketingowym, mającym nadać alternatywnym preparatom pozór wiedzy tajemnej. Z biologicznego punktu widzenia kwas L-askorbinowy (witamina C) jest zawsze prawoskrętny optycznie. Najbardziej przerażające są jednak wlewy dożylne z witaminy C oraz bezkrytyczne przyjmowanie uderzeniowych dawek witaminy D. Powodują one ryzyko ciężkiego przedawkowania i interakcji z lekami, a u pacjentów onkologicznych – rezygnację ze sprawdzonej, opartej na faktach chemioterapii. Uwaga – mniejsze dawki witaminy D nadal są zalecane, zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym.

4. Plaga „Zombie Papers” i kłamstwo o tym, że nieszczepione dzieci są zdrowsze

Ruchy antyszczepionkowe wciąż stanowią największy, bo aż 54-procentowy obszar dezinformacji medycznej w Polsce. W analizowanym przez badaczy okresie prym wiodła teza, jakoby dzieci całkowicie nieszczepione rozwijały się lepiej i były zdrowsze niż te, które przeszły obowiązkowy kalendarz szczepień. Do uwiarygodnienia tego kłamstwa manipulatorzy wykorzystują wyrafinowaną technikę: tzw. zombie papers.

Co mówi nauka? Zombie papers to publikacje naukowe, które dawno temu zostały oficjalnie zdyskredytowane, wycofane przez czasopisma naukowe i obalone ze względu na fałszerstwa lub kardynalne błędy metodologiczne (jak osławiony artykuł Andrew Wakefielda z 1998 roku dotyczący autyzmu). Mimo że te „naukowe trupy” nie mają żadnej wartości, wciąż krążą w sieci jako rzekome „dowody”.

Żadne rzetelne, wieloośrodkowe badanie populacyjne nigdy nie wykazało, by dzieci nieszczepione były zdrowsze – wręcz przeciwnie, są one bezpośrednio narażone na powrót śmiertelnie niebezpiecznych chorób zakaźnych, takich jak odra czy krztusiec. Nie ma też dowodów na to, że szczepienia wywołują autyzm.

5. „Totalna biologia”, czyli wirusy jako wymysł i choroba z emocji

To jeden z najbardziej kuriozalnych, a zarazem destrukcyjnych mitów: negowanie teorii zarazków (5% badanych treści). Zwolennicy nurtów takich jak „biologia totalna” czy „nowa medycyna germańska” twierdzą, że bakterie i wirusy nie istnieją lub są jedynie niegroźnymi „szczątkami obumarłych komórek”. W myśl tej logiki każda choroba – od infekcji sezonowej, po nowotwór złośliwy – ma być wyłącznie efektem „nierozwiązanego konfliktu emocjonalnego”, traumy rodowej lub nagłego stresu psychicznego zapisywanego w ciele.

Co mówi nauka? Całkowite odrzucenie mikrobiologii i infekcyjnego podłoża chorób to zupełne odrzucenie konsensusu naukowego. Choć stan psychiczny pacjenta wpływa na jego odporność i ogólne samopoczucie, to przypisywanie powstawania guza nowotworowego „kłótni z wujkiem” lub traumie przodków jest kliniczną bzdurą. Promowanie takich haseł w ramach płatnych „holistycznych warsztatów” to bezwzględne żerowanie na ludzkim strachu, prowadzące do masowego unikania podstawowej diagnostyki medycznej.

Dlaczego w to wierzymy? Gra na najsilniejszych ewolucyjnych strachach

Współczesna dezinformacja nie potrzebuje już skomplikowanych opowieści o globalnych spiskach i chipach w szczepionkach. Działa znacznie sprytniej – posługuje się prostym, przystępnym językiem i oferuje natychmiastowe, „magiczne” rozwiązania, które zdejmują z nas wysiłek poznawczy.

Jak w komentarzu do raportu podsumowuje prof. Piotr Ponikowski, kardiolog i rektor UMW: „Dezinformacja medyczna faktycznie zagraża życiu, a tym samym uderza w bezpieczeństwo państwa. Trzeba zacząć o tym mówić głośno i wyraźnie”. W dobie algorytmów społecznościowych, które promują treści wywołujące skrajne emocje, rzetelna weryfikacja źródeł staje się naszym podstawowym obowiązkiem zdrowotnym. Zanim uwierzysz w internetowy „detoks”, zapytaj o zdanie lekarza – nie influencera.

Źródło: „Dezinformacja medyczna. Raport medialny 1.01.2025–14.05.2026”, opracowany przez Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu oraz Mediaboard Polska

Nasz ekspert

Łukasz Załuski

Od ponad 20 lat opowiada o świecie – jego historii, nauce i miejscach, do których warto wyruszyć z otwartą głową. Jest redaktorem naczelnym „National Geographic Polska” oraz National-Geographic.pl. Wcześniej kierował m.in. „Focusem”, „Focusem Historia” czy „Sekretami Nauki”, konsekwentnie rozwijając tematykę popularnonaukową i podróżniczą. Jest inicjatorem projektu pierwszej naukowej rekonstrukcji wizerunków władców z dynastii Jagiellonów. Po godzinach miłośnik gimnastyki sportowej, książek kryminalnych i europejskich stolic.

Łukasz Załuski
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...