Reklama

Spis treści:

  1. Zatrucie pokarmowe może prowadzić do IBS
  2. Co infekcja zmienia w jelitach?
  3. Dlaczego objawy IBS mogą się utrzymywać i jak się je leczy

U większości osób zatrucie pokarmowe kończy się wraz z ustąpieniem zaburzeń trawiennych. Dla niektórych jednak pierwsze trudne dni są dopiero początkiem problemów. Długo po usunięciu patogenu z organizmu mogą utrzymywać się nawracające bóle brzucha, biegunka, a niekiedy także zaparcia – przez miesiące, a nawet lata.

Zatrucie pokarmowe może prowadzić do IBS

Lekarze określają ten stan mianem poinfekcyjnego zespołu jelita drażliwego. Według ostrożnych szacunków rozwija się on u co najmniej jednej na 10 osób po przebyciu infekcji jelitowej. Ryzyko to nabrało nowego znaczenia w związku z serią ognisk chorób przenoszonych przez żywność, które powiązano m.in. z sałatą, mrożonymi borówkami, kiełkami, jajami i papryczkami jalapeño. Samo ognisko zakażeń pasożytem Cyclospora, którego źródłem była sałata lodowa, spowodowało zachorowanie niemal 13 tys. osób. Od dziesięcioleci naukowcy próbują odkryć przyczyny tego zaburzenia i znaleźć skuteczne sposoby jego leczenia. Coraz więcej badań wskazuje jednak nie na jednego winowajcę, lecz na długotrwałe zmiany w kilku wzajemnie powiązanych układach organizmu.

Poinfekcyjny IBS może pojawić się po infekcjach przewodu pokarmowego wywołanych przez różne drobnoustroje, ale częściej rozwija się po zakażeniach pasożytniczych i bakteryjnych niż wirusowych. Do najlepiej udokumentowanych czynników należą pasożyt Giardia oraz bakteria Campylobacter, a także Salmonella, E. coli i Shigella. Co ciekawe, Cyclospora jest rzadko wiązana z rozwojem tego zaburzenia.

W jednym z przeglądów oszacowano, że poinfekcyjny IBS odpowiada za około 9 procent wszystkich przypadków zespołu jelita drażliwego, choć część ekspertów podejrzewa, że rzeczywisty odsetek może być znacznie wyższy. – Jeśli 10 lat temu po powrocie z Meksyku przez jeden dzień miałem biegunkę, czy dziś w ogóle będę o tym pamiętał? – mówi dr Mark Pimentel, gastroenterolog i naukowiec z Cedars-Sinai Medical Center w Los Angeles. Jego zdaniem zatrucia pokarmowe mogą odpowiadać nawet za około 60 procent przypadków IBS.

IBS nie jest jedynym zaburzeniem układu pokarmowego, które może pojawić się po infekcji. Dr Lin Chang, gastroenterolożka z UCLA badająca komunikację między jelitami a mózgiem zwraca uwagę, że u pacjentów może rozwinąć się również poinfekcyjna dyspepsja czynnościowa. To często pomijane zaburzenie powoduje ból w górnej części brzucha, szybkie uczucie sytości lub nieprzyjemne przepełnienie po jedzeniu. Naukowcy nie wiedzą jednak jeszcze, czy rozwija się ono poprzez te same mechanizmy co poinfekcyjny IBS.

Co infekcja zmienia w jelitach?

Nadal nie wiadomo, dlaczego jedna osoba po infekcji wraca całkowicie do zdrowia, podczas gdy u innej pojawiają się przewlekłe objawy. Jedna z grup hipotez koncentruje się na zmianach mikrobiomu jelitowego. Infekcja może przejść przez społeczność bakterii zasiedlających jelita niczym burza. Zwykle w ciągu kilku dni lub tygodni mikrobiom odbudowuje się. U części osób tak się jednak nie dzieje.

– To tak, jakby mikrobiom doznał szoku – mówi dr Madhusudan Grover, gastroenterolog z Mayo Clinic, który od 15 lat bada następstwa zakażeń Campylobacter. W niewielkiej grupie pacjentów obserwowanych przez rok po infekcji niektóre mikroorganizmy utracone podczas choroby nigdy nie powróciły.

Zmiany w społeczności mikroorganizmów mogą pociągać za sobą szereg dalszych konsekwencji. Badania dr Madhusudana Grovera prowadzone na myszach sugerują na przykład, że zubożenie mikrobiomu jelitowego może zwiększać aktywność proteaz – enzymów rozkładających białka, których działanie jest zwykle kontrolowane przez określone bakterie jelitowe.

Inne hipotezy koncentrują się na rozregulowanym układzie odpornościowym jelit po przebytej infekcji. Dokładne badania jelit pacjentów wskazują na utrzymujący się stan zapalny oraz zaburzenia funkcjonowania układu odpornościowego. Niektórych komórek zwalczających infekcje jest zbyt dużo, innych zbyt mało, a cząsteczki sygnałowe kontrolujące reakcje zapalne organizmu działają nieprawidłowo. W badaniach na zwierzętach naukowcy znaleźli również dowody na reakcję alergiczną, która wydaje się ograniczona do jelit.

Jeszcze inna grupa hipotez dotyczy nerwów kontrolujących skurcze jelit oraz odczuwanie bólu. U myszy infekcje przewodu pokarmowego mogą uszkadzać lub zabijać neurony znajdujące się w ścianie jelita, prowadząc do długotrwałych zmian w jego motoryce. Nadal nie wiadomo, czy podobna utrata neuronów występuje również u ludzi. Jednak dr Benjamin Levy, gastroenterolog z Uniwersytetu w Chicago, dostrzega u swoich pacjentów dowody na to, że układ czuciowy jelit może stać się nadwrażliwy. Większość ludzi nawet nie zauważa normalnej perystaltyki, czyli rutynowych skurczów mięśni przewodu pokarmowego. – Pacjenci z poinfekcyjnym IBS odczuwają perystaltykę jako ból – mówi.

Hipoteza dr Marka Pimentela łączy kilka z tych koncepcji. Podejrzewa on, że podczas początkowej infekcji przenoszonej przez żywność układ odpornościowy wytwarza duże ilości przeciwciał w odpowiedzi na toksynę produkowaną przez niektóre bakterie. Przeciwciała te mogą również atakować własne tkanki organizmu – konkretnie komórki koordynujące procesy „porządkowe” jelita cienkiego – co może prowadzić do nadmiernego namnażania się bakterii. Powstające wówczas gazy i inne produkty przemiany materii bakterii mogą zwiększać wrażliwość jelit i sprawiać, że ich błona śluzowa staje się bardziej przepuszczalna. W efekcie zawartość jelita może łatwiej podrażniać i wywoływać stan zapalny, przyczyniając się do utrzymującej się biegunki i bólu. Żadna z tych teorii nie wyjaśnia jednak w pełni poinfekcyjnego IBS, a naukowcy nie są zgodni co do tego, jak poszczególne mechanizmy łączą się ze sobą.

Dlaczego objawy IBS mogą się utrzymywać i jak się je leczy

Jednym z istotnych obszarów sporu jest rola mózgu w rozwoju poinfekcyjnego IBS. Dr Lin Chang wskazuje na dowody, że osoby, które w momencie zachorowania doświadczają lęku lub depresji, są bardziej narażone na rozwój długotrwałych objawów jelitowych. Nie oznacza to jednak, że choroba jest „wymyślona”. Mózg aktywnie przetwarza sygnały płynące z jelit i może nasilać odczuwanie objawów. – Badania eksperymentalne sugerują, że stres w mierzalny sposób osłabia szczelność bariery jelitowej, a hormony stresu mogą zwiększać zjadliwość patogenów jelitowych – mówi dr Madhusudan Grover. Zwraca uwagę, że takie drobnoustroje jak Campylobacter stają się bardziej zjadliwe w obecności adrenaliny, hormonu związanego z reakcją „walcz albo uciekaj”.

Dr Mark Pimentel uważa natomiast, że w poinfekcyjnym IBS mózg jest przede wszystkim niewinnym obserwatorem. Wskazuje na badanie amerykańskich żołnierzy wysłanych do Iraku i Afganistanu. W tej analizie doświadczenia bojowe – w tym strzelanie z broni, odniesienie obrażeń czy zabicie człowieka – nie przewidywały rozwoju IBS, natomiast przebycie zakaźnego zapalenia żołądka i jelit podczas misji już tak. – Problem tkwi w jelitach i to one wpływają na mózg. Owszem, występują objawy związane z mózgiem, ale nie sądzę, by to mózg był przyczyną – mówi.

Te dwa stanowiska nie muszą się jednak wzajemnie wykluczać. Infekcja może zapoczątkować chorobę w jelitach, podczas gdy mózg wpływa na to, jak objawy się rozwijają i dlaczego się utrzymują. Określenie względnego znaczenia obu tych mechanizmów jest szczególnie trudne, ponieważ poinfekcyjny IBS diagnozuje się na podstawie charakterystycznego zestawu objawów, a nie pojedynczego fizycznego wskaźnika czy biomarkera.

Jak zauważa dr Madhusudan Grover, zespół ten prawdopodobnie obejmuje kilka podgrup pacjentów, u których za chorobą stoją różne mechanizmy. Dlatego szczególnie ważne jest indywidualne dopasowanie leczenia do objawów i problemów zgłaszanych przez konkretnego pacjenta. Choć leczenie poinfekcyjnego IBS zasadniczo przypomina terapię IBS jako takiego, kilka zespołów badawczych pracuje nad nowymi metodami skierowanymi właśnie do tej grupy chorych. Dr Madhusudan Grover prowadzi badanie kliniczne, w którym sprawdza, czy przeszczep mikrobioty kałowej od starannie dobranych dawców może pomóc pacjentom z wysoką aktywnością proteaz jelitowych – cechą, którą powiązał z chorobą wywołaną przez Campylobacter.

W randomizowanym badaniu z udziałem pacjentów z osłabioną barierą jelitową aminokwas glutamina łagodził objawy i prawdopodobnie wzmacniał barierę jelitową, zmniejszając jej przepuszczalność. Dr Lin Chang wskazuje również na hipnozę ukierunkowaną na jelita, która zmniejsza dolegliwości bólowe pacjentów. Pimentel często przepisuje ryfaksyminę – antybiotyk zatwierdzony do leczenia IBS z dominującą biegunką, który może wpływać na aktywność bakterii w jelitach.

W niewielkim retrospektywnym badaniu jego zespół odkrył również, że spadek poziomu niektórych przeciwciał skierowanych przeciwko własnym tkankom korelował z poprawą objawów. Wynik ten nie dowodzi jednak, że to właśnie te przeciwciała powodowały objawy. Być może najbardziej uspokajające jest to, że czas sam w sobie często pomaga. Ośmioletnie badanie przeprowadzone w kanadyjskim mieście, którego mieszkańcy zachorowali po spożyciu skażonej wody, wykazało, że około połowa osób z poinfekcyjnym IBS podczas późniejszej kontroli nie spełniała już kryteriów diagnostycznych tego zespołu. U pozostałych choroba jednak nadal się utrzymywała.

Źródło: National Geographic

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...