Reklama

Kreatyna od lat ma reputację „sportowego” suplementu. W najnowszej analizie farmakolog dr. Mehdi Boroujerdi przenosi ją z siłowni na znacznie szerszy zakres tematów. Wnioski zebrał w książce „Handbook of Creatine and Creatinine In Vivo Kinetics” (CRC Press, 2026).

Jak działa kreatyna w organizmie człowieka?

Kreatyna nie jest wynalazkiem rynku suplementów. Organizm wytwarza ją naturalnie w wątrobie, nerkach i trzustce z aminokwasów: glicyny, argininy oraz metioniny. Następnie z krwią trafia do tkanek, które szczególnie intensywnie potrzebują szybko dostępnej energii. Około 95 procent zasobów kreatyny magazynują mięśnie szkieletowe, a reszta znajduje się m.in. w mózgu i sercu.

W komórkach kreatyna zmienia się w fosfokreatynę. To właśnie ona pomaga błyskawicznie odtwarzać ATP — uniwersalne „paliwo”, od którego zależy praca komórek w chwilach wysokiego obciążenia. Dlatego kreatyna tak mocno przyciąga uwagę sportowców. Gdy liczy się moc w krótkich, intensywnych zrywach, tempo regeneracji ATP staje się kluczowe.

Po spełnieniu swojej roli kreatyna rozpada się do kreatyniny, a nerki usuwają ją z organizmu z moczem. Co ważne: tkanki mają ograniczoną możliwość przyswajania kreatyny, a poziom wyjściowy różni się między osobami. To jeden z powodów, dla których duże dawki suplementów nie przekładają się liniowo na większy efekt.

Kiedy jest najbardziej użyteczna

W analizie podkreślono, że najlepiej przebadaną postacią suplementu pozostaje monohydrat kreatyny. To on ma najsolidniejsze zaplecze danych dotyczących zwiększania poziomu kreatyny i fosfokreatyny w mięśniach. W praktyce oznacza to sprawniejsze odtwarzanie ATP podczas krótkich, intensywnych aktywności, co wiąże się z poprawą mocy mięśni, sprintu oraz możliwości wykonania większej dawki treningu.

Jednocześnie dr. Mehdi Boroujerdi obala jeden z najbardziej uporczywych mitów: kreatyna nie jest sterydem. Jej rola w kontekście wysiłku i mięśni wynika ze wsparcia energetycznego, a nie z działania anabolicznego. To rozróżnienie ma znaczenie, bo zmienia perspektywę: kreatyna nie „zastępuje” treningu ani żywienia, tylko może wspierać określony rodzaj pracy mięśni.

Wpływ kreatyny na mózg, nastrój i starzenie się

Poza sportem pojawia się temat, który interesuje coraz więcej osób: potencjalny wpływ kreatyny na funkcje poznawcze. Autor książki wskazuje na możliwe korzyści dla pamięci, nastroju i szybkości przetwarzania informacji. Jest to szczególnie istotne u osób z niższym wyjściowym poziomem kreatyny – na przykład u starszych dorosłych.

W książce zarysowano też obszary badań klinicznych, które wykraczają poza „suplement dla aktywnych”. Kreatyna potencjalnie może pomagać osobom z chorobą Parkinsona, depresją czy utratą masy mięśni i kości związaną z menopauzą. To jednak wciąż zagadnienia, które wymagają większej liczby badań. Podobnie jest z możliwymi właściwościami przeciwzapalnymi i antyoksydacyjnymi kreatyny.

Dawkowanie kreatyny

W standardowym protokole suplementacji opisano fazę ładowania: 20 g dziennie podzielone na cztery porcje przez 5–7 dni, a potem dawkę podtrzymującą 3–5 g dziennie. Taki schemat ma szybko nasycić zasoby mięśniowe kreatyny. Jest też alternatywa dla osób, które wolą spokojniejsze tempo: 3–5 g dziennie może doprowadzić do podobnego nasycenia w dłuższym czasie — około 28 dni.

Istotna jest jednak kwestia biodostępności. Nie każda porcja przyjęta doustnie musi się wchłonąć, bo wpływ na to mają m.in. stabilność w przewodzie pokarmowym oraz indywidualna „pojemność” mięśni. Jednoczesne spożycie kreatyny z węglowodanami może zwiększać jej wchłanianie.

Kto może skorzystać, a kto powinien uważać

W analizie podkreślono dobry profil bezpieczeństwa kreatyny i wskazano, że obawy o uszkodzenie nerek u zdrowych osób w dużej mierze są nieuzasadnione. Jednak osoby z istniejącymi chorobami nerek powinny skonsultować suplementację z lekarzem.

Na efekt wpływa też punkt startu. Wegetarianie i weganie, którzy otrzymują mało kreatyny w diecie, zwykle mają niższe poziomy wyjściowe i mogą reagować wyraźniej niż osoby jedzące mięso. Możliwe są również różnice między płciami, wynikające m.in. z masy mięśniowej i poziomów bazowych, oraz potencjalne korzyści u osób starszych w kontekście mięśni, kości i funkcji poznawczych.

Wniosek: kreatyna należy do najlepiej przebadanych suplementów, ale nie jest panaceum. Jej działanie ma mechaniczne, biochemiczne granice, a większe dawki nie gwarantują większych korzyści — nadmiar organizm po prostu usuwa z moczem.

Źródło: Handbook of Creatine and Creatinine In Vivo Kinetics

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...