Hałas w Polsce niszczy zdrowie po cichu. Nowy raport pokazuje skalę problemu
Do powszechnej świadomości już dotarła informacja, że smog i zanieczyszczone powietrze są poważnym problemem, który ma konsekwencje zdrowotne. Niestety, w przypadku hałasu jest zdecydowanie gorzej. Polska zupełnie nie radzi sobie ze zwalczaniem niepotrzebnego hałasu – czytamy w najnowszym raporcie.

Gdy próbuję napisać ten tekst, kilkukrotnie odrywam się od pisania. Nie jestem w stanie się skupić, bo za oknem wzdłuż drogi przejechały stuningowane pojazdy z tak zwanymi głośnymi wydechami. W weekend musiałem przerwać na chwilę rozmowę telefoniczną, bo mój interlokutor nie słyszał moich słów, tylko wystrzały z tłumika podrasowanego auta sunącego w mojej okolicy.
To tylko jedno z oblicz uciążliwego hałasu w naszym kraju. Źródeł patologicznego dźwięku jest zdecydowanie więcej. I wygląda na to, że będzie coraz głośniej, bo nasze państwo nie robi i, co gorsza, nie zamierza z tym problemem robić absolutnie nic.
Raport prawdę ci powie
Moje narzekania nie wynikają tylko z tego, że jestem Polakiem i jako przedstawiciel mojego kraju uwielbiam marudzić. Powodem do mojego niezadowolenia nie tylko jest własne doświadczenie z hałasem, ale też druzgoczący raport, który się właśnie ukazał.
Autorami publikacji „Hałas pod czy poza kontrolą?” są Alan Grinde i Klaudia Dąbrowska z Instytutu Ekologii Akustycznej. Głównym celem raportu jest monitoring wdrażania „prawa do ciszy” w Polsce, Dokument prześwietla działania administracji rządowej i samorządowej, obnaża systemowe zaniechania w ochronie mieszkańców. Autorzy dążą do przesunięcia granicy debaty publicznej tak, by hałas – wzorem smogu – został uznany za kluczowe zagrożenie dla zdrowia, a nie tylko uciążliwość.
Dekada zaniechań i wyrok, który nic nie zmienił
Historia walki o polską ciszę to kronika dekady nicnierobienia. Już w 2016 roku Komisja Europejska wzywała Polskę do poprawy wdrażania dyrektywy antyhałasowej, co ostatecznie doprowadziło do dotkliwego wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) w kwietniu 2023 roku.
Trybunał stwierdził, że polskie państwo uchybiło obowiązkom, nie sporządzając planów działań dla setek głównych dróg i linii kolejowych oraz nie chroniąc stref ciszy w miastach. Mimo upływu trzech lat od tego orzeczenia administracja centralna nadal nie wypracowała spójnego harmonogramu naprawczego.
Miasta wojewódzkie w akustycznym chaosie
Autorzy raportu przyjrzeli się hałasowi i podejściu do niego w największych polskich miastach. Wyniki tego „rankingu” są przygnębiające. Większość miast wojewódzkich jest dopiero na początku drogi do realnej ochrony mieszkańców.
Jedynym miastem, w którym hałas znajduje się „pod częściową kontrolą” okazały się Kielce dzięki aktywnemu monitoringowi i wyznaczaniu stref ciszy. Na drugim biegunie znalazły się Warszawa i Łódź, ocenione jako miejsca, gdzie hałas jest całkowicie poza kontrolą.

„Z hałasem jesteśmy dokładnie tam, gdzie byliśmy z powietrzem w 2013 roku” – ostrzegają autorzy raportu. Tak jak kiedyś bagatelizowano smog, tak dziś hałas traktuje się jedynie jako drobną uciążliwość, a nie poważny czynnik chorobotwórczy.
Resortowy ping-pong i brak koordynacji
Autorzy dokumentu wypytywali o hałas nie tylko włodarzy miast, ale też ministerstwa. Zestawy precyzyjnych pytań dotyczyły wdrażania wyroku TSUE oraz polityki ochrony przed hałasem. W ocenie autorów raportu na szczeblu centralnym badanie ujawniło zjawisko instytucjonalnego umywania rąk.
Jeden z przytoczonych przykładów dotyczy resortu klimatu i środowiska. Jako kluczowe ministerstwo odpowiedzialne za wdrożenie unijnej dyrektywy hałasowej, prezentuje postawę określaną w raporcie jako „instytucjonalny minimalizm. Choć Polska uchybiła zobowiązaniom, co potwierdził wyrok TSUE z 2023 roku, resort oficjalnie twierdzi, że „obowiązujące przepisy są wystarczające do wykonania wyroku”.
Zdrowie Polaków na szali
Koszty zaniechania są liczone w miliardach złotych i tysiącach ludzkich istnień. Szacuje się, że hałas transportowy generuje w Polsce koszty rzędu 22–23 mld złotych rocznie, co stanowi równowartość około 11% budżetu NFZ. W skali całej Europy hałas przyczynia się do 66 000 przedwczesnych zgonów rocznie oraz setek tysięcy przypadków cukrzycy i otyłości u dzieci.
Raport kończy się gorzką refleksją nad losem osób dotkniętych tym problemem. „Codziennie tysiące Polek i Polaków cierpią w ciszy z powodu przemocy akustycznej. Nie mają podbitego oka. Nie mają złamanej nogi. Oni po prostu nie śpią od kilku lat, są okradani z lat życia w zdrowiu” – napisano w konkluzji.
Tuning na fali
Jestem w trakcie pisania tego tekstu. Za oknem przejeżdża kolejny stuningowany pojazd. Nawet gdybym udokumentował wybryki kierowcy, szanse na mandat są znikome. Jak wynika z raportu, policja nie dysponuje informacjami, ilu z nich ukarano. Statystyki są rozproszone w komendach w całym kraju, co pokazuje, że problem hałasu samochodowego nie jest poważnie brany pod uwagę. Również urzędy w głównych polskich miastach nie prowadzą takich statystyk.
Policja w Kielcach wskazała, że pomiar głośności pojazdu sonometrem w warunkach ulicznych jest obarczony dużym błędem i trudny do wykonania zgodnie z normami. Z tego powodu wyniki takich pomiarów często nie mogą stanowić podstawy do nałożenia mandatu czy zatrzymania dowodu rejestracyjnego, a pełna weryfikacja jest możliwa dopiero na stacji diagnostycznej. Ale ile takich pojazdów skierowano na takie „badania”? Tego nikt nie wie.
Jak walczyć z hałasem samochodowym? Są sposoby
Nasi europejscy sąsiedzi skutecznie walczą z nadmiernym dźwiękiem. W Niemczech i Szwajcarii systemy walki z hałasem samochodowym opierają się na nieuchronności kary za celowe hałasowanie oraz wykorzystaniu nowoczesnych technologii automatycznego nadzoru. Mowa na przykład o kamerach dźwiękowych – można je porównać do radarów mierzących prędkość, ale w tym przypadku wykrywają zbyt głośne pojazdy.
W Polsce nie ma ani jednej kamery dźwiękowej i nikt nie ma w planach ich instalacji. Wyjątkiem są Kielce, które analizują możliwości formalnoprawne wdrożenia kamer dźwiękowych i już zainstalowały czujnik hałasu przy ul. Warszawskiej.
W kilku państwach europejskich, takich jak Francja, Szwajcaria, Niemcy, Holandia, Belgia oraz Wielka Brytania – kamery dźwiękowe są już wdrażane i testowane. W Niemczech policjant może wystawić mandat na kwotę 80 euro, gdy stwierdzi (nausznie), że auto za bardzo hałasuje. Nie musi nawet użyć sonometru. A gdy tuning wyda mu się podejrzany, auto od razu ląduje w policyjnej stacji diagnostycznej, by potwierdzić obawy. W Polsce – nie da się.
Hałas nie tylko samochodowy
Skupiłem się na hałasie komunikacyjnym – samochodowym, bo dotyka mnie na co dzień. Ale są też uciążliwe dźwięki generowane przez przemysł czy rolnictwo. I w tych przypadkach wcale nie jest lepiej. I nic nie wskazuje, że sytuacja się polepszy.
Źródło: Instytut Ekologii Akustycznej
Nasz autor
Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.

