Chipsy uzależniają tak, jak papierosy. Naukowcy tłumaczą, dlaczego nie możesz skończyć na jednym
Czy da się zjeść tylko kilka chipsów, a resztę zostawić na później? Konia z rzędem temu, kto nie daje się porwać w wir chrupania. Nie tylko one tak działają: trudno oprzeć się kolejnemu kawałkowi pizzy, garści popcornu z mikrofali czy napojowi energetycznemu. Nowe badanie sugeruje, że to nie tylko kwestia silnej woli, a efekt przemyślanego działania producentów.

Naukowcy z Uniwersytetu Michigan, Harvardu i Duke University udowadniają, że produkty ultraprzetworzone kuszą nas nie tylko smakiem. Za ich sukces odpowiadają staranne strategie wywołujące uzależnienie, które kiedyś wykorzystywano do sprzedaży papierosów.
Chipsy i papierosy – niepokojące podobieństwa w projektowaniu uzależnień
Czy chipsy mogą uzależniać tak, jak substancje psychoaktywne? Wyniki badań opublikowanych w czasopiśmie „The Milbank Quarterly” są niepokojące – wskazują na to, że wiele ultraprzetworzonych produktów jest projektowanych tak, by wywołać silną reakcję układu nagrody w mózgu.
Mechanizm ten polega na stymulacji tych samych szlaków neuronalnych, które aktywują się podczas stosowania uzależniających substancji, takich jak nikotyna czy alkohol. Podobieństwo nie ogranicza się jednak jedynie do reakcji chemicznych w mózgu, ale dotyczy także strategii marketingowych i przemysłowego projektowania produktów. Chipsy oraz inne przekąski wysoko przetworzone są komponowane tak, aby były nie tylko smaczne, ale również trudne do odstawienia.
Jak przemysł spożywczy tworzy przekąski tak, by uzależniały?
Przemysł spożywczy wykorzystuje zaawansowaną wiedzę z zakresu psychologii i neurobiologii, by tworzyć produkty, które stają się nawykiem. Wysoko przetworzone produkty są konstruowane w taki sposób, by idealnie trafiały w preferencje smakowe – odpowiednia proporcja soli, tłuszczu i cukru sprawia, że każda porcja jest maksymalnie satysfakcjonująca. Takie połączenia składników nazywa się „bliss point” – punktem błogości, który wywołuje w mózgu silny wyrzut dopaminy, odpowiedzialnej za uczucie przyjemności i nagrody.
Ważną rolę odgrywa również tekstura, chrupkość i wygląd chipsów. Produkty te są wytwarzane tak, by doświadczenie jedzenia było multisensoryczne, a szybkie rozpadanie się chipsa w ustach sprawiało, że łatwo sięgać po kolejną porcję.
Rola endokannabinoidów i glutaminianu sodu w wywoływaniu nałogu
Kluczowym odkryciem ostatnich lat było stwierdzenie, że spożywanie tłustych i słonych przekąsek, takich jak chipsy, pobudza wydzielanie endokannabinoidów w układzie pokarmowym. Są to związki chemiczne działające podobnie do substancji aktywnych zawartych w marihuanie – wywołują silne uczucie przyjemności i mogą prowadzić do uzależnienia.
Istotnym składnikiem chipsów jest także glutaminian sodu, często obecny w nich jako wzmacniacz smaku. Badania potwierdzają, że glutaminian sodu – chociaż sam w sobie nieszkodliwy i nieuzależniający – pobudza neurony odpowiedzialne za odczuwanie smaku umami i dodatkowo stymuluje mózg do dalszego spożycia produktu. Często wykorzystywany jest także w kuchni chińskiej.
Odpowiedzialność za zdrowie – na kim spoczywa?
W dotychczasowej debacie o zdrowiu publicznym nacisk kładziono na indywidualną odpowiedzialność: silną wolę, lepsze wybory żywieniowe, większą samokontrolę. Nowe ustalenia zespołu badawczego jasno wskazują, że takie podejście jest niewystarczające.
Naukowcy postulują, by polityka zdrowotna zaczęła brać pod uwagę metody stosowane przez firmy spożywcze, które podobnie jak branża tytoniowa, chronią swoje zyski kosztem zdrowia konsumentów. Zwracają uwagę, że problem dotyczy w szczególności młodych dorosłych, otoczonych tanimi, łatwo dostępnymi i silnie promowanymi produktami.
Ashley Gearhardt – autorka badania – podkreśla, że nie chodzi o to, aby zrównać jedzenie z paleniem papierosów. Jednak najpopularniejsze dziś ultraprzetworzone produkty zostały stworzone tak, by ich umiarkowane spożywanie było wyjątkowo trudne. Dla pokolenia, które dorastało wśród kolorowych opakowań, fast foodów i dostępnych przez całą dobę przekąsek, problem wykracza poza kwestię diety czy osobistej dyscypliny. Ważne staje się pytanie, kto naprawdę korzysta, gdy jeden chips prowadzi do kolejnego i kolejnego, a nawyk przeradza się w poważny problem zdrowotny. Na pewno nie jesteśmy to my.
Źródło: The Milbank Quaterly, dietetycy.org.pl, WHO
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

