DSC_6498pp3 - m
PPPerz Zdjęcie wykonane przez PPPerz
Album Toraja 28

Kraj Toradżów 28 - Góra o kobiecych kształtach

W pobliżu tego pięknego widoku miałem takie oto zdarzenie. Gdy jechaliśmy pod górę całkiem dobrą jak na warunki tamtejsze warunki krętą drogą, powoli zbliżając się do kraju Toradżów - minęły nas 4 wypasione, lśniące, czarne wany. Nie robiły sobie nic z przepisów ruchu drogowego (to Azja niby nic nowego - ale było to tak ostentacyjne, że czuło się że jest coś nie tak), wyprzedziły nas i inne pojazdy na bardzo dużej prędkości trąbiąc głośno na inne pojazdy, chwilę później jak dojechaliśmy okazało się że że podejrzane auta stoją kompletnie wszystkim blokując drogę i kompletnie nic sobie z tego nie robiąc! - jakiś korpulentny facet wylazł z dżunglowych krzaczorów zapinając rozporek i z głupawym uśmieszkiem popatrzył na tworzący się korek i spokojnie wsiadł do pierwszego pojazdu, który z piskiem opon ruszył do przodu i kawalkada podjęła znowu swój piracki przejazd. nasz miejscowy przewodnik mruknął coś pod nosem, zrozumiałem, że chyba gangsterzy czy mafia, czy coś w tym stylu. Jakiś czas potem na zakręcie drogi - taki kolejny punkt widokowy z dwoma dużymi zajazdami-restauracjami-sklepami. Stoliki przy których można było zjeść smacznie miejscowe jedzonko w obu miejscach stały na szerokich dużych tarasach z których rozciągał sie piękny widok na rozpoczynający się właśnie legendarny kraj Toradżów. Gdy wszedłem do drugiego zajazdu - na przeciwko mnie wyszedł ten sam gość od rozporka i krzaczorów. Odwróciłem się i faktycznie przed wejściem stały "straszne" wany. Szedł pewnym krokiem patrząc mi prosto w twarz z miną dość wyzywającą i jakby kpiącym uśmiechem. Pewnie liczył, że mnie, he, he - zdeprymuje i ........ mnie zdeprymował! :( Tym bardziej że zauważyłem bardzo niepewne miny obsługi i kasjerki sklepiku z pamiątkami. Nie powiem z lekka się wystraszyłem wyrzucając sobie: co mnie do licha skusiło żeby wyleźć z pierwszego zajazdu do drugiego, jakby tam taras widokowy był lepszy!??? Facet do mnie podszedł wyciągnął rękę na powitanie - uścisk jak w imadle!) jakby mnie znał. Kątem oka zauważyłem, że jego mocno uśmiechnięci kompani siedzący przy połączonych stolikach cali się rozpromienili i nas uważnie obserwują. oho, myślę sobie, będzie się działo! Tylko CO? Poczułem, że chyba wszyscy lekko po alkoholu. A tan wali mi prosto w twarz!! Wali mi prosto w twarz, że jest oficerem, że jest z policji z Celebesu! Powiedział to bardzo wyraźnie i dobitnie: Police of Celebes! Wyraźnie wyartykułował ten Celebes - dobrze przecież wiedząc że Indonezyjczycy mówią Sulawesi, a Celebes to nazwa europejska, białych (nadali ja wyspie Portugalczycy) Z taką dumą i takim jakby silnym przekonaniem, że te słowa rozmiękczają wszystkim nogi, że są kluczem do zastraszenia ludzi! No i co teraz będzie myślę sobie? Koniec wyjazdu? Koniec zdjęć?! - Początek zdjęć!!! ....................................................................................................................................................................................................................................................... Zaproponował mi po prostu zdjęcie ze sobą - On wyższy oficer z C E L E B E S U i jakiś tam biały, pewnie Australijczyk, albo Amerykanin, a może nawet Europejczyk z aparatem. No i rozpoczęła się sesja zdjęciowa z białasem - najpierw tylko z nim za chwilę zaczął się hurgot przesuwanych stołów, przewróciły się jakieś butelki, naczynia stukały o siebie i inni policjanci w cywilu (nikt munduru nie miał) ustawiali się do fotek ze mną i moją jeszcze trochę niepewną miną na gębie (cały czas widziałem zalęknienie miejscowych, takie wystraszone oczy). Potem było poklepywanie po plecach i przybijanie piątek! Słowem miałem być niesamowicie dumny z takiego sfraternizowania z tak ważnymi personami - to był jakiś zaszczyt w ich mniemaniu dla mnie! :) Toż byli to oficerowie wyżsi stopniem i to chyba , przynajmniej ten co do mnie wyszedł , mocno ustawieni. Jakie stopnie mieli, nie wiem. Oczywiście owe zdjęcia z białym człowiekiem zrobione były, ha ha, ha - co ich dodatkowo bardzo cieszyło, na tle wspaniałego widoku na tą prezentowaną tu właśnie górę o kobiecych anatomicznych kształtach :) ......................................................................................................................................................................................................................................................... Z tego wszystkiego sam zapomniałem dać komuś swój aparat i nie mam żadnego zdjęcia :( Gdy już wróciłem do swoich i opowiedziałem tą niby przygodę, zapytałem naszego przewodnika czemu coś tam jakby o gangsterach przebąkiwał - a on na to: wielkiej różnicy nie ma - policja robi co chce - a już wyżsi oficerowie to się z ludźmi w ogóle nie liczą! I lepiej szerokim łukiem ich unikać a już na pewno nie pchać im się pod nos, a tym bardziej gdy byli w cywilu i pod wpływem - rozchachani panowie świata! Różne rzeczy mogły im strzelić do głowy! :( Dlatego wszyscy na drodze potulnie obserwowali jak ta kawalkada samochodów łamał wszystkie przepisy. To jeszcze nie było toradżańskie terytorium - tam jest coś w formie lekkiej autonomii i tam może już inaczej jest z policją :)

SalonOdrzuconych

Komentarze