IMG_1457 kopia
exkmw1960 Zdjęcie wykonane przez exkmw1960
Album Polskie tropy

80 lat później...

W PRL oficjalnie obowiązującym dogmatem było przypisanie odpowiedzialności za zbrodnię katyńską działaniom okupanta niemieckiego, a polskie placówki dyplomatyczne ostro reagowały na wszelkie sugestie dowodzące, iż w rzeczywistości było inaczej. Ambasada PRL w Wielkiej Brytanii również z uwagą śledziła rozpoczęte w 1970 roku działania przedstawicieli Polonii nazywając je „dywersyjną akcją w Londynie wokół tzw. sprawy katyńskiej”. Akcja ta – w ocenie ambasady – była częścią „szerszej kampanii antyradzieckiej i antykomunistycznej, prowadzonej na arenie międzynarodowej zwłaszcza przez środowiska syjonistyczne”. W 1972 roku Ambasada z niepokojem stwierdzała, że: „rozmiary tej akcji, zwłaszcza w ub. roku, były b. duże. Opublikowano szereg artykułów – zwłaszcza w prasie polonijnej i w prawicowej brytyjskiej – oraz wydano dwie książki w języku angielskim, a telewizja BBC nadała specjalną audycję. Protesty składane przez ambasadę polską w Londynie nie przyniosły w tej sprawie rezultatu”. Protesty składał również ówczesny ambasador ZSRR Michaił Nikołajewicz Smirnowskij, który interweniując w Foreign Office wskazywał na „poważne konsekwencje tej inicjatywy dla stosunków radziecko-brytyjskich”. Rząd Wielkiej Brytanii nie chcąc zadrażniać stosunków z Moskwą nie popierał koncepcji budowy pomnika i przykładowo w 1973 r. urzędnicy FO informowali ambasadę PRL, iż „z ulgą i zadowoleniem” przyjęli protest „kościoła anglikańskiego w sprawie pomysłu budowy pomnika na zieleńcu kościelnym (dawnym cmentarzu)”. Jednocześnie jednak strona brytyjska informowała, że nie będzie w stanie zablokować inicjatywy budowy pomnika na terenie prywatnym. Przełom przyniósł rok 1976. Ambasador PRL w Londynie Artur Starewicz w styczniu 1976 r. starał się jeszcze protestować, ale jego rozmówca – sekretarz stanu w Foreign Office, Roy Hattersley wprawdzie „protest w sprawie pomnika katyńskiego potraktował b. rzeczowo” oraz „obiecał, iż osobiście będzie zabiegał o utrącenie imprezy, choć Foreign Office jako taki nie może bezpośrednio nalegać na radę miejscową (Kensington)”, ale „nie dał jednak gwarancji skuteczności jego działań po linii politycznej”. Sprawę przesądziła pozytywna decyzja Rady dzielnicy Kensington-Chelsea, w której większością głosów dysponowali Konserwatyści i mogli przeforsować koncepcję budowy pomnika. Po tej decyzji ambasador Starewicz usiłował ponownie protestować, ale Brytyjczycy stwierdzali, że nie są w stanie nic zrobić i sugerowali wyciszenie sprawy. Najciekawsza jednak w całej sprawie była ścisła współpraca polsko-radziecka zmierzająca do zablokowania inicjatywy. Co oczywiste, zarówno Artur Starewicz jak i jego radzieccy odpowiednicy Michaił Smirnowskij (ambasador ZSRR w Londynie w latach 1966–1973) oraz Nikołaj Mitrofanowicz Łuńkow (1973–1980) byli w pełni świadomi tego, kto tak naprawdę stoi za zbrodnią katyńską. Nie mieli też złudzeń, że druga strona dysponuje taką samą wiedzą. Wspólne protesty i ścisła koordynacja działań musiały być z psychologicznego punku widzenia niecodziennym doświadczeniem dla obydwu stron – niestety w archiwalnych dokumentach nie znajdziemy żadnych informacji na ten temat. Pomimo polskich i radzieckich sprzeciwów oraz mimo niechętnego stanowiska władz brytyjskich ostatecznie udało się doprowadzić do odsłonięcia pomnika na Guunersbury Cemetery (Hounslow) w dniu 18 września 1976 r. Nie sposób nie zauważać, że data o dzień wcześniejsza byłaby troszkę lepszym terminem. Stanowisko brytyjskie uległo diametralnej natomiast zmianie po objęciu władzy przez Margaret Thatcher. We wrześniu 1979 roku przedstawiciel ambasady PRL protestował „w związku z zapowiedzianym udziałem brytyjskiej orkiestry wojskowej w ceremonii pod pomnikiem katyńskim, organizowanej 15 września br. przez reakcyjne organizacje emigracyjne” oraz stwierdzał, że „udział oficjalnych przedstawicieli Wielkiej Brytanii w prowokacyjnej imprezie emigracyjnej, wymierzonej przeciw Polsce, przyniesienie szkodę dobrze rozwijającym się stosunkom wzajemnym i będzie stał w jaskrawej sprzeczności z zapewnieniami władz brytyjskich, że pragną ich dalszego rozwoju”. Reakcja Brytyjczyków była zupełnie inna niż przed wyborami – nikt nie obiecywał żadnych interwencji i wyciszania sprawy, a polski urzędnik usłyszał, że: „decyzja została podjęta […] jako gest dla uczczenia pamięci polskich sojuszników, którzy zginęli w czasie II wojny światowej w czterdziestolecie jej wybuchu”. A teraz , cóż skoro wolno o tym mówić to po cholerę tłuc się gdzieś na Acton w Londynie skoro ciekawsze rzeczy są w Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds w Londynie czy też na wyprzedaży u Harrodsa , gdzie potem można poszpanować markowymi gatkami czy torebką przed znajomymi. Ot i nasz cały polski patriotyzm na pokaz.

historia londyn pomnik Guunersbury Cemetery pomnik katyński

Komentarze