Michał Głombiowski
Zaczęło się od działu motoryzacyjnego jednego z trójmiejskich dzienników. Testując kolejne auta, odkryłem, że najlepiej czuję się w drodze – być może dlatego z czasem w moich tekstach zaczęło się pojawiać coraz więcej podróży, a coraz mniej samochodów. Logicznym krokiem była zmiana dziennikarskich zainteresowań – zanim jednak trafiłem pod skrzydła „National Geographic”, szlifowałem pisarski warsztat m.in. w „Gazecie Wyborczej” i „Rzeczpospolitej”. Jednak to słynne pismo z żółtą ramką stało się moim zawodowym domem – jestem związany z polską edycją „National Geographic Traveler” od kilkunastu lat. Przez ten czas przygotowałem dla magazynu kilkaset artykułów, w wolnych chwilach znajdując czas, by napisać trzy książki podróżnicze (za jedną z nich dostając nagrodę Magellana). I choć piszę o różnych kierunkach i miejscach, najbardziej cenię sobie relacje z długich, niespiesznych podróży, wyprawy rowerowych i trekkingu. Wciąż jednak uważam, że istotą dziennikarstwa podróżniczego jest nie tyle prezentacja miejsc, co przestawienie dobrze opowiedzianej historii. To po nią wyjeżdżamy z domu – poszukać opowieści, którą będziemy chcieli podzielić się z naszymi czytelnikami.