Obserwowanie wczesnych galaktyk, czyli takich, które powstały po Wielkim Wybuchu 13,8 miliarda lat temu, jest jednym z kluczowych celów JWST. Analizując obraz głębokiego pola, które wykonał teleskop Webba, zespół kierowany przez astronoma Rohana Naidu z Harvard Center for Astrophysics wykrył światło takiej galaktyki. Mogła ona uformować się 13,5 miliarda lat temu, zaledwie 300 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Poprzednia najstarsza zidentyfikowana galaktyka, znaleziona przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a, nazywa się GN-z11. Uformowała się 400 milionów lat po narodzinach Wszechświata.

Najstarsza znana galaktyka na zdjęciu z teleskopu Webba

Wiek galaktyki mierzy się, ustalając tzw. przesunięcie ku czerwieni. Gdy Wszechświat rozszerza się, długość fali światła jest rozciągana do czerwonego widma. Im bardziej czerwony obraz, tym dalej znajduje się obserwowany obiekt.

Patrzymy na światło potencjalnie najodleglejszych gwiazd, jakie kiedykolwiek widziano – powiedział Rohan Naidu w wywiadzie dla France 24.  – Oczywiście musimy jeszcze przedłożyć nasze ustalenia do recenzji naukowej, która, miejmy nadzieję, potwierdzi odkrycie.

Zdaniem harvardzkiej grupy ta pierwotna galaktyka mierzy od 3000 do 4500 lat świetlnych średnicy i zawiera około miliarda gwiazd. Dla porównania, nasza Droga Mleczna mierzy około 100 tys. lat świetlnych i według szacunków zawiera 200–400 miliardów gwiazd. Ale zobaczenie czegoś oddalonego o 13,5 miliarda lat świetlnych oznacza, że widzimy to tak, jak wyglądało 13,5 miliarda lat temu. Z biegiem czasu mała, stara galaktyka połączyłaby się z innymi w pobliżu, tworząc pojedynczą, gigantyczną masę galaktyczną.

– Sprawa jest dosyć oczywista. Na obrazach zarejestrowano fotony w pewnym zakresie częstotliwości, co sugeruje, że jest to galaktyka uformowana bardzo wcześnie. To wynik analiz danych z JWST przeprowadzonych przez dwie niezależne grupy. Jednak to jeszcze za mało, by pokusić się o jednoznaczną opinię. Wynik muszą potwierdzić dokładne analizy spektralne, co wymaga dodatkowych obserwacji – komentuje profesor Leszek Błaszkiewicz, astronom związany z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim oraz opiekun techniczny jednej z trzech polskich stacji radioteleskopu LOFAR.

Amerykanie popierają działania NASA i inwestycję w teleskop Webba

Tymczasem Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba sprawia, że rosną notowania NASA. Badania ankietowe przeprowadzone przez YouGovAmerica pokazują, że agencja ma wśród Amerykanów duże poparcie i to mimo ogromnych kosztów, jakie generuje. Wśród tysiąca osób biorących udział w ankiecie, ponad 70 proc. pozytywnie myśli o NASA,  13 proc. postrzega agencję kosmiczną nieprzychylnie, a 16 proc. ma do agencji stosunek ambiwalentny. Po raz pierwszy w historii tego typu ankiet nie ma znaczącego podziału partyjnego: 79 proc. Demokratów i 72 proc. Republikanów aprobuje działania NASA.

Nawet ogromny koszt teleskopu, a mowa o 10 miliardach dolarów, nie budzi niepokoju wśród podatników. Sześćdziesiąt procent twierdzi, że Webb był dobrą lub bardzo dobrą inwestycją, 26 proc. nie ma zdania. Tylko 13 proc. twierdzi, że były to źle wydane pieniądze. Wysokie liczby poparcia mogły zostać nieco zawyżone przez czas przeprowadzania ankiety – między 14 a 18 lipca – lub po prostu wtedy, gdy Amerykanie zobaczyli pierwsze zdjęcia Webba.

Teleskop Webba został uszkodzony w kosmosie

I to są oczywiście świetne informacje. Pokazują, że badania naukowe są uznawane przez społeczeństwo za ważną część rozwoju oraz działalność, której koszty nie budzą sprzeciwu. Kłopot w tym, że sam JWST doznał nieodwracalnych uszkodzeń w wyniku uderzenia mikrometeoroidów, do czego doszło pod koniec maja tego roku. Między 23 a 25 maja segment C3 zwierciadła Jamesa Webba został uderzony przez mikrometeoroid. Spowodowało to niewielki, trudny do zmierzenia efekt. Chociaż uderzenie w teleskop jest niewielkie, wywołało to znaczącą, niemożliwą do skorygowania zmianę w działaniu instrumentu.

Inżynierowie pracujący przy teleskopie byli w stanie wyrównać segmenty zwierciadła JWST, aby dostosować się do uszkodzeń. Mimo to kolejne uderzenia mikrometeoroidów, do jakich bez wątpienia dojdzie, budzą poważne obawy naukowców.