To nie zwykła zupa na niedzielę. Polski rosół może wkrótce stać się oficjalnym dziedzictwem ludzkości
Najważniejszy element polskiego niedzielnego obiadu ma szansę trafić na listę UNESCO. Chociaż dziedzictwo narodowe kojarzy się z zamkami, dziełami sztuki czy zabytkowymi dzielnicami, znajdziemy je również… w garnkach. W końcu w czym jest zaklęta esencja polskości, jeśli nie w parującej misce rosołu? Według Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie zasługuje on na najwyższe uznanie i trudno się z tym nie zgodzić.

Zgodnie z konwencją UNESCO z 2003 roku, niematerialne dziedzictwo to nie obiekty fizyczne, lecz żywe tradycje, wiedza i rytuały przekazywane z pokolenia na pokolenie. Nasz złocisty wywar idealnie wpisuje się w tę definicję – rosół jest fundamentem polskiej gościnności i wspólnotowości, a bez niego trudno wyobrazić sobie tradycyjne wesele, święta czy nawet… chorobę bliskich. Nad parującym talerzem budują się więzi, a tajemne domowe receptury są zazdrośnie strzeżone. Co dom, to rosół!
Od królewskich uczt po wirale na amerykańskim Tiktoku
Historia rosołu jest niezwykle długa. Najstarszy zachowany przepis na tradycyjny „rosół polski” ujrzał światło dzienne już w 1682 roku. Został spisany w słynnym „Compendium Ferculorum” autorstwa kuchmistrza Stanisława Czarnieckiego – pierwszej polskiej książce kucharskiej. Przez kolejne stulecia wywar dumnie gościł na suto zastawionych dworskich stołach, by z biegiem czasu trafić pod strzechy wszystkich warstw społecznych.
Dziś to historyczne dziedzictwo nie tylko przetrwało, ale wciąż dynamicznie się rozwija. Przepisy na idealny bulion podbijają przestrzeń cyfrową, a internetowi twórcy kulinarni tworzą jego nowoczesne interpretacje.
„Chicken tea” podbija internet
Co ciekawe, naszym tradycyjnym wywarem zachwycili się ostatnio Amerykanie na TikToku. Polska zupa stała się tam kulinarnym viralem – użytkownicy zza oceanu masowo próbują odtworzyć domowy przepis, zabawnie zmagając się z wymową (najczęściej fonetycznie nazywając go „raw-soul”) i okrzykując go „polską penicyliną” czy nawet „chicken tea” (herbatą z kurczaka) ze względu na jego rozgrzewające i wspomagające odporność właściwości. Zamiast jeść z talerza, piją go jednak… z kubków. Cóż, oni są nienajlepsi w zupy.
Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie na straży narodowej polskiej zupy
O ciągłość tej wyjątkowej tradycji rosołu dba dziś Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. Placówka ta od 2014 roku realizuje autorski program „Ogród – Kuchnia – Stół”, w ramach którego badacze na podstawie dawnych zielników, książek kucharskich i rękopisów odtwarzają zapomniane polskie receptury. Działalność muzeum to jednak znacznie więcej niż praca z archiwalnymi tekstami. Placówka aktywnie łączy badania z praktyką kulinarną, współpracując z historykami, antropologami oraz kucharzami. Wyniki tych prac wydawane są w prestiżowych seriach (takich jak „Monumenta Poloniae Culinaria” czy „Silva Rerum”), a same historyczne rekonstrukcje świetnie sprawdzają się jako narzędzie do promocji polskiej kultury za granicą, m.in. podczas kulinarnych wydarzeń organizowanych w Paryżu czy Düsseldorfie.
Na podstawie tych propagujących polskość doświadczeń narodził się najnowszy projekt badawczy – „Tradycja rosołu w Polsce”. Jego celem jest udokumentowanie i podkreślenie znaczenia tej kultowej potrawy jako międzypokoleniowego nośnika wspomnień i społecznych rytuałów.
Kulinarna dyplomacja i walka o wpisanie na listę UNESCO
Dlaczego tak bardzo powinno nam zależeć, by rosół został wpisany na listę UNESCO? Narodowe smaki stały się dziś skutecznym narzędziem dyplomacji i budowania wizerunku państw na świecie. Na elitarnych listach UNESCO znajdują się już tak znane pozycje jak ukraiński barszcz, haitańska zupa Joumou czy tajski ostry bulion Tom Yum Kung. Zespół wilanowskiego muzeum uważa, że nasz wywar jest naturalnym kandydatem do tego zaszczytnego grona.
Badacze są zdeterminowani, by ten cel został osiągnięty. Rozpoczęli oficjalną batalię o wpis na listę. Na stronie Muzeum w Wilanowie czytamy: „Wpis tradycji gotowania i podawania rosołu na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego może przyczynić się do popularyzacji wiedzy o polskiej kulturze kulinarnej, promocji tradycyjnych receptur oraz wzmacniania tożsamości kulturowej”.
Pierwszym krokiem w procedurze jest krajowa rejestracja. Jeśli misja historyków z Wilanowa zakończy się sukcesem, polski rosół może stać się ostatecznie światowym ambasadorem naszej kultury, przyciągając nad Wisłę rzesze kulinarnych turystów (oczywiście nie zapominamy o pierogach!). Warto, by tak się stało.
Źródło: Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

