Reklama

Zaledwie 3,2 kilometra od krańca półwyspu Llyn w północnej Walii leży niewielka wyspa o długości niespełna 2,4 kilometra, od wieków owiana legendami i duchowością. Bardsey Island, znana w języku walijskim jako Ynys Enlli, bywa nazywana „Wyspą Dwudziestu Tysięcy Świętych”. Dziś mieszka tu zaledwie trzech stałych mieszkańców, za to wyspę zamieszkuje około 200 szarych fok oraz 300 owiec, co sprawia, że stosunek liczby zwierząt do ludzi jest tu większy niż w Nowej Zelandii. Teraz to miejsce otwiera się na nowych przybyszów, oferując możliwość zamieszkania i pracy w jednym z najbardziej odizolowanych zakątków Wielkiej Brytanii.

Duchowe serce Walii i jedno z najbardziej odosobnionych miejsc Europy

Wyspa Bardsey od stuleci przyciąga pielgrzymów, badaczy i tych, którzy szukają ciszy oraz odosobnienia. Choć dziś kojarzona jest przede wszystkim z surową przyrodą i izolacją, przez wieki pełniła rolę jednego z najważniejszych ośrodków religijnych w Wielkiej Brytanii. Jej historia sięga wczesnego średniowiecza, kiedy św. Cadfan założył tu wspólnotę monastyczną, a Bardsey stała się celem pielgrzymek z całych Wysp Brytyjskich. Średniowieczne przekazy głoszą, że na wyspie pochowano aż 20 tysięcy świętych, co przyniosło jej przydomek i ugruntowało status miejsca o wyjątkowym znaczeniu duchowym. W XII wieku papież Kalikst II ogłosił nawet, że trzy pielgrzymki na Bardsey są równoważne jednej podróży do Rzymu, a walijscy bardowie opisywali wyspę jako „bramę raju” i ostatni przystanek na drodze do nieba.

Z czasem religijne znaczenie ustąpiło miejsca innemu rodzajowi wyjątkowości. Dziś Bardsey jest Narodowym Rezerwatem Przyrody, obszarem o szczególnym znaczeniu naukowym oraz pierwszym w Europie Sanktuarium Ciemnego Nieba, co oznacza niemal całkowity brak zanieczyszczenia światłem. To jedno z nielicznych miejsc, gdzie nocą Drogę Mleczną można obserwować w pełnej krasie. Wyspa przyciąga również miłośników dzikiej przyrody – żyją tu setki fok szarych, a krajobraz kształtują klify, otwarte łąki i surowe wybrzeże Morza Irlandzkiego. Co charakterystyczne, sygnał telefonii komórkowej, o ile w ogóle jest dostępny, pochodzi nie z Walii, lecz z Irlandii, oddalonej o około 90 kilometrów na zachód, co tylko potęguje poczucie izolacji.

Mimo niewielkich rozmiarów, Bardsey co roku odwiedzają tysiące turystów, głównie w ramach jednodniowych wycieczek. Na wyspę można dostać się łodzią z Porth Meudwy – około 20-minutowa przeprawa, zależna od warunków pogodowych i morskich, odbywa się w kameralnych warunkach, ponieważ statek zabiera maksymalnie 12 osób. Na miejscu znajduje się zaledwie 15 zabytkowych budynków, a większość z nich pełni funkcję domów wakacyjnych lub kwater dla pracowników sezonowych. Społeczność liczy kilkanaście osób, które wspólnie dbają o funkcjonowanie wyspy, pracując zarówno na lądzie, jak i na morzu. Tylko jedna z rodzin mieszka tu nieprzerwanie od trzech pokoleń, podtrzymując ciągłość życia na Bardsey. Teraz właśnie w tym niezwykłym miejscu pojawiły się wolne stanowiska pracy – dla wielu mogą one oznaczać nie tylko zmianę adresu, lecz także radykalną zmianę stylu życia.

Kaplica na wyspie Bardsey
Kaplica na wyspie Bardsey Chris Richards/Getty Images

Praca na wyspie bez prądu. Jakie stanowiska czekają na Bardsey?

Ogłoszenia o pracy na Bardsey (Ynys Enlli) dotyczą trzech bardzo różnych stanowisk, ale wszystkie łączy konieczność realnego zanurzenia się w życiu wyspy. Pierwsza z ofert skierowana jest do specjalisty ds. projektów, który będzie odpowiadał za realizację działań informacyjnych zarówno na samej wyspie, jak i na kontynencie. To praca w niepełnym wymiarze godzin, wykonywana zdalnie z domu na Bardsey, z rocznym wynagrodzeniem w wysokości 26 437 funtów brutto (około 135 tys. zł). Kandydat musi być gotowy na funkcjonowanie w izolowanych warunkach, ale w zamian otrzymuje dostęp do internetu, możliwość pracy z domu oraz wyjątkowe otoczenie.

Druga propozycja to stanowisko asystenta opiekuna gości, który stanie się częścią zespołu witającego odwiedzających i dbającego o ich pobyt na wyspie. Praca rozpoczyna się w marcu, a jej istotnym elementem są takie benefity, jak m.in. bezpłatne zakwaterowanie, możliwość jednego rejsu łodzią na stały ląd w miesiącu oraz dostęp do wspólnej przestrzeni do uprawy żywności. To oferta skierowana do osób otwartych na kontakt z ludźmi, ale jednocześnie gotowych na życie w miejscu, gdzie codzienność podporządkowana jest pogodzie i rytmowi natury.

Najbardziej wymagająca jest trzecia oferta, adresowana do pary lub rodziny z doświadczeniem rolniczym. Wyspa poszukuje dzierżawców, którzy od września 2026 roku przejmą prowadzenie gospodarstwa obejmującego około 300 walijskich owiec górskich oraz 20-30 sztuk bydła, z możliwością hodowli drobiu i mniejszych zwierząt. Zapewnione są zwierzęta oraz niezbędne maszyny, a także zakwaterowanie w trzypokojowym domu bez dostępu do sieci elektrycznej, wyposażonym w zewnętrzną toaletę kompostową. To propozycja dla tych, którzy świadomie wybierają życie poza nowoczesną infrastrukturą i chcą związać swoją codzienność z pracą na roli.

Choć podobne inicjatywy pojawiają się także w innych częściach Wielkiej Brytanii (jak choćby na Wyspach Scilly u wybrzeży Kornwalii), Bardsey pozostaje miejscem wyjątkowym. Nie oferuje spektakularnych udogodnień ani turystycznej infrastruktury, ale daje coś znacznie rzadszego: szansę na życie w jednym z najbardziej odizolowanych, historycznych i przyrodniczo chronionych miejsc Europy.

Źródło: Daily Mail, Bardsey Island Trust

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

Sabina Zięba
Sabina Zięba
Reklama
Reklama
Reklama