Reklama

Według prognoz do końca dekady Polskę może odwiedzać nawet 140 milionów turystów rocznie. Choć największą popularnością nadal cieszą się Warszawa, Kraków, Gdańsk i Wrocław, coraz większe zainteresowanie budzą również miasta we wschodniej części kraju. Niedawno brytyjski dziennik opublikował artykuł poświęcony Lublinowi. Ponad 300-tysięczne miasto zwróciło uwagę autorki swoją atmosferą, architekturą i bogatą historią.

Brytyjska dziennikarka zachwycona klimatem Lublina i jego historią

Layla Nicholson przyznała, że do Lublina przyciągnęły ją przede wszystkim tanie loty i ciekawość miejsca, o którym w Wielkiej Brytanii wciąż mówi się stosunkowo niewiele. Dziennikarka „The Independent” opisała miasto jako jedną z tych europejskich destynacji, które nie zostały jeszcze zdominowane przez masową turystykę i dzięki temu zachowały autentyczny charakter. Szczególne wrażenie zrobiło na niej Stare Miasto z brukowanymi uliczkami, kolorowymi kamienicami i atmosferą przypominającą „baśniową scenerię”.

Jak zauważyła, Lublin w wyjątkowy sposób łączy nowoczesność z trudną historią, która nadal pozostaje obecna w przestrzeni miasta. Nicholson zwróciła uwagę przede wszystkim na żydowskie dziedzictwo Lublina i historię dawnego getta. Przypomniała, że przed II wojną światową mieszkało tam około 42 tysięcy Żydów, a tragiczne wydarzenia z czasu okupacji odcisnęły na mieście trwałe piętno. „To otrzeźwiające, że ten malowniczy plac był kiedyś miejscem, gdzie śmierć i zniszczenie były na porządku dziennym” – napisała. Jednocześnie podkreśliła, że mimo dramatycznej przeszłości pamięć o dawnych mieszkańcach nadal jest w Lublinie żywa i widoczna zarówno w kulturze, jak i codziennym życiu miasta.

Brytyjską autorkę urzekło także to, że Lublin nie sprawia wrażenia sztucznej turystycznej dekoracji, lecz miejsca autentycznego, w którym historia naturalnie przeplata się ze współczesnością. W artykule wspomniała również o filmie „A Real Pain” z Jesse’em Eisenbergiem i Kieranem Culkinem, którego część scen powstawała właśnie na ulicach Lublina. Szczególnie zapadła jej w pamięć restauracja Mandragora, gdzie – jak podkreśliła – można poczuć atmosferę dawnego miasta zarówno dzięki wystrojowi, jak i tradycyjnej kuchni regionalnej oraz żydowskiej.

Lublin urzeka cenami, kuchnią i spokojną atmosferą bez tłumów

Dziennikarka zwróciła uwagę również na ceny, które w porównaniu z Londynem wydały jej się wyjątkowo przystępne. Jak pisała, niemal pusty lot z Luton do Lublina kosztował ją zaledwie kilkanaście funtów, a nocleg w XV-wiecznej kamienicy z widokiem na Rynek i Trybunał Koronny okazał się tańszy niż koktajl w brytyjskiej stolicy. Layla Nicholson podkreślała, że właśnie ten stosunek jakości do ceny może stać się jednym z największych atutów miasta dla zagranicznych turystów szukających mniej oczywistych kierunków na krótki wyjazd.

Duże wrażenie zrobiła na niej również lokalna gastronomia. W tekście wspominała między innymi o lubelskiej wódce cytrynowej produkowanej w mieście od początku XX wieku oraz o cebularzu lubelskim, który określiła jako kulinarny ślad historii i wielokulturowego dziedzictwa Lublina. Sporo miejsca poświęciła także wieczornym spacerom po mieście. Szczególnie zachwyciły ją okolice Bramy Krakowskiej oraz nowoczesny Portal – instalacja łącząca Lublin z innymi miejscami na świecie za pomocą transmisji na żywo.

Redaktorka „The Independent” zauważyła, że mimo trudnej historii Lublin sprawia dziś wrażenie miejsca spokojnego, otwartego i pełnego życia. „Widzę tylko rosnącą trajektorię” – napisała pod koniec artykułu, dodając, że warto odwiedzić miasto zanim stanie się ono kolejną ofiarą masowej turystyki. Wspomniała również, że jej znajomi początkowo myśleli, iż pomyliła Lublin z Dublinem. Po podróży nie miała jednak wątpliwości, że polskie miasto zasługuje na znacznie większą międzynarodową rozpoznawalność – szczególnie przed 2029 rokiem, kiedy Lublin będzie pełnił rolę Europejskiej Stolicy Kultury.

Źródło: The Independent

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

Sabina Zięba
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...