To największa dziura wykopana przez człowieka w Polsce. Wygląda jak gigantyczna rana w krajobrazie
Największa dziura w ziemi w Polsce przyciąga nie tylko geologów, ale i zwykłych turystów. Nie każdy wie, jak potężna jest to konstrukcja i co się z nią stanie po zakończeniu wydobycia. Kopalnię odkrywkową węgla brunatnego można oglądać w samym centrum naszego kraju.

Spis treści:
- Rozmiary, które przytłaczają
- Węgiel brunatny sprzed milionów lat
- Maszyny jak z innego świata
- Od kopalni do prądu: energetyczne serce kraju
- Czy naprawdę „widać ją z kosmosu”?
- Turystyka industrialna i doświadczenie „z wnętrza ziemi”
- Co dalej z Bełchatowem?
„Jestem w Mordorze” – myślę, rozglądając się nerwowo i oczekując pojawienia się armii złowrogich postaci. Na horyzoncie wznoszą się kominy elektrowni, z których unoszą się białe obłoki – nie dymu, a najczęściej pary wodnej. Krajobraz wokół przypomina scenografię z filmu science fiction: ogromne ściany ziemi, szarozielona mozaika taśmociągów i koparek, a wszystko tonie w pylistym powietrzu i charakterystycznej ciszy industrialnego kolosa.
Rozmiary, które przytłaczają
Znajduję się w miejscu, które zyskało przydomek „największa dziura w ziemi” – w kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Bełchatów, uznawanej za największy tego typu obiekt w Polsce i jedną z największych kopalni w Europie. To technologiczne monstrum, które fascynuje zarówno swoją skalą, jak i wpływem na środowisko oraz gospodarkę energetyczną kraju.
Kopalnia Bełchatów rozciąga się na długość około 12 km, ma 3 km szerokości i osiąga głębokość do 310 metrów w najgłębszych punktach. Jej całkowita powierzchnia to ponad 3,5 tys. ha. Dla wyobrażenia: na tym obszarze zmieściłoby się nawet 5 tysięcy boisk piłkarskich! Dno odkrywki leży setki metrów poniżej poziomu otaczającego terenu – człowiek na jego tle wydaje się mikroskopijny.
Węgiel brunatny sprzed milionów lat
Wydobycie surowca poprzedza usunięcie grubych warstw nadkładu – czyli ziemi i skał, które zalegają nad złożem. W Bełchatowie ten nadkład ma nawet 150 metrów grubości. Dopiero pod nim znajduje się to, po co istnieje ta gigantyczna operacja – węgiel brunatny, czyli sprasowane szczątki roślinne sprzed około 20 milionów lat.
Zdarza się, że podczas prac wydobywczych odnajdywane są pozostałości roślinne, np. fragmenty dawnych drzew – sekwoi, iglastych, włókien pni. Nie brakuje także odkryć paleontologicznych – w tym kości mamutów, szczątki gadów i inne skamieniałości.
Maszyny jak z innego świata
W ruchu widzę gigantyczne koparki wielonaczyniowe, z których największe ważą do 8 tysięcy ton – czyli niemal tyle, co Wieża Eiffla. Każda z tych maszyn obsługiwana jest przez pięcioosobową załogę. Na dnie odkrywki przemieszczają się także ciężarówki, zwałowarki i dziesiątki kilometrów taśmociągów, które łączą kopalnię z elektrownią. Cała operacja trwa bez przerwy – 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.
Od kopalni do prądu: energetyczne serce kraju
Cały wydobyty węgiel trafia do Elektrowni Bełchatów, największej elektrowni węglowej w Europie, która odpowiada za produkcję około 20% krajowej energii elektrycznej. Proces jest prosty w teorii: spalanie węgla, generowanie pary wodnej, napędzanie turbin, a następnie produkcja energii elektrycznej.
W praktyce to jednak ogromne wyzwanie inżynieryjne – zarówno pod względem logistyki, jak i ochrony środowiska. Spalanie węgla brunatnego wiąże się bowiem z emisją znacznych ilości dwutlenku węgla, co czyni Bełchatów jednym z największych emitentów CO₂ w Unii Europejskiej. Kilka lat temu kopalnia trafiła też na niechlubną listę największych trucicieli w Europie.

Czy naprawdę „widać ją z kosmosu”?
Popularne stwierdzenie, że „kopalnię Bełchatów widać z kosmosu”, należy włożyć między mity i marketingowe hasła. Rzeczywiście – obiekt ten jest doskonale widoczny na zdjęciach satelitarnych, jednak:
- gołym okiem z orbity Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (400 km nad Ziemią) nie sposób jej zobaczyć wyraźnie,
- widoczność obiektów z tej wysokości zależy od rozmiarów, kontrastu, pogody i kąta padania światła,
- w rzeczywistości ludzkie oko nie dostrzega z takiej odległości obiektów o szerokości kilku kilometrów.
To ten sam typ miejskiej legendy, co przekonanie, że z kosmosu widać Wielki Mur Chiński.
Turystyka industrialna i doświadczenie „z wnętrza ziemi”
Choć kopalnia to przede wszystkim zakład przemysłowy, zyskała popularność jako niezwykłe miejsce turystyki industrialnej. Można ją zwiedzać w zorganizowanych grupach – specjalnie przystosowanymi ciężarówkami.
Zainteresowanie jest tak duże, że rezerwacje miejsc przyjmowane są z miesięcznym wyprzedzeniem. Dodatkową atrakcją jest taras widokowy, z którego można objąć wzrokiem ogromną część wyrobiska. Warto również odwiedzić pobliską Górę Kamieńsk, powstałą z nadkładu kopalni – dziś miejsce rekreacyjne z wyciągiem narciarskim, trasami rowerowymi i farmą wiatrową.
Co dalej z Bełchatowem?
Eksploatacja kopalni Bełchatów nie będzie trwała wiecznie. Zasoby złoża wyczerpią się najprawdopodobniej do 2036 roku, a Elektrownia Bełchatów ma zakończyć działalność najpóźniej w latach 40. XXI wieku. To wymusi na regionie głęboką transformację gospodarczą – zwłaszcza w kierunku odnawialnych źródeł energii i tworzenia nowych miejsc pracy.
Źródła: Ministerstwo Energii, ddbelchatow.pl
Nasz ekspert


