Niemiecka „Nicea Bałtyku” leży tuż za polską granicą. Zachwyca elegancją
Cesarskie Kurorty w Meklemburgii to Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin. Razem tworzą spójny pas wypoczynkowy połączony najdłuższym na kontynencie nadmorskim deptakiem.

Spis treści:
- Cicho i zielono
- Symbol luksusu
- Promenada i park zdrojowy
- Zamek na jeziorze
- Niklot i Lew
- Meklemburgia – informacje praktyczne
Cesarza Fryderyka Wilhelma III w 1820 r. poproszono o wymyślenie nazwy dla miejscowości, która z osady rybackiej miała się stać ekskluzywnym kurortem. – Wioska Śledzi – palnął bez zastanowienia władca, jako że chwilę wcześniej próbował tu doskonałej sałatki z tą rybą. – Znakomita nazwa – przyklasnęli miejscowi notable, bo jakżeby mieli nie przyklasnąć cesarzowi. I tak już zostało. Tak przynajmniej mówi legenda. Faktem jest, że cesarz oficjalnie zaaprobował tablicę z napisem Heringsdorf przed budynkiem miejscowej przetwórni śledzi. Tego samego roku nazwa ta została ogłoszona w pruskim dzienniku urzędowym.
A Wioska Śledzi (Heringsdorf) na wyspie Uznam to dziś wspaniały przykład nadbałtyckiego uzdrowiska. W sezonie ciągną do niego tłumy, a poza sezonem dużo mniej liczni miłośnicy surowego piękna oraz kuracjusze pożądający leczniczego jodu.
Cicho i zielono
Szeroką, białą plażę w Bansinie mam na wyciągnięcie ręki. Od świtu siedzę więc na piasku i obserwuję mewy. Jest ich mnóstwo i robią spore zamieszanie. Lewitują w powietrzu, korzystając z mocnych bałtyckich powiewów, a potem nawołują się ekspresyjnie.
Niedługo potem zadbaną promenadą Europy ruszam na zachód. Po prawej stronie mam potężniejące z minuty na minutę fale, po lewej: przepiękne domy wczasowe w stylu Bäderarchitektur, charakterystycznej architektury kurortowej. To jedno z najelegantszych miejsc nad Bałtykiem. Wdrapuję się na zalesioną górę Lange – widok stąd w słoneczny dzień jest wart każdych pieniędzy. Obserwuję spienione morskie bałwany, a po chwili zerkam na wschód, w stronę położonego na końcu Uznamu Świnoujścia. Przede mną kilka kilometrów wspaniałego wybrzeża. Niemiecka część wyspy obejmuje przede wszystkim tzw. Cesarskie Kurorty: Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin. Razem tworzą spójny pas wypoczynkowy połączony najdłuższym na kontynencie nadmorskim deptakiem.

Każde z miasteczek ma trochę inny klimat. Bansin to bezpośredni kontakt z naturą, cisza i inklinacje artystowskie. Jest najmniejszym, najbardziej kameralnym i zielonym z trzech kurortów. Turyści przyjeżdżają tu dla morza, ale i dla przepięknych bukowych lasów, które miejscami niemal „wchodzą” na plażę, a także dla bliskości jezior, zwłaszcza Schloonsee. Pełno tu ścieżek rowerowych i tras spacerowych prowadzących przez bujnie zielone krajobrazy.
Architektura jest tu mniej monumentalna niż w pełnym królewskiego przepychu Heringsdorfie. To przeważnie nieduże wille, pensjonaty i rodzinne hotele. Działa tu kilka prężnych instytucji kultury i galerii. Także dlatego nierzadko gości artystów: malarzy czy szukających twórczej inspiracji pisarzy. Wyspa Uznam słynie też z odbywającego się na przełomie września i października Usedomer Musikfestival – festiwalu muzyki klasycznej. Od wielu lat jego częścią – poza miastami niemieckimi – jest też Świnoujście.
Symbol luksusu
Następnego dnia tuż po śniadaniu wypożyczam rower i zakosami jadę ku granicy z Polską. Kilka razy zatrzymuję się w Heringsdorfie, który nazywany bywa Niceą Bałtyku, co ma oddawać jego prestiżowy charakter. Mijam luksusowe wille, które stały się znakiem rozpoznawczym tego miejsca. To pozostałość po modzie, która zapanowała w XIX w. w Niemczech. Arystokraci i zamożne mieszczaństwo za punkt honoru wzięły sobie posiadanie domu letniskowego nad Bałtykiem.
W 1876 r. uruchomiono połączenie kolejowe między stolicą cesarstwa a Świnoujściem (wówczas: Swinemunde). To wtedy wyspę Uznam nazwano „wanną kąpielową Berlina”. Każdy, kto chciał przynależeć do stołecznej elity, wręcz musiał postawić tu sobie efektowną rezydencję – najlepiej tuż przy promenadzie. A czym bardziej okazały był gmach, tym większym szacunkiem cieszył się potem jego właściciel na berlińskich salonach.
Na próżno szukać wspólnych cech stylistycznych dla wszystkich domów Heringsdorfu. To właśnie różnorodność i eklektyzm stanowi o uroku tej architektury. Niektóre wille przywodzą na myśl włoskie pałace renesansowe, inne – klasycystyczne rezydencje kupieckie czy wreszcie budowle charakterystyczne dla Schwarzwaldu. Natomiast powtarzają się elementy typowe dla architektury uzdrowiskowej: portale z antycznymi kolumnami, trójkątne frontony wzorowane na greckich świątyniach, kolumny z misternymi kapitelami korynckimi, szerokie schody zewnętrzne, a także przestronne lodżie, nieregularne wykusze i ozdobne wieżyczki.
Oglądam kilka efektownych przykładów nadmorskiego eklektyzmu. Weisses Schloss (Biały Zamek) to jasna rezydencja o pałacowym charakterze. Villa Achterkerke łączy elementy historyzmu z klasyczną architekturą uzdrowiskową. Zaś Villa Bleichröder to już esencja luksusu i wspomnienie po milionerach, którzy tu gościli. Niegdyś należała do bajecznie bogatego bankiera Gersona von Bleichrödera.
Poza rezydencjami wypoczynkowymi najważniejszą atrakcją kurortu jest Seebrücke Heringsdorf, najdłuższe w Niemczech molo. Mierzy ponad 500 m długości i jest nie tylko pięknym deptakiem. Mieści też galerię handlowo-gastronomiczną; są tu sklepy, restauracje oraz przystań statków wycieczkowych.
Promenada i park zdrojowy
Zanim promenadą Europa dotrę do granicy i Świnoujścia, odwiedzam jeszcze Ahlbeck, uznawany za najbardziej klasyczny i „pocztówkowy” z trzech Cesarskich Kurortów. Również jego symbolem jest molo (Seebrücke Ahlbeck) z 1898 r. – jedno z najstarszych i najlepiej zachowanych nad całym Bałtykiem. Drewniana konstrukcja z budynkiem restauracyjnym na końcu często pojawia się w filmach i materiałach promocyjnych regionu. Z krańca mola doskonale widać linię brzegową i zabytkową zabudowę kurortu.
A jest co oglądać! Wille z wieżyczkami, balkonami, ornamentami i jasnymi fasadami tworzą spójną, elegancką przestrzeń. Wiele z nich przekształcono w butikowe hotele, pensjonaty i apartamenty do wynajęcia. Wszystko opasane szeroką, piaszczystą plażą z charakterystycznymi koszami plażowymi (strandkörbe), w których przed wiatrem chronią się turyści. Nieco dalej – rząd kameralnych kawiarni, cukierni, barów i restauracji, zejścia na plażę i punkty widokowe.
Ahlbeck to ciche, spokojne miejsce. Ale w sezonie przy promenadzie gwar potrafi znacząco wzrosnąć. Wtedy warto ruszyć do Parku Zdrojowego (Kurpark Ahlbeck). To zielona oaza spokoju tuż przy centrum. Alejki obsadzone starodrzewem dają wytchnienie od wakacyjnych atrakcji.
Zamek na jeziorze
Wypożyczonym samochodem jadę do oddalonego trochę od morza Schwerinu. Największym magnesem tego miasta jest położony malowniczo na wyspie pośrodku jeziora Schweriner See warowny zamek nazywany Neuschwansteinem Północy. Bez wątpienia zasługuje na swoje miano.
Wprawdzie pierwsze wzmianki o nim pochodzą z XIII w., a potem był rozbudowywany w stylu renesansowym i barokowym, największą przemianę przeszedł jednak w XIX w. Architekci Georg Adolf Demmler i Johann Albrecht stworzyli tu cudo romantyzmu. Ich inspiracją były francuskie zamki renesansowe nad Loarą i historyzm łączący elementy baroku, klasycyzmu i renesansu. Powstały wieże i wieżyczki (ponoć jest ich aż 300), kopuły, tarasy i bogato zdobione fasady. W tym czasie Schweriner Schloss był już rezydencją wielkich książąt Meklemburgii, a więc centrum dworskiego i politycznego życia regionu. Dziś w zamku mieści się landtag (parlament) kraju związkowego oraz muzeum.

Jednym z mostów wchodzę do wnętrza. Wielkie wrażenie robią reprezentacyjne sale, w tym ogromna sala tronowa z marmurowymi kolumnami, bogatą dekoracją ścian i historycznymi meblami. Z podobnym rozmachem zaprojektowana jest sala balowa. W jasnej przestrzeni zachwycają lustra i subtelne złocenia. W przeszłości odbywały się tu bale i koncerty.
Równie spektakularne są otaczające twierdzę ogrody i park krajobrazowy. Fontanny, rzeźby i osie widokowe tworzą idealne tło dla budowli. To miejsce, w którym historia, architektura i natura tworzą wyjątkowo harmonijną całość.
Niklot i Lew
Następnego dnia ze schwerińskiego Rynku ruszam na spacer po mieście w towarzystwie Jürgena Hingsta, lokalnego przewodnika i pasjonata regionu. – Jak może słyszałeś, do XII w. żyli tutaj Słowianie, plemię Obodrzyców. Mimo germańskich najazdów długo się przed nimi bronili. Do legendy przeszedł zwłaszcza ostatni z obodrzyckich władców, Niklot, który zginął w 1160 r. podczas walk z wojskami Henryka Lwa – opowiada.
Potomkowie Niklota dogadali się z najeźdźcami. Przyjęli chrześcijaństwo i utworzyli dynastię książąt Meklemburgii, która rządziła regionem przez kolejne stulecia. Dziś pamiątką o bohaterskim władcy jest monumentalna statua na schwerińskim zamku. Niklot przedstawiony jest tu jako wódz na koniu – z tarczą i włócznią.
Z kolei na miejskim Rynku możemy podziwiać pomnik lwa, symboliczny hołd dla zwycięzcy historycznej potyczki, księcia Saksonii i Bawarii – Henryka Lwa. To on uznawany jest za założyciela miasta Schwerin. 7-metrowy słup pokryty reliefami odsłonięto w 1995 r. z okazji 800-lecia śmierci władcy. Jego autor, niemiecki rzeźbiarz Peter Lenk, słynie z dzieł ironicznych, zabawnych, niesztampowych. Nie inaczej jest tutaj. Gdy lepiej przyjrzeć się płaskorzeźbom, można dostrzec prawdziwe perełki. Poza scenami przedstawiającymi założenie miasta i krwawą bitwę, zobaczymy np. „paradę pośladków”, satyryczne nawiązanie do średniowiecznej manifestacji mieszkańców osady Bardowick, którzy pokazali księciu nagie pośladki w geście protestu przeciwko jego polityce handlowej.
Niemal dosłownie dwa kroki dalej mamy kolejny z cudów Schwerinu – katedrę pw. Najświętszej Maryi Panny i św. Jana Ewangelisty, która zachwyca wspaniałą średniowieczną przestrzenią, wysokimi sklepieniami i cennymi elementami, z historyczną chrzcielnicą na czele. Kościół powstawał od 1172 r., a od 1248 był siedzibą biskupstwa. W czasach krucjat przechowywano tu relikwie krwi Pańskiej. W XIX w. dobudowano strzelistą neogotycką wieżę o wysokości 117,50 m. I to na nią wąskimi i krętymi schodami wdrapujemy się z Jürgenem. Panorama miasta i jego siedmiu jezior jest warta tego wysiłku.
Spoglądam stąd na rynek otoczony zabytkowymi kamienicami. Tego wieczora setki ludzi w każdym wieku przyjdą tu na koncert punkowy. Mimo chłodu będzie tłoczno i gwarno do późna.
Meklemburgia – informacje praktyczne
Dojazd
- Do Heringsdorfu i okolic pociągiem – np. pendolino do Świnoujścia, potem promem i taksówką lub wynajętym autem.
- Do Schwerinu np. z lotniska w Hamburgu samochodem lub pociągiem (2 godz., 100–180 zł).
- Do Hamburga z Warszawy lot już za 360 zł w obie strony liniami LOT.
Transport
Po bałtyckim wybrzeżu najlepiej podróżować autem. Wypożyczalnia SIXT: Ahlbecker Chaussee w Heringsdorfie. Od 330 zł za dzień.
Nocleg
- Seetelhotel Kaiserstrand Beachhotel, Strandpromenade 21, Heringsdorf. Znakomity hotel przy samej plaży w Bansinie. Od 480 zł za 2 os.
- Weinhaus Uhle, Schusterstraße 13-15, Schwerin – zabytkowy hotel od 400 zł za pokój.
Jedzenie
- Weisses Schloss – restauracja z 1825 r. w Heringsdorfie.
- Café Asgard, Strandpromenade 15, Bansin – na kawę nad samym morzem.
- Wasserschloss Mellenthin, Schlossallee 5, Mellenthin – restauracja w dawnym pałacu i na jego patiu.
- Weinbistro George, Schusterstraße 13-15, Schwerin.
- Café Prag, Schloßstraße 17, Schwerin – kawiarnia i cukiernia z historią sięgającą 1755 r.
- Müllers, Puschkinstraße 55, Schwerin – bar ze świetną kuchnią nastawiony na wegan i wegetarian.
- Weinhaus Wöhler, Puschkinstraße 26, Schwerin – tradycyjna, ciężka kuchnia w najlepszym wydaniu.
Atrakcje
1,5-godzinny rejs statkiem po jeziorach Schwerinu za 23 euro (dzieci 6–14 lat: 11 euro, do 6 lat: gratis) organizuje Weisse Flotte Schwerin (Werderstraße 140).
Źródło: National Geographic Traveler

