Reklama

Tradycyjny japoński kalendarz to znacznie więcej niż podział roku na wiosnę, lato, jesień i zimę. Jego struktura opiera się na dawnym systemie 24 okresów zwanych sekki, które dodatkowo dzielą się na jeszcze krótsze, kilkudniowe etapy – kō. Każdy z nich opisuje konkretne zjawiska przyrodnicze, takie jak kwitnienie roślin, migracje zwierząt czy zmiany temperatury. Choć system ten wywodzi się z tradycji chińskiej i przez lata pozostawał w cieniu zachodniego kalendarza, dziś ponownie zyskuje na znaczeniu, przyciągając osoby poszukujące głębszego kontaktu z naturą i bardziej świadomego przeżywania upływu czasu.

Japoński kalendarz i mikropory roku – skąd wzięły się kō?

Złożony system japońskiego kalendarza ma swoje korzenie w dawnych rozwiązaniach stosowanych w Azji Wschodniej, a jego obecna forma jest efektem wielowiekowej ewolucji. Choć współcześnie w Japonii funkcjonuje przede wszystkim kalendarz gregoriański (seireki), równolegle wykorzystywany jest system nazw er cesarskich (gengō), a także rzadziej spotykane, historyczne sposoby odmierzania czasu. Fundamentem tradycyjnego kalendarza był jednak model księżycowo-słoneczny, który dotarł do Japonii z Chin przez Półwysep Koreański już w VI wieku. Opierał się nie tylko na obserwacji cykli natury, lecz także na elementach takich jak chiński zodiak czy system rokuyō, przypisujący dniom określoną pomyślność lub jej brak.

Kluczowa zmiana nastąpiła w okresie Edo, kiedy astronom Shibukawa Shunkai (uznawany za pierwszego oficjalnego astronoma Japonii) dostrzegł niedoskonałości dotychczasowego kalendarza i opracował jego nową wersję. Uwzględnił w niej długość roku wynoszącą 365 dni oraz dostosował system do rzeczywistych warunków panujących na archipelagu. Wprowadzony przez niego podział roku na 24 główne okresy (sekki), a następnie na 72 krótsze etapy (kō), został oficjalnie przyjęty w 1685 roku. Każde trwa zaledwie kilka dni i opisuje bardzo konkretne zjawiska przyrodnicze – od pojawiania się pierwszych pąków, przez migracje zwierząt, aż po zmiany temperatury i długości dnia.

W przeciwieństwie do pierwotnego chińskiego systemu, japoński kalendarz został przeorganizowany tak, aby odzwierciedlać lokalny klimat, florę i faunę. Poszczególne okresy otrzymały poetyckie nazwy, a ich przebieg powiązano z rytmem natury charakterystycznym dla Japonii – od Risshun, czyli początku wiosny przypadającego na początek lutego, po Daikan, oznaczający najchłodniejszy moment roku na przełomie stycznia i lutego.

Choć dziś większość Japończyków na co dzień posługuje się kalendarzem zachodnim (wykorzystywanym w administracji, dokumentach i życiu codziennym) elementy tradycyjnego systemu wciąż pozostają obecne. Widoczne są m.in. w odniesieniach do sezonowości, kalendarzach zawierających oznaczenia rokuyō czy w praktykach związanych z określonymi momentami roku. W niektórych środowiskach, takich jak ogrodnictwo czy ceremonia herbaciana, mikropory roku nadal pełnią funkcję praktycznego punktu odniesienia, wyznaczając odpowiedni czas na konkretne działania i rytuały.

Mikropory roku w Japonii – jak wyglądają i co oznaczają w praktyce?

Tradycyjny japoński kalendarz wyróżnia się tym, że nie opisuje czasu w sposób ogólny, lecz poprzez konkretne, obserwowalne zmiany w przyrodzie i codziennym życiu. Poszczególne mikropory roku nie są więc abstrakcyjnymi kategoriami, ale odzwierciedleniem tego, co faktycznie dzieje się w otoczeniu – od pierwszych oznak wiosny po subtelne sygnały nadchodzącej zimy. A które z mikropór roku są w Japonii najważniejsze? Otóż jedną z nich jest okres Shunbun (21 marca – 4 kwietnia), związany z równonocą wiosenną, który symbolizuje moment odrodzenia natury. To właśnie wtedy przypada czas kwitnienia wiśni, zwiększonej aktywności ptaków i pierwszych prac rolniczych, a także rodzinnych zwyczajów, takich jak porządki czy odwiedzanie grobów przodków.

Wraz z nadejściem lata kalendarz koncentruje się na intensyfikacji zjawisk pogodowych i zmianie rytmu życia. Okres Taisho (23 lipca – 7 sierpnia) odzwierciedla szczyt wysokich temperatur i wilgotności, które mają bezpośredni wpływ na codzienność mieszkańców. To czas licznych festiwali letnich, sezonowych pozdrowień oraz wydarzeń odbywających się na świeżym powietrzu, które wpisują się w specyfikę japońskiego lata.

Z kolei przejście do jesieni nie następuje nagle, lecz stopniowo zaznacza się w przyrodzie. Okres Risshū (8 – 22 sierpnia) sygnalizuje pierwsze, często ledwo zauważalne zmiany – chłodniejsze podmuchy wiatru, charakterystyczne odgłosy cykad czy pojawiające się mgły. W tym czasie obchodzone jest także święto Obon, podczas którego Japończycy symbolicznie witają duchy przodków, co dodatkowo podkreśla związek kalendarza z rytmem życia społecznego i duchowego.

Zimowy okres Tōji (22 grudnia – 4 stycznia) natomiast związany jest z przesileniem zimowym i skupia się na mniej oczywistych oznakach zmian zachodzących w naturze. Zamiast spektakularnych zjawisk uwagę kieruje się na detale – pierwsze pąki roślin, zmiany w zachowaniu zwierząt czy powolne wydłużanie się dnia. Towarzyszą temu praktyki mające przynieść zdrowie i pomyślność, takie jak kąpiele z dodatkiem owoców yuzu czy spożywanie sezonowych potraw.

Dlaczego japoński kalendarz mikropór roku zyskuje dziś na znaczeniu?

Tak szczegółowy podział czasu sprawia, że kalendarz przestaje być jedynie narzędziem organizacyjnym, a zaczyna pełnić funkcję przewodnika po rytmie natury. Zwracając uwagę na momenty przejściowe i krótkie, często pomijane etapy między jedną a drugą porą roku (które w rzeczywistości kształtują codzienne doświadczenie otoczenia), pozwala dostrzec zmiany, jakie w standardowym podziale na cztery pory roku łatwo umykają.

Takie podejście znajduje również zastosowanie w podróżowaniu. Planowanie wyjazdu z uwzględnieniem mikropór roku umożliwia bowiem poznanie mniej oczywistych aspektów Japonii – zarówno pod względem przyrody, jak i lokalnych zwyczajów czy sezonowych wydarzeń. Może to oznaczać kontakt z naturą w jej bardziej kameralnym wydaniu, a także uniknięcie największego natężenia ruchu turystycznego. Zamiast koncentrować się wyłącznie na najpopularniejszych momentach w roku, uwaga kieruje się na to, co aktualnie dzieje się w danym miejscu.

– W tradycyjnym japońskim kalendarzu pory roku są podzielone na mniejsze części, co pozwala nam dostrzec nawet najmniejsze zmiany w naturze. Uświadamiając sobie te drobne zmiany, możemy doświadczać świata w sposób bardziej subtelny i głęboki – podkreślała Marie Kondo w rozmowie z BBC. Jak dodała, takie podejście zmienia również sposób przeżywania podróży, gdyż skupienie się na sezonowych elementach – od lokalnych produktów po charakter powietrza – sprawia, że doświadczenie staje się pełniejsze i bardziej świadome.

Właśnie dlatego tradycyjny japoński kalendarz, mimo że na co dzień pozostaje w cieniu systemu zachodniego, ponownie przyciąga uwagę. Dla wielu osób staje się sposobem na zwolnienie tempa i oderwanie się od nadmiaru bodźców, a także próbą bardziej uważnego funkcjonowania w świecie, który coraz częściej wymusza pośpiech i ciągłą dostępność.

Źródła: Sakuraco, Nippon, BBC, The New York Times

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

Sabina Zięba
Reklama
Reklama
Reklama