Kicz i erotyka

Wyspa Jeju, Korea Południowa

Demoniczni kochankowie, ogród penisów, najróżniejsze pozycje kopulacyjne – w parku Jeju Love Land wszystkie te tematy potraktowano z dużą dosłownością. Efekt? Rzeźby mocno erotyczne, którym daleko jednak do kunsztu indyjskich przedstawień Kamasutry. Obscenicznym figurom w ogóle daleko do tego, co zwykło się określać słowem „sztuka”. Grunt, że się podobają. Przez całą dobę przybywają tu tłumy. Ostatni zwiedzający wchodzą o północy i to jest najlepsza pora na oglądanie tego przybytku – mniej drażni artystyczny poziom tutejszych „dzieł”. Lokalizacja parku nie jest przypadkowa. Wyspa Jeju jest ulubionym celem podróży poślubnych. Nikt nie zliczy, ile pokoleń koreańskich dziewic weszło tu w obowiązki małżeńskie. Nic dziwnego, że powietrze przesiąkło erotyką. Wyczuli to dwaj seulscy studenci. To wtedy w ich głowach zrodził się szalony pomysł – park erotyczny. Nikt nie wierzył w powodzenie inwestycji. Myśl jednak natrętnie wracała, dopóki nie stali się właścicielami działki o powierzchni mniej więcej dwóch boisk piłkarskich. Od razu przystąpili do wypełniania jej rzeźbami ucieleśniającymi ich najskrytsze erotyczne fantazje.