Zimowy cud natury nad Bałtykiem. Lodowe rzeźby przyciągają tłumy turystów
Mróz, który od pewnego czasu utrzymuje się w Polsce, odsłania dawno niewidziane oblicza przyrody. Jednym z takich zjawisk są lodowe formacje – torosy – spiętrzające się na plaży w Mikoszewie. Te niezwykłe rzeźby z lodu od kilku dni przyciągają tłumy turystów, chcących podziwiać nietypowy cud natury.

Od kilku dni media obiegają zdjęcia spektakularnych formacji lodowych stojących na samym brzegu jednej z nadbałtyckich plaż. Te pochodzące z Mikoszewa (powiat nowodworski) rzeźby osiągają wysokość nawet do trzech metrów, tworząc naturalny mur pomiędzy wodą a lądem. Nowo powstała atrakcja ściągnęła w ostatnich dniach tłumy turystów, którzy w mniej lub bardziej odpowiedzialny sposób podziwiają te niesamowite dzieła natury.
Czym są torosy?
Te olbrzymie formacje lodowe, tak ochoczo podziwiane nad Bałtykiem, są efektem panujących temperatur poniżej zera stopni Celsjusza. Torosy – bo tak nazywają się te rzeźby – składają się z kier lodowych, które najpierw pękają podczas odwilży, a następnie poprzez prądy morskie i wiatr wypychane są na brzeg. W ten sposób dochodzi do spiętrzania kolejnych warstw brył lodu, które, nałożone na siebie, zaczynają przypominać góry. Im więcej zamrożonej wody, tym wyższe tworzą się torosy. Te z Mikoszewa osiągają nawet 3 metry wysokości, tworząc spektakularny krajobraz niczym z lodowej krainy.
Co ciekawe, torosy można było zaobserwować na brzegach Morza Bałtyckiego również w poprzednich latach. Lodowe formacje występowały m.in. w Kuźnicy, tworząc lodowe wzniesienia tuż przy Półwyspie Helskim. Tamten krajobraz nie wzbudził jednak tak dużego zainteresowania jak torosy w Mikoszewie i nie zgromadził tak licznych rzesz odwiedzających.
Lodowy szał w Mikoszewie
Choć torosy występują w mniejszej lub większej skali w całej nadmorskiej Polsce, to zdecydowanie największym powodzeniem wśród spacerowiczów cieszą się te z Mikoszewa. Wieś położona przy samym ujściu Wisły gościła w ostatnich dniach tłumy osób chcących zobaczyć ten wyjątkowy obiekt. Duże zainteresowanie nowo powstałą formacją lodową można również zaobserwować w mediach społecznościowych – komentarze w jednoznaczny sposób określają mikoszewską rzeźbę jako cud natury. Internetowe zachwyty przeradzają się w ciekawość, która skutkuje napływem kolejnych turystów do nadmorskiej wsi. Jak podaje portal trójmiasto.pl, niektórzy z odwiedzających twierdzą, że lodowe formacje przyciągają więcej przyjezdnych niż w sezonie letnim, kiedy polskie morze staje się jedną z popularniejszych destynacji w kraju.
Warto dodać, że to nie pierwszy raz w ciągu ostatniego roku, kiedy o Mikoszewie jest głośno w sieci. W trakcie ubiegłej wiosny tamtejsi spacerowicze mieli okazję zaobserwować inne wyjątkowe zjawisko związane z działalnością natury. Spod tafli Bałtyku wyłonił się bowiem fragment lądu, nazwany Cyplem Mikoszewskim. Nowa atrakcja zdobyła na tyle dużą popularność, że doczekała się nawet własnego kodu pocztowego. Należy jednak pamiętać, że takie ukształtowanie dna ma charakter dynamiczny, dlatego nie ma pewności, czy cypel będzie widoczny także w kolejnym sezonie letnim.
Podziwianie z rozwagą
Jak to zwykle bywa, wzrost popularności danej atrakcji przyczynił się do negatywnych konsekwencji związanych ze wzmożonym ruchem turystycznym. Nie inaczej było w przypadku mikoszewskich torosów. Wysokość tamtejszych formacji lodowych skusiła niektórych spacerowiczów do wdrapania się na wysoką na jeden metr ścianę lodu. Pewien nastolatek zdecydował się na spacer po powierzchni jednej z rzeźb, co niestety zakończyło się wypadkiem. Upadek z metrowej wysokości sprawił, że po poszkodowanego musiał przylecieć helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który przetransportował go do szpitala. Kapitan Anna Piechowska z Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Mazowieckim poinformowała, że życiu siedemnastolatka nie zagraża żadne niebezpieczeństwo.
Lód stanowi zarówno piękny, jak i niebezpieczny element krajobrazu. Informowaliśmy już o sytuacjach mających miejsce nad Morskim Okiem, kiedy to tłumy turystów nierozważnie wchodziły na pokryty lodem zbiornik wodny. Podobne zachowania mogą skończyć się poważnym wypadkiem, zagrażającym życiu nieuważnych przyjezdnych. Zimową turystykę należy więc uprawiać ostrożnie, biorąc pod uwagę niestabilność lodowych powierzchni, które nie tylko są śliskie, ale również mogą zapaść się pod ciężarem człowieka. Torosy lepiej podziwiać z poziomu plaży niż z wierzchołków lodowych brył. To właśnie stamtąd można najlepiej dostrzec i poczuć ogrom tych stworzonych przez naturę konstrukcji.
Źródło: trójmiasto.pl
Nasz autor
Olaf Kardaszewski
Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.

