Reklama

Spis treści:

  1. Skąd się wzięła nazwa „mandarynka”?
  2. Warszawa nowym domem dla mandarynek
  3. Daleka podróż z Warszawy do Szkocji
  4. Ponad 1400 kilometrów – mandarynka nad Morzem Norweskim

Mandarynka (Aix galericulata) to jeden z najbardziej charakterystycznych gatunków kaczek na świecie. Choć naturalnie występuje w Azji Wschodniej, w Polsce należy do gatunków introdukowanych. Dzięki wieloletnim badaniom możliwe jest śledzenie losów poszczególnych osobników, co pozwala lepiej zrozumieć ich zachowanie. W 2026 roku obserwacje warszawskich mandarynek przyniosły zaskakujące rezultaty – jedną z nich stwierdzono w Szkocji, drugą zaś w Norwegii. Ale co sprawia, że lecą tak daleko?

Para mandarynek w Łazienkach Królewskich
Samiec i samica mandarynki – wyraźny przykład dymorfizmu płciowego. Samiec zachwyca intensywnym, barwnym upierzeniem, podczas gdy samica pozostaje skromnie ubarwiona i lepiej przystosowana do kamuflażu. Fot. Aleksander Kusznir

Skąd się wzięła nazwa „mandarynka”?

Mandarynka to kaczka zamieszkująca naturalnie obszary Azji Wschodniej – między innymi Japonię, Chiny i Rosję. Nie jest tam gatunkiem licznym (ok. 65 tys. par), lecz za sprawą swojej urody rozprzestrzeniła się z pomocą hodowców w najróżniejsze części świata.

Polska nazwa gatunku jest tożsama z innymi językami europejskimi (np. mandarin duck). W jaki sposób to określenie przedostało się do szerszego użytku? Zwłaszcza, że na terenach, gdzie mandarynka występuje naturalnie ich nazwy mają bezpośrednie konotacje z symbolem miłości i wierności, jakimi są te kaczki?

W XVI wieku portugalscy odkrywcy byli jednymi z pierwszych Europejczyków, którzy dotarli do Chin. W ślad za nimi przybyli kupcy i misjonarze, osiedlając się na terenach wydzierżawionych od władców dynastii Ming, ostatniej rdzennie chińskiej dynastii. Portugalczycy nazywali spotykanych urzędników słowem „mandarim”. Termin ten zapożyczyli z języka malajskiego (menteri), ponieważ w tym samym czasie kolonizowali Malakkę, miasto na Półwyspie Malajskim. Jeszcze wcześniej słowo to pochodziło z sanskrytu (mantrī), starożytnego języka Indii, i w obu tych językach oznaczało „ministra” lub „doradcę”.

Z czasem portugalskie słowo „mandarim” zaczęło nabierać kolejnych znaczeń. Urzędnicy dynastii Ming nosili dostojne, często żółte lub pomarańczowe szaty, co mogło sprawić, że słowo „mandaryn” zaczęto kojarzyć z cytrusami. Nazwa ta została też przypisana barwnym zwierzętom z Azji, które były nowe dla Europejczyków – takim jak osy, węże i oczywiście kaczki o niezwykle barwnym upierzeniu. W efekcie język używany przez chińskich urzędników zaczęto nazywać „mandaryńskim”, od czego wzięła się także nazwa kaczki mandarynki. Wiele wieków temu zaczęto je hodować jako ptaki ozdobne na dworach chińskich mandarynów.

Warszawa nowym domem dla mandarynek

Warszawskie mandarynki są przedmiotem interesujących badań ornitologicznych i uchodzą za jedne z najlepiej przebadanych ptaków w Polsce. Wieloletni projekt obrączkowania pomógł m.in. w śledzeniu przemieszczeń tych kaczek – w obrębie miasta, ale też przyniósł zaskakujące i wyjątkowe wiadomości dalekodystansowe. Ta metoda badawcza umożliwiła ponadto śledzenie matek z młodymi, określanie sukcesu lęgowego, mierzenie długości życia – czyli badanie wielu aspektów biologii gatunku.

Obrączkowanie ptaków jest powszechnie stosowaną i mało inwazyjną metodą badawczą w ornitologii, a mandarynki bardzo dobrze znoszą krótkotrwałe przetrzymywanie. Obrączki nie utrudniają im funkcjonowania i szybko przestają zwracać ich uwagę.

Mandarynka jest dziś ptakiem zadomowionym w Polsce, a jej pierwsze stwierdzenie na wolności odnotowano w 1963 lub 1964 r. w Wałczu. Ptak ten był najprawdopodobniej uciekinierem z prywatnej hodowli. W 1999 r. mandarynki zostały celowo wypuszczone do ogrodów Łazienek Królewskich w Warszawie, gdzie w 2001 r. odnotowano pierwszy jej lęg w środowisku naturalnym. Dziś populacja mandarynki w Polsce szacowana jest na ok. 300 par, z czego zdecydowana większość zasiedla Warszawę i jej najbliższą okolicę.

W 2015 r. rozpoczęto systematyczne badania mandarynek w Warszawie, poświęcając szczególną uwagę historycznym Ogrodom Królewskim w Łazienkach – które w sposób szczególny upodobały sobie te kaczki. Do 2025 r. w Warszawie zaobrączkowano ponad tysiąc ptaków, z czego około połowę właśnie w Łazienkach. Jak podaje ornitolog i obrączkarz ptaków z Warszawskiego Zespołu Obrączkarskiego „Tridactylus” Łukasz Wardecki – w 2025 r. stwierdzono w całej stolicy ponad 40 lęgów zakończonych sukcesem, z których samodzielność osiągnęło ponad 150 piskląt. Na początku 2026 r. cała Warszawska populacja liczyła już blisko 250 par.

Okazuje się, że mandarynki zaobrączkowane w Łazienkach Królewskich odwiedzały dotąd nie tylko inne polskie miasta (m.in. Gdańsk), lecz także kraje Europy Północnej – Szwecję, Litwę czy Finlandię. Co więcej, w tym roku odnotowano ich obecność w Szkocji na Wyspach Brytyjskich oraz w Norwegii, co pokazuje, jak tajemnicze potrafią być te ptaki. Co sprawia, że niektóre z nich pokonują tysiące kilometrów?

Daleka podróż z Warszawy do Szkocji

15 kwietnia 2026 r. w Beveridge Park w Kirkcaldy, mieście portowym we wschodniej Szkocji, zaobserwowano mandarynkę pochodzącą z Polski. Był to samiec, który został zaobrączkowany jako pisklę w czerwcu 2018 r. – w Parku Skaryszewskim w Warszawie. Potwierdzeniem jego pochodzenia były oznaczenia na obu nogach – na prawej widniała niebieska, plastikowa obrączka z numerem „E43”, natomiast na lewej metalowa obrączka o srebrzystym odcieniu z numerem „6241”, na której znajdował się również skrócony napis Centrali Obrączkowania Ptaków („GDAŃSK POLAND”). Informację o zaobserwowanym osobniku przekazano także do tej instytucji.

Jak ustalono, samiec mandarynki pokonał w linii prostej ponad 1600 km. Jak podkreślają badacze z Wielkiej Brytanii, to niezwykłe stwierdzenie może stanowić dopiero drugi brytyjski rekord ptaka z „Kategorii C 5.2” – czyli ptaka pochodzącego ze stałej, znaturalizowanej populacji poza granicami Wielkiej Brytanii, która jak dotąd obejmuje jedynie zaobrączkowaną w Holandii gęsiówkę egipską (Alopochen aegyptiaca). Co ciekawe, w 2010 r. na Wyspach Brytyjskich obserwowano innego samca mandarynki o imieniu Mac, który przez kilka lat przemieszczał się między Oslo w Norwegii a hrabstwem Aberdeenshire w północno-wschodniej Szkocji. Niestety, dekadę później, w 2020 r., został zabity przez kota.

Pisklę z matką mandarynki w tle
Pisklę mandarynki na pierwszym planie, w tle czuwająca samica – przykład troskliwej opieki i naturalnego kamuflażu. Fot. Aleksander Kusznir

Ponad 1400 kilometrów – mandarynka nad Morzem Norweskim

18 kwietnia 2026 r. fotograf przyrody Jan Otto Hovden przyznał, że jego „tętno niebezpiecznie przyspieszyło”, gdy syn, Gard Hovden, poinformował go o tym egzotycznym ptaku. Był to samiec mandarynki, który na prawej nodze miał niebieską obrączkę z oznaczeniem „K13”. Ptak został zaobrączkowany w Warszawie w 2021 r. przez Fatimę Hayatli, ornitolożkę i edukatorkę przyrodniczą z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

Mandarynka pokonała ok. 1417 km, aby dotrzeć do Florø – niewielkiego miasta w Norwegii, położonego nad Morzem Norweskim. Jak twierdzi norweski ornitolog Bjørn Angell-Jacobsen, gatunek ten obserwowano w Florø wcześniej tylko raz – w 2001 r. Mandarynka w Norwegii należy do rzadkich gatunków obcych, a liczba jej obserwacji stopniowo rośnie (ok. 50 rocznie) i dotyczy głównie ptaków pochodzących z hodowli parkowych w Azji Wschodniej. Obserwuje się je w całym kraju, także w regionie Nordland (jednym z norweskich okręgów), jednak rzadko przystępują tam do lęgów.

Dla Polski stwierdzenia mandarynek za granicą stanowią niezwykle cenne dane. Jak podkreślają ornitolodzy Łukasz Wardecki i Fatima Hayatli, obserwacja ptaka w Norwegii należy do jednych z najdalszych udokumentowanych przemieszczeń tego gatunku w Europie. Nasze warszawskie ptaki odwiedziły największą liczbę krajów. Pod tym względem przebijamy nawet Brytyjczyków, których lęgowa populacja mandarynki jest największa i wynosi nawet kilka tysięcy par – dodają ornitolodzy.

Źródła: www.theatlantic.com, lazienki-krolewskie.pl, www.birdguides.com

Nasz autor

Aleksander Kusznir

Od lat łączy pasję do ptaków z fotografią i edukacją przyrodniczą. Współpracuje z „National Geographic Polska”, gdzie opowiada o świecie natury – zarówno tej, którą spotyka na co dzień, jak i bardziej egzotycznej. Najchętniej o dzikiej przyrodzie, jej ochronie i niezwykłych zachowaniach zwierząt. Pracuje też w laboratorium weterynaryjnym, gdzie na co dzień ma możliwość badania różnych gatunków zwierząt. Inspirację czerpie z podróży i nowych doświadczeń, a twórczą energię najłatwiej odnajduje przy filiżance dobrej kawy – najlepiej pośród śpiewu ptaków.

Aleksander Kusznir 2
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...