Reklama

Proces inwazji śledzą naukowcy z Katedry Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Niedawno, podczas rutynowych badań terenowych nad populacją bociana białego, udokumentowali oni przypadek, w którym gęsiówka egipska założyła lęg bezpośrednio w strukturze zasiedlonej przez polskiego ptasiego celebrytę. Choć podobne incydenty notowano już wcześniej w Niemczech oraz w innych rejonach Polski, każdy kolejny przypadek potwierdza najgorsze obawy ekologów – ekspansja tego gatunku drastycznie przyspiesza.

Z Doliny Nilu na polskie stawy

Gęsiówka egipska (Alopochen aegyptiaca) naturalnie zamieszkuje Afrykę subsaharyjską oraz Dolinę Nilu, gdzie przez starożytnych Egipcjan była uważana za ptaka świętego. Do Europy trafiła jako ozdoba parkowych stawów i prywatnych ptaszarni. Jak to często bywa, pojedyncze osobniki uciekły z niewoli, doskonale odnajdując się w klimacie Starego Kontynentu. To nie pierwszy ptak, który opuścił kraj faraonów i przeniósł się do nas – coraz śmielej poczyna sobie także dawny symbol boga Tota: ibis czczony.

Pierwszy udany lęg gęsiówki w stanie dzikim na terenie Polski odnotowano stosunkowo niedawno, bo w 2007 roku. Od tego momentu ptaki te zaczęły kolonizować kolejne rzeki i jeziora, ze szczególnym uwzględnieniem zachodniej oraz południowej części kraju. Swój sukces zawdzięczają niezwykłej plastyczności ekologicznej. Potrafią gniazdować niemal wszędzie: w dziuplach drzew, na ziemi, a także bezczelnie zajmując platformy zbudowane przez inne duże ptaki, na przykład myszołowy czy właśnie bociany. Co ciekawe, te symbole naszego kraju miały pojawić się w Polsce dopiero w XIII wieku. Czy też więc są przybyszami?

Dlaczego gęsiówka egipska to gatunek inwazyjny? Nie możemy żyć z nią w zgodzie?

Obecność gęsiówki na europejskich wodach nie jest jedynie egzotyczną ciekawostką. Unia Europejska oficjalnie wpisała ją na listę Inwazyjnych Gatunków Obcych (IGO) stwarzających poważne zagrożenie dla rodzimej bioróżnorodności. Powodów, dla których naukowcy traktują tego ptaka jak wroga, jest kilka.

Są ekstremalnie terytorialne

W okresie lęgowym gęsiówki stają się bezwzględnymi agresorami. Są znacznie silniejsze i bardziej bojowe niż rodzime kaczki krzyżówki czy łabędzie nieme. Potrafią fizycznie zamęczyć inne ptaki wodne, wypędzić je z ich terytoriów, a nawet zabijać ich pisklęta, by oczyścić przedpole dla własnego potomstwa.

Mają wysoką skuteczność rozrodczą

W przeciwieństwie do wielu europejskich gatunków, gęsiówki w sprzyjających warunkach są w stanie wyprowadzić nawet dwa lęgi w roku, co sprawia, że ich liczebność rośnie w tempie geometrycznym.

Przenoszą groźne choroby

Ptaki te stanowią realne zagrożenie sanitarne. Przenoszą niebezpieczne dla dzikiej fauny oraz drobiu hodowlanego szczepy ptasiej grypy (H5N2 i H5N8) oraz pałeczki salmonelli.

Dodatkowo, zbijając się w duże stada, gęsiówki powodują spore szkody w rolnictwie, tratując i wyjadając uprawy zbóż oraz zanieczyszczając swoimi odchodami pastwiska, przez co trawa staje się niezdatna dla bydła.

Unia Europejska prowadzi wojnę z ponad 80 gatunkami

Przypadek gęsiówki egipskiej to tylko fragment większej całości. Unia Europejska prowadzi obecnie regularną wojnę z ponad 80 gatunkami obcego pochodzenia, które niszczą lokalne ekosystemy. Według szacunków ekologów, IGO są drugą najważniejszą przyczyną globalnego wymierania gatunków, ustępując miejsca jedynie bezpośredniej działalności człowieka.

Gęsiówka egipska dołącza do niechlubnego grona najeźdźców Polski. Borykamy się także z szopami praczami (Procyon lotor), czyli amerykańskimi ssakami, które pustoszą lęgi ptaków błotnych i wodnych, norkami amerykańskimi (Neovison vison), odpowiedzialnymi za drastyczny spadek liczebności m.in. piżmaków i wielu gatunków ptaków gniazdujących na ziemi oraz rakami pręgowanymi i sygnałowymi, które niemal całkowicie wyparły z naszych rzek rodzimego raka szlachetnego, zarażając go tzw. dżumą raczą.

Nie idźmy drogą Holandii i Wielkiej Brytanii

Uczmy się na błędach naszych sąsiadów – w krajach Europy Zachodniej populacje gęsiówki liczy się już dziesiątkach tysięcy osobników i pokazuje to, że brak natychmiastowej reakcji prowadzi do nieodwracalnych zmianach w przyrodzie.

Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu podkreślają, że stały monitoring gatunków obcych i skrupulatne dokumentowanie takich anomalii to klucz do zrozumienia dynamiki ekspansji inwazyjnych gatunków. Bez twardych danych i zdecydowanych działań zarządczych, polski krajobraz może już niedługo zostać bezpowrotnie zdominowany przez agresywnych przybyszów z innych kontynentów.

Źródło: Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu, www.gov.pl, Instytut Ochrony Przyrody PAN

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...