Reklama

Lasy w okolicach Polanowa (województwo zachodniopomorskie) przywitały niecodziennego, drapieżnego gościa. Miejscowa gmina powołała sztab kryzysowy po tym, jak do sieci i nadleśnictwa trafiły nagrania myśliwego, który stanął oko w oko z wielkim kotem. Informacje przekazane Polskiej Agencji Prasowej przez lokalnych leśników potwierdzają, że wizerunek drapieżnika skonsultowano ze specjalistami z Instytutu Biologii Ssaków PAN. To bez wątpienia puma płowa.

„Do budy”, czyli jak nie płoszyć dzikiego kota

Nagrania ze spotkania, choć niezwykle cenne dla badaczy, doskonale obrazują ogromne emocje towarzyszące spotkaniu z drapieżnikiem. Trudno się dziwić, że nagrywający był przestraszony – to w końcu sytuacja, na którą absolutnie nikt nie jest przygotowany. Mężczyzna próbował odgonić zwierzę, krzycząc do niego „do budy!” i oddając w powietrze strzał ostrzegawczy z broni.

Choć ludzki strach jest w tym przypadku całkowicie zrozumiały i naturalny, przyrodnicy wykorzystują tę sytuację, by przypomnieć o zasadach bezpieczeństwa. Okrzyki przeznaczone dla psów domowych czy nagły huk wystrzału mogą bowiem wywołać nieprzewidywalny stres u dzikiego zwierzęcia i sprawić, że zachowa się w sposób nieprzewidywalny i niebezpieczny. Początkowe relacje przekazywane PAP sugerowały, że kot – ponieważ nie uciekł w panice przed hałasem – jest najprawdopodobniej stary i przygłuchy. Biolodzy szybko obalili ten mit.

Pumę można zobaczyć na innym, późniejszym nagraniu wykonanym przez myśliwego. Wszystko działo się w nocy z 6 na 7 lipca 2026 roku.

To ciekawość, nie głuchota

Okazało się, że kot nie uciekł przed myśliwym bo… był go po prostu ciekawy. Eksperci zajmujący się dużymi ssakami, stwierdzili po analizie wideo, że mamy do czynienia z bardzo młodym, zaledwie kilkumiesięcznym osobnikiem. Świadczą o tym specyficzne detale budowy: białe wargi z ciemnym obrysem oraz wyraźne cętki na sierści. U tego gatunku plamki pełnią funkcję ewolucyjnego kamuflażu i zazwyczaj całkowicie zanikają między 6. a 8. miesiącem życia.

Brak panicznej ucieczki przed hałasującym myśliwym to nie objaw niedołężności, lecz typowy odruch orientacyjny. Młode, niedoświadczone kotowate (podobnie z resztą zachowują się nasze rodzime rysie) często przystają w bezruchu, by wpatrywać się w intruza i ocenić sytuację, zamiast od razu rzucać się do ucieczki. Z natury są ostrożne i bardzo ciekawskie.

Czemu amerykańska puma jest na wakacjach nad Bałtykiem?

Naturalnym środowiskiem pumy płowej (Puma concolor) są ogromne przestrzenie od Kanady po surową Patagonię w Ameryce Południowej. W europejskiej faunie na wolności występują naturalnie jedynie trzy gatunki dzikich kotów: żbik oraz dwa rodzaje rysi. Obecność pumy w Polsce to wyłącznie efekt ingerencji człowieka.

Sytuacja staje się jeszcze ciekawsza, gdy przypomnimy sobie wrzesień 2025 roku. Wówczas w oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów gminie Będzino fotopułapki uchwyciły dorosłą pumę, której nigdy nie schwytano. Środowisko naukowe dopuszcza dwie hipotezy: młody kot z Polanowa może być uciekinierem z nielegalnej hodowli, ale istnieje też fascynująca szansa, że przyszedł na świat już w polskim lesie, jako potomek samicy widywanej w ubiegłym roku. Tajemnica ciągle nie jest rozwiązana.

Musimy ją znaleźć, by chronić polską przyrodę

Gmina podjęła już pierwsze próby zabezpieczenia terenu. Jak poinformował PAP Maciej Wiórek, przedstawiciel Lasów Państwowych, w okolicy rozstawiane są dodatkowe fotopułapki, a lasy patrolują wzmocnione siły strażników. Ze względu na trwający sezon jagodowy, władze stanowczo proszą o omijanie rejonu Karsinki i Rekowa.

Przyrodnicy uspokajają: nie ma absolutnie żadnych powodów do paniki. Zwierzę nie jest oswojone i zachowuje naturalny dystans, jest też bardzo młode. Warto pamiętać o zachowaniu odpowiedniego dystansu, bo nadal może być niebezpieczne, jeśli poczuje się zagrożone.

Konieczność jego odłowienia to fundament rozsądnej ochrony środowiska. Jako obcy gatunek w naszym ekosystemie, puma mogłaby zakłócić lokalny łańcuch pokarmowy.

Zlokalizowanie młodego kota w gęstym lesie będzie niezwykle trudne, ale to jedyny sposób na zapewnienie mu opieki i jednoczesną ochronę naszej delikatnej, polskiej przyrody. Której elementem – jeszcze – puma zdecydowanie nie jest.

Źródło: PAP

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...