To drzewo to biologiczny fenomen. Przetrwało epokę dinozaurów i bombę atomową
Do polskich kin właśnie trafił film „Milcząca przyjaciółka”, opowiadający o niezwykłej relacji człowieka z drzewem. W centrum historii znalazł się miłorząb japoński – gatunek od lat uznawany za jeden z najbardziej niezwykłych na świecie. To drzewo fascynuje nie tylko swoim wyglądem i długowiecznością, ale również symboliką, która od wieków wiąże je z pamięcią, odpornością i przemijaniem. Nic więc dziwnego, że twórcy filmu uczynili z niego cichego świadka ludzkich emocji i historii rozgrywających się na przestrzeni dekad.

W ostatnich latach coraz częściej mówi się o „inteligencji” roślin, ich zdolności do komunikacji oraz wpływie natury na ludzką psychikę. Naukowcy badają, w jaki sposób drzewa reagują na otoczenie, wymieniają informacje i tworzą skomplikowane sieci zależności przypominające naturalne systemy komunikacji. Jednocześnie rośnie zainteresowanie terapeutycznym wpływem kontaktu z przyrodą – od leśnych kąpieli po ogrody wspierające zdrowie psychiczne. W tym kontekście miłorząb japoński zajmuje miejsce szczególne. To jeden z najstarszych gatunków drzew na Ziemi, który przetrwał miliony lat niemal bez zmian i stał się symbolem wytrwałości oraz pamięci.
Miłorząb japoński przetrwał miliony lat. Ocalał nawet po Hiroszimie
Miłorząb japoński, znany również jako miłorząb dwuklapowy (Ginkgo biloba), od lat uznawany jest za jedno z najbardziej niezwykłych drzew na świecie. Naukowcy określają go mianem „żywej skamieniałości”, ponieważ jego przodkowie pojawili się na Ziemi ponad 200 milionów lat temu, jeszcze w czasach dinozaurów. Skamieniałości liści bardzo podobnych do współczesnych miłorzębów odkryto m.in. w Chinach i datowano na wczesną jurę. Co wyjątkowe, współczesne drzewa niemal nie różnią się od swoich pradawnych odpowiedników. Paleobotanicy podkreślają, że miłorząb jest biologicznym fenomenem – jedynym żyjącym przedstawicielem całego rzędu miłorzębowców (Ginkgoales), który w odległej przeszłości obejmował wiele różnych gatunków roślin. Większość z nich wyginęła jednak miliony lat temu wraz ze zmianami klimatu i rozwojem nowych gatunków roślin kwitnących.
Przez długi czas sądzono nawet, że miłorząb całkowicie zniknął ze środowiska naturalnego i przetrwał wyłącznie dzięki uprawie prowadzonej przez ludzi. Gatunek został ocalony przede wszystkim przez mnichów buddyjskich i mieszkańców Chin, Korei oraz Japonii, którzy od wieków sadzili drzewa w pobliżu świątyń i klasztorów. W Europie miłorząb pojawił się dopiero w XVIII wieku, prawdopodobnie za sprawą podróżników i kupców związanych z Holenderską Kompanią Wschodnioindyjską. Dziś można go spotkać na całym świecie, także w polskich parkach i ogrodach botanicznych.
Drzewo słynie z niezwykłej wytrzymałości – jest odporne na mróz, zanieczyszczenia powietrza, grzyby oraz owady, dlatego doskonale radzi sobie nawet w centrach dużych miast. Miłorzęby należą również do najbardziej długowiecznych drzew na świecie. Za jeden z najstarszych uznawany jest okaz rosnący przy świątyni Gu Guanyin w chińskim Xi’an, którego wiek szacuje się na ponad 1400 lat. Każdej jesieni tysiące turystów przyjeżdżają tam obserwować spektakularny moment, gdy drzewo niemal jednocześnie zrzuca wszystkie liście, tworząc wokół świątyni naturalny złoty „dywan”. Według części źródeł w Chinach mogą istnieć nawet starsze drzewa mające około 3,5 tysiąca lat, choć ich dokładny wiek nadal pozostaje przedmiotem badań.
Szczególne miejsce w historii miłorzębu zajmuje jednak Hiroszima. Po zrzuceniu bomby atomowej w 1945 roku większość roślinności w mieście została doszczętnie zniszczona, jednak sześć miłorzębów rosnących w pobliżu epicentrum eksplozji przetrwało katastrofę i po pewnym czasie ponownie wypuściło liście. Dla wielu mieszkańców Japonii stały się symbolem nadziei i odrodzenia po jednej z największych tragedii XX wieku. Do dziś pozostają pod szczególną ochroną i są traktowane jako żywe pomniki historii.

Właściwości miłorzębu japońskiego fascynują naukowców. Roślina od wieków wykorzystywana jest w medycynie
Miłorząb japoński od stuleci zajmuje wyjątkowe miejsce w medycynie naturalnej i do dziś pozostaje jedną z najczęściej badanych roślin wykorzystywanych w suplementacji. W tradycyjnej medycynie chińskiej ceniono przede wszystkim jego nasiona, które stosowano m.in. w leczeniu problemów oddechowych i krążeniowych. Na Zachodzie znacznie większą popularność zdobyły jednak ekstrakty z liści miłorzębu, które zaczęto badać pod kątem wpływu na pamięć, koncentrację i funkcjonowanie mózgu. Roślina zawiera dużą ilość substancji aktywnych, w tym flawonoidy, terpeny, przeciwutleniacze, witaminę C i E, selen oraz związki wspierające ochronę komórek przed stresem oksydacyjnym.
To właśnie dzięki wysokiej zawartości antyoksydantów miłorząb od lat pojawia się w badaniach dotyczących procesów starzenia się organizmu i chorób neurodegeneracyjnych. Preparaty z Ginkgo biloba bywają stosowane pomocniczo przy problemach z pamięcią i koncentracją, zaburzeniach krążenia mózgowego czy przewlekłym zmęczeniu psychicznym. Badania sugerują również, że roślina może poprawiać przepływ krwi, zwiększać elastyczność naczyń krwionośnych oraz ograniczać ryzyko tworzenia zakrzepów. Z tego powodu ekstrakty z miłorzębu często wykorzystywane są także przy szumach usznych, zawrotach głowy czy zaburzeniach równowagi. Niektóre analizy wskazują ponadto, że związki zawarte w liściach mogą wspierać funkcje poznawcze u osób starszych oraz poprawiać zdolność uczenia się w okresach wzmożonego wysiłku intelektualnego.
Jednocześnie naukowcy podkreślają, że wokół właściwości miłorzębu przez lata narosło wiele uproszczeń. W wywiadzie dla „Yale Environment 360” paleobotanik Peter Crane zwracał uwagę, że wyniki badań nad skutecznością ekstraktów „pozostają niejednoznaczne”, a część analiz przynosi sprzeczne rezultaty. – Istnieją pewne dowody na to, że jest pomocny w określonych aspektach, ale trudno jednoznacznie udowodnić jego skuteczność – tłumaczył badacz. Mimo to zainteresowanie rośliną nie słabnie, a miłorząb pozostaje jednym z najpopularniejszych składników suplementów wspierających pamięć i koncentrację na świecie.
Ciekawostką pozostaje również charakterystyczny zapach owoców żeńskich drzew, który przez wielu porównywany jest do zjełczałego masła lub nawet... wymiocin. Jak wyjaśniał Crane, może być to pozostałość dawnego mechanizmu rozsiewania nasion przez zwierzęta, które przyciągał intensywny aromat mięsistej osłonki. Same nasiona są jadalne i w części Azji uznawane są za przysmak dodawany m.in. do zup i dań ryżowych, choć eksperci ostrzegają, że spożywane w nadmiarze mogą działać toksycznie. Miłorząb od dawna fascynuje więc nie tylko botaników, lecz także lekarzy, farmaceutów, kucharzy i naukowców badających procesy starzenia się mózgu oraz wpływ substancji roślinnych na funkcjonowanie ludzkiego organizmu.
Źródła: Britannica, Yale Environment 360, Roots Plants
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.


