Przybierają na wadze 2,5 kg dziennie i są tak tłuste, że ledwo się ruszają. W Bałtyku pojawiły się młode foczki szare
Marzec to dla Stacji Morskiej im. prof. Krzysztofa Skóry Uniwersytetu Gdańskiego w Helu pracowity czas. Bałtyk to w tym miesiącu prawdziwe „focze przedszkole”. Niektóre młode foczki szare jednak za szybko tracą matki. O życiu fok i ratowaniu maluchów opowiada biolożka, dr Iwona Pawliczka vel Pawlik.

Narodziny i pierwsze tygodni życia fok szarych w Bałtyku przypadają w marcu. Do Stacji Morskiej im. prof. Krzysztofa Skóry w Helu trafiają focze maluchy, które z różnych przyczyn – od sztormów po działalność człowieka – zbyt wcześnie straciły kontakt z matkami. Dr Iwona Pawliczka opowiedziała PAP o niezwykłej biologii tych zwierząt i ich kluczowej roli jako bioindykatorów stanu Bałtyku. W tym roku pierwszym uratowanym foczątkiem jest samczyk Irek z Ustki.
Mali biali rekordziści
Życie nowonarodzonej foki szarej u boku mamy trwa zaledwie trzy tygodnie. Przez ten krótki czas maluch żywi się wyłącznie jej mlekiem. Nie jest to jednak zwykły pokarm – zawiera on nawet 50% tłuszczu, co czyni go jedną z najbardziej kalorycznych substancji w świecie przyrody. Dzięki takiej diecie foczki mogą przybierać na wadze nawet 2,5 kg dziennie, zmieniając się z kilkunastokilogramowych maluchów w ważące 60 kg tłuste kulki.
W tym czasie ich ciało pokryte jest białym, gęstym futrem zwanym lanugo. Jest bardzo ciepłe, ale pełni też rolę kamuflażu na lodzie. Ma jednak istotną wadę: nie jest wodoodporne. Dopiero po zrzuceniu białej sierści i wykształceniu właściwej, krótkiej okrywy włosowej, młoda foka jest gotowa na wejście do zimnej wody. To równocześnie moment separacji od matki. Pozbawiony jej pokarmu maluch stopniowo zużywa zapasy tłuszczu, co dopinguje go do nauki samodzielnego polowania.
Ratowanie młodych fok szarych w Helu
– To moment w roku, kiedy do naszego „foczego szpitalika” trafiają pierwsze młode foki szare, które zbyt wcześnie straciły kontakt z matkami. (…) Pierwszym tegorocznym pacjentem jest samiec Irek, przywieziony z Ustki. To maleństwo. Ważył około 17 kg i był odwodniony – opowiada dr Pawliczka.
W pierwszych dniach pobytu w Stacji Morskiej foczątka dostają tzw. owsiankę rybną – specjalnie przygotowaną mieszankę ryb, tranu, witamin i mikroelementów. Stopniowo wprowadzana jest dieta oparta na rybach, a foki są uczone samodzielnego pobierania pokarmu. Cała rehabilitacja ma jeden cel – przygotować zwierzę do życia w naturze.

Największy wróg foki szarej
Foki szare prawie nie mają naturalnych wrogów. Poza bielikami polującymi na szczenięta, największym zagrożeniem pozostaje dla nich działalność człowieka. Rozwój turystyki, rybołówstwo oraz budowa infrastruktury na morzu zabierają im naturalne siedliska.
Dr Pawliczka podkreśla, że plaże nie należą wyłącznie do ludzi – są domem dla wielu gatunków, które potrzebują spokoju do rozrodu i odpoczynku. Na plażach foki szare odpoczywają, rodzą młode i przechodzą okres linienia. Najczęstszym błędem turystów jest zbyt bliskie podchodzenie do odpoczywających fok. Zasada jest prosta: należy zachować dystans co najmniej 30 metrów.
Spłoszenie foki to dla niej ogromny wydatek energetyczny, a w przypadku szczeniąt może prowadzić do odłączenia od matki. Pamiętajmy, że foka, mimo swojego łagodnego wyglądu, jest dzikim zwierzęciem, które w poczuciu zagrożenia może się bronić.
Foka szara strażnikiem ekosystemu
Foki szare to wyspecjalizowane drapieżniki, znajdujące się na szczycie łańcucha pokarmowego. Z perspektywy naukowej pełnią rolę tzw. bioindykatorów – gatunków skupiających jak w soczewce zdrowie całego ekosystemu. Badanie ich stanu zdrowia, kondycji oraz liczebności pozwala naukowcom ocenić ogólną kondycję Morza Bałtyckiego.
Choć obecnie populacja fok w Bałtyku wynosi około 60 tysięcy osobników – co jest ogromnym sukcesem w porównaniu z kryzysem z lat 80. – badacze wciąż monitorują sytuację. Wykorzystują nowoczesne technologie, takie jak drony, do liczenia zwierząt podczas okresu linienia.
– Chciałabym, aby ludzie zrozumieli, że plaże nie należą wyłącznie do nas. Są domem wielu gatunków – fok, ptaków, bezkręgowców – i wszystkie tworzą harmonijnie funkcjonujący ekosystem. Jeśli nauczymy się z nimi współistnieć, Bałtyk będzie zdrowszy także dla nas – podsumowuje dr Pawliczka.
Źródło: Nauka w Polsce
Nasza autorka
Magdalena Rudzka
Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.

