Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.

Zjawisko to dotyczy konkretnego grzyba sprzedawanego na targowiskach w chińskiej prowincji Junnan, znanego tam pod lokalną nazwą jian shou qing. Jeśli zostanie on zjedzony w formie niedogotowanej, potrafi wywołać u człowieka niezwykle żywe, specyficzne wizje. Szpitale w prowincji Junnan każdego roku przyjmują dziesiątki pacjentów, którzy zmagają się z poważnymi objawami neurologicznymi po jego spożyciu.
Syndrom Guliwera – na czym polegają halucynacje lilipucie?
W oficjalnej terminologii medycznej stan, w którym znajduje się pacjent po zatruciu tym grzybem, określa się mianem halucynacji lilipucich. Zamiast abstrakcyjnych wzorów geometrycznych, zaburzeń proporcji i rozmycia rzeczywistości, typowych dla klasycznych psychodelików, mózg zaczyna generować ostry, hiperrealistyczny obraz miniaturowego świata.
Chorzy zgłaszający się na oddziały toksykologiczne relacjonują, że widzą wokół siebie dziesiątki mikroskopijnych postaci ludzkich – często mających zaledwie kilkanaście centymetrów wzrostu. Te „małe ludziki” nie są statycznymi powidokami; zdają się aktywnie spacerować po meblach, wspinać po ścianach, a nawet tańczyć czy wchodzić w skomplikowane interakcje między sobą.
Stan ten, bardzo podobny do neurologicznego syndromu Alicji w Krainie Czarów (mikropsji), sprawia, że pacjent czuje się dosłownie niczym Guliwer w krainie Liliputów. Oprócz uciążliwych zaburzeń wzrokowych, zatruciu bardzo często towarzyszą również dotkliwe mdłości, silne zawroty głowy oraz omamy słuchowe.
Te grzyby nie zawierają znanych psychodelików
Niezwykłej genetyce tych grzybów postanowili przyjrzeć się mykolodzy – Colin Domnauer i Bryn Dentinger z Uniwersytetu Utah. Chcieli zidentyfikować chemiczne źródło tych anomalii. Zsekwencjonowali genomy aż 53 różnych próbek grzybów należących do szerokiego rodzaju Lanmaoa, a wyniki ich badań opublikowano w czasopiśmie „Mycologia”.
Mimo tak udokumentowanych i silnych objawów neurologicznych, badacze nie odnaleźli u grzyba żadnych genów odpowiedzialnych za produkcję psylocybiny czy kwasu ibotenowego. Są to dwa najlepiej na świecie zbadane związki chemiczne wywołujące grzybowe halucynacje i były szczegółowo poszukiwane w ramach tego eksperymentu.
Zupełnie nowy metabolit
Dowodzi to faktu, że za te wyjątkowe, lilipucie właściwości odpowiada zupełnie nowy, niezidentyfikowany dotąd metabolit. Obserwacje kliniczne wykazują, że substancja ta działa na ludzki organizm w sposób drastycznie różniący się od klasycznych związków psychoaktywnych.
Naukowcy podkreślają, że identyfikacja sposobu, w jaki ów tajemniczy związek chemiczny wpływa na nasz układ nerwowy, może w przyszłości pomóc w badaniach nad nowymi lekami oraz w głębszym zrozumieniu mechanizmów działania ludzkiej psychiki.

Chaos w systematyce. Nie każdy grzyb grzybowi równy
Genetyczne śledztwo mykologów przyniosło coś więcej, niż tylko wykluczenie znanych psychodelików. Dzięki szczegółowej identyfikacji 1515 odpowiadających sobie genów u badanych osobników, badaczom udało się precyzyjnie nakreślić drzewo ewolucyjne i określić, co dokładnie pozwala zaklasyfikować dany organizm do rodzaju Lanmaoa.
Dzięki ich pracy ustalono, że obecnie w obrębie tego rodzaju istnieje 17 rozpoznanych gatunków. Zidentyfikowano w nim cztery gatunki wcześniej nieznane, z czego dwóm z nich nadano w tym konkretnym badaniu oficjalne nazwy: Lanmaoa fallax oraz Lanmaoa carbonilivor.
Które grzyby jeść, by nie widzieć miniaturowych „ludzików”?
To uporządkowanie ma kolosalne znaczenie dla bezpieczeństwa ludzi. Gatunki z rodziny Lanmaoa są towarem masowo sprzedawanym na rynkach całego świata. Ponieważ organizmy te dzielą ze sobą wiele identycznych cech fizycznych, niezwykle łatwo o pomylenie grzyba jadalnego z jego silnie trującym sobowtórem. Badacze zaznaczają, że te niebezpieczeństwa doskonale pokazują, jak bardzo potrzebujemy większego zrozumienia taksonomii otaczającej nas przyrody.
Źródło: Mycologia, University of Utah
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

