Reklama

Psychodeliki mogą sprawiać, że ludzie doświadczają siebie i świata w uderzający sposób – kształty ulegają przeobrażeniom, dźwięki zniekształceniu, a niekiedy dochodzi nawet do zaniku poczucia własnego „ja”, zjawiska określanego jako „ego death”. Jednak to, co dokładnie dzieje się w mózgu, by wywołać takie wrażenia, wciąż nie jest w pełni zrozumiałe.

Nowa, obszerna analiza opublikowana w czasopiśmie „Nature Medicine” znacząco poszerza tę wiedzę. Badanie połączyło wyniki niemal kilkunastu badań obrazowania mózgu z USA, Europy i Ameryki Południowej i wykazało, że psychodeliki wywołują intensywną komunikację między obszarami mózgu odpowiedzialnymi za percepcję zmysłową a tymi związanymi z myśleniem.

– Zazwyczaj percepcja świata zewnętrznego jest w mózgu wyraźnie oddzielona od pamięci i myślenia abstrakcyjnego – wyjaśnia dr Manesh Girn, neurobiolog z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco. – To sugeruje, że psychodeliki mogą zacierać granicę między tym, jak myślimy, a tym, jak postrzegamy rzeczywistość: między tym, co wewnętrzne, a tym, co zewnętrzne – dodaje.

Zrozumienie działania psychodelików staje się coraz ważniejsze wraz z rosnącym zainteresowaniem ich potencjałem w leczeniu zaburzeń psychicznych, takich jak lęk czy depresja. – Psychodeliki to obiecujący kierunek terapeutyczny, dlatego lepsze poznanie mechanizmów ich działania może pomóc w optymalizacji ich zastosowań leczniczych – mówi dr Matthew Johnson, badacz z Johns Hopkins University, który nie brał udziału w tym badaniu, ale należy do międzynarodowego konsorcjum naukowców analizujących dane dotyczące psychodelików.

Dlaczego potrzebne są nowe analizy działania psychodelików

Zazwyczaj naukowcy najpierw badają mechanizm działania leku, a dopiero potem testują go na ludziach. W przypadku psychodelików sytuacja wyglądała inaczej – pierwsze badania prowadzono ponad 50 lat temu, zanim pojawiły się zaawansowane techniki obrazowania mózgu, takie jak funkcjonalny rezonans magnetyczny (fMRI). Dziś badacze próbują nadrobić te zaległości.

Obrazowanie mózgu jest również kluczowe, by potwierdzić, że to sam psychodelik, a nie oczekiwania pacjenta, odpowiada za obserwowane efekty zdrowotne. Ze względu na wyraźne działanie halucynogenne trudno bowiem przeprowadzić tzw. badania z podwójnie ślepą próbą – uczestnicy zazwyczaj są w stanie rozpoznać, czy otrzymali substancję, czy placebo, co może wpływać na wyniki.

Wcześniejsze badania obrazowania mózgu były zazwyczaj niewielkie i często obejmowały mniej niż kilkanaście osób. To prowadziło do niespójnych wyników i utrudniało wyciąganie wiarygodnych wniosków. Na przykład część badań szczególnie podkreślała zakłócenia w tzw. sieci trybu domyślnego (default mode network) – obszarze odpowiadającym za poczucie własnego „ja” – podczas doświadczeń psychodelicznych, podczas gdy inne koncentrowały się na zmianach aktywności w wielu różnych obszarach mózgu.

W tym badaniu dr Manesh Girn i jego współpracownicy zaangażowali naukowców z siedmiu instytucji w pięciu krajach, którzy udostępnili dane z ponad 500 skanów mózgu wykonanych u 267 uczestników (część z nich przyjmowała psychodeliki więcej niż raz). Badacze zastosowali ujednoliconą metodologię analizy, aby uporządkować te zróżnicowane dane.

To badanie to prawdziwy tour de force – łączy spójne analizy wielu niezależnych zestawów danych dotyczących psychodelików i wydaje się najbliższe prawdy w opisie tego, jak zmieniają one sygnały fMRI na poziomie populacji – mówi prof. Amy Kuceyeski, neurobiolożka z Weill Cornell Medicine w Nowym Jorku.

Jak psychodeliki zmieniają funkcjonowanie mózgu

Obrazy mózgu analizowane w nowym badaniu pochodziły od osób znajdujących się pod wpływem „klasycznych” psychodelików, do których należą m.in. psylocybina, LSD, meskalina, DMT oraz ayahuasca (napój zawierający DMT). Wszystkie te substancje pozostają w USA nielegalne na poziomie federalnym, poza kontrolowanymi badaniami klinicznymi.

Jak podkreśla dr Manesh Girn, choć reakcje mózgu nie były identyczne u wszystkich uczestników – zwłaszcza w zależności od rodzaju substancji – podobieństwa okazały się zaskakująco wyraźne. Analiza potwierdziła, że substancje te nie oddziałują na jeden konkretny obszar mózgu, lecz „fundamentalnie zmieniają sposób, w jaki mózg przetwarza informacje i odnosi się do świata”. Może to wytrącać ludzi z utartych schematów myślenia i percepcji, otwierając drogę do zmian o potencjale terapeutycznym.

To zwiększone „połączenie” między różnymi obszarami mózgu może tłumaczyć, w jaki sposób terapia psychodeliczna pomaga rozbijać sztywne wzorce poznawcze i zwiększać elastyczność myślenia – wyjaśnia prof. Christopher Pittenger, dyrektor Programu Badań nad Psychodelikami na Uniwersytecie Yale. – To jedna z hipotez, która może wyjaśniać ich skuteczność w leczeniu depresji czy uzależnień.

Co istotne, nietypowa aktywność pojawiła się także w obszarach mózgu odpowiedzialnych za podstawowe funkcje, takie jak ruch. Może to tłumaczyć, dlaczego – według wstępnych badań opublikowanych w ubiegłym roku – po podaniu psylocybiny w warunkach klinicznych u części pacjentów zaobserwowano poprawę nie tylko nastroju, ale także niektórych objawów choroby Parkinsona.

Wciąż jest wiele do odkrycia na temat psychodelików

Naukowcy podkreślają jednak, że potrzebne są dalsze badania. – Chciałabym zobaczyć większe uwzględnienie wpływu wieku i płci na działanie psychodelików – mówi prof. Amy Kuceyeski.

Ponadto analiza obejmowała obrazy mózgu zaledwie z kilku minut działania substancji, podczas gdy pełne doświadczenie psychodeliczne trwa zazwyczaj wiele godzin. Dr Manesh Girn przewiduje, że w przyszłości mapowanie mózgu pozwoli uchwycić pełne spektrum przeżyć, o których mówią uczestnicy takich doświadczeń.

– Zakres możliwych doświadczeń jest ogromny – od intensywnych wizji, przez „ego death”, po przywoływanie wspomnień i przetwarzanie emocji – mówi dr Manesh Girn. Jak dodaje, przyszłe badania mają pomóc zrozumieć, jak te różne stany wyglądają w mózgu i w jaki sposób przekładają się na efekty terapeutyczne.

Nie zbadano także, czy i jak długo zmiany w mózgu utrzymują się po zakończeniu działania substancji – w dniach i miesiącach po doświadczeniu. Choć więc analiza dostarcza jak dotąd najmocniejszych dowodów na to, jak mózg funkcjonuje pod wpływem psychodelików, badacze podkreślają, że jesteśmy dopiero na początku drogi.

– W badaniach nad ludźmi jesteśmy na bardzo wczesnym etapie. Ledwie zaczęliśmy rozumieć ten temat – podsumowuje dr Manesh Girn.


Źródło: National Geographic

Reklama
Reklama
Reklama