Nadchodzi potężne El Niño. Może przynieść ekstremalną pogodę na świecie
Wczesne prognozy sugerują, że bieżący rok może przynieść najsilniejsze El Niño od dekady – niosąc ze sobą jeszcze bardziej ekstremalne zjawiska pogodowe. Co to oznacza dla naszej planety?

Spis treści:
- Czym jest El Niño i skąd wiemy, że nadchodzi?
- Czym jest „super El Niño”?
- Jak El Niño wpływa na naszą planetę?
- Czy El Niño wpłynie na sezon huraganów na Atlantyku?
Synoptycy coraz częściej przewidują nadejście potężnego zjawiska „super El Niño”, które może uformować się jeszcze w tym roku. Fenomen ten, mający szansę stać się najsilniejszym El Niño od co najmniej dekady, może wywołać dotkliwe susze w jednych regionach i gwałtowne burze w innych, przyczyniając się jednocześnie do wzrostu globalnej temperatury Ziemi.
Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA) ogłosiła, że zjawisko El Niño może rozpocząć się jeszcze tej wiosny lub lata. Najnowszy raport wskazuje, że istnieje 25-procentowe prawdopodobieństwo wystąpienia „bardzo silnego” El Niño oraz 50-procentowe szanse na „silne” El Niño. Oznacza to, że temperatury Oceanu Spokojnego wzrosną o co najmniej 1,5 stopnia Celsjusza powyżej średniej.
Zjawisko to występuje zazwyczaj co dwa do siedmiu lat i często utożsamiane jest z chaosem, ponieważ gwałtownie zmienia globalną pogodę. Mimo to niektórzy naukowcy paradoksalnie postrzegają go jako szansę na przygotowanie się na to, co nadejdzie w przyszłości. – Kiedy mamy do czynienia z El Niño, wpływa ono na globalną atmosferę w taki sposób, że mamy większą szansę na przewidzenie, gdzie pewne zjawiska wystąpią – mówi Emily Becker, profesor badawcza na Uniwersytecie w Miami, należąca do zespołu NOAA zajmującego się prognozowaniem Oscylacji Południowej (ENSO). – To właśnie ta dodatkowa zdolność dostrzegania potencjalnych skutków daje nam znaczącą przewagę.
Czym jest El Niño i skąd wiemy, że nadchodzi?
El Niño to naturalnie powtarzający się wzorzec pogodowy, który – jak sądzą naukowcy – wpływa na klimat Ziemi od setek milionów lat. Zwykle utrzymuje się przez 9 do 12 miesięcy.
Źródło tego zjawiska znajduje się w tropikalnej części Oceanu Spokojnego. W normalnych warunkach wiatry wieją ze wschodu na zachód, spychając ciepłe wody i burze z rejonu Ekwadoru i Peru w stronę Indonezji. Gdy jednak wiatry te słabną, ciepła woda zaczyna przesuwać się na wschód, a wraz z nią strefy intensywnych opadów i burz. W efekcie temperatura powierzchni oceanu w tym obszarze wyraźnie rośnie, co prowadzi do zaburzeń globalnej cyrkulacji atmosferycznej i wpływa na pogodę na całym świecie.
Temperatury oceanu są monitorowane przez satelity, a także przez sieć boi badawczych rozmieszczonych na otwartym oceanie. Urządzenia te opuszczają sondy nawet na głębokość ponad 300 metrów, aby sprawdzić, jak głęboko sięga ocieplenie wód. Cieplejsza woda znajdująca się pod powierzchnią stopniowo unosi się ku górze w ciągu kilku miesięcy, sprzyjając rozwojowi warunków charakterystycznych dla El Niño. Im większy jest wzrost temperatury, tym silniejsze może być całe zjawisko.
Czym jest „super El Niño”?
„Super El Niño” to nie formalny termin naukowy, lecz określenie używane przez meteorologów na wyjątkowo silne zjawisko El Niño, gdy temperatura wód Pacyfiku wzrasta o co najmniej 2°C powyżej średniej. Takie epizody są rzadkie – ostatni miał miejsce około 10 lat temu, a wcześniej podobnie silne obserwowano pod koniec lat 90. i na początku lat 80.
Skutki mogą być bardzo poważne. Ostatnie super El Niño w latach 2015–2016 wiązano m.in. z rekordowo intensywnym sezonem huraganów na środkowym północnym Pacyfiku, niedoborami wody w Portoryko, suszą w Etiopii oraz najwyższą wówczas globalną temperaturą na Ziemi, według danych NOAA.
Jeśli chodzi o bieżący rok, prof. Emily Becker podkreśla, że 25-procentowe prawdopodobieństwo bardzo silnego El Niño na tak wczesnym etapie prognoz jest dość nietypowe. Zastrzega jednak, że wiosenne prognozy mają swoje ograniczenia. – Istnieje dobrze udokumentowana tendencja, że modele komputerowe zawyżają prognozowane temperatury powierzchni oceanu w tropikalnym Pacyfiku na tym etapie – wyjaśnia. Jak dodaje, bardziej wiarygodne odpowiedzi pojawią się dopiero później: najprawdopodobniej dopiero wczesną jesienią będzie można ocenić, czy rzeczywiście dojdzie do bardzo silnego El Niño.
Jak El Niño wpływa na naszą planetę?
W zależności od swojej siły, skutki El Niño mogą być dalekosiężne: wpływają na trajektorie burz, występowanie susz, populacje dzikich zwierząt, a nawet na to, jak szybko obraca się Ziemia. Ocieplenie wód w centralnej i wschodniej części tropikalnego Pacyfiku sprzyja powstawaniu silniejszych burz w tym regionie. Te z kolei oddziałują na cyrkulację atmosferyczną, co przekłada się na zmiany pogody w wielu częściach świata.
– El Niño przesuwa prądy strumieniowe (jet stream) bardziej na południe – wyjaśnia prof. Emily Becker. W przeszłości oznaczało to, że niektóre regiony, takie jak południowo-wschodnie Stany Zjednoczone czy Teksas, doświadczały większych opadów, podczas gdy inne, np. południowa Afryka, zmagały się z upałami i suszą, co negatywnie wpływało na plony i prowadziło do niedoborów żywności. Mniejsza ilość opadów i wyższe temperatury w Indonezji i Australii sprzyjały z kolei częstszym pożarom lasów.
Ocieplenie wód Pacyfiku przekłada się ostatecznie na wzrost temperatury powietrza. W przeszłości lata z El Niño należały do najcieplejszych w historii pomiarów. Echa El Niño mogą mieć również pośredni wpływ na na populacje dzikich zwierząt. Według badania z 2006 roku opublikowanego w czasopiśmie „Biological Conservation”, populacja pingwinów na wyspach Galápagos drastycznie spadła po dwóch silnych epizodach El Niño w latach 80. i 90. Ocieplenie oceanów wywołane tymi wzorcami pogodowymi zredukowało ilość makroskładników i ryb w wodzie, co w konsekwencji mogło doprowadzić do wygłodzenia populacji pingwinów.
Czy El Niño wpłynie na sezon huraganów na Atlantyku?
Pierwsza prognoza sezonu huraganowego na Atlantyku w tym roku, opublikowana przez naukowców z Colorado State University, wskazuje na sezon bliski normy lub nieco słabszy niż przeciętnie. – Głównym powodem, dla którego prognozujemy nieco spokojniejszy sezon, jest możliwość wystąpienia dość silnego El Niño tego lata i jesienią – wyjaśnia dr Phil Klotzbach, badacz huraganów z CSU.
Po drugiej stronie Atlantyku El Niño nasila uskok wiatru – silne, pionowe porywy, które rozrywają burze w fazie ich formowania. – To, w połączeniu z faktem, że części Oceanu Atlantyckiego nie są tak ciepłe jak w zeszłym roku, może przełożyć się na mniej intensywny sezon – twierdzi dr Phil Klotzbach.
Mimo potencjalnie groźnych skutków, naukowcy podkreślają, że możliwość śledzenia takich długotrwałych zjawisk pogodowych pozwala się lepiej przygotować na ich konsekwencje. – Zawsze unikam określania El Niño czy La Niña jako zjawisk „dobrych” lub „złych” – mówi prof. Emily Becker. – One po prostu są – i właściwie zawsze były częścią systemu klimatycznego Ziemi.
Źródło: National Geographic

