Reklama

Przez wiele tygodni naukowcy, politycy oraz opinia publiczna byli zapewniani, że ratowany w rejonie Morza Bałtyckiego i Północnego wieloryb to młody samiec. To, że okazał się jednak samicą, jest wielką niespodzianką. Odkrycie wywołało kolejną już falę pytań o rzetelność przekazywanych wcześniej informacji oraz podstawy decyzji podejmowanych podczas akcji ratunkowej.

Sekcja na plaży i wielka niespodzianka

Wieloryb, który wiosną utknął najpierw w okolicy Niendorfu, a później wyspy Poel, został ostatecznie przetransportowany na pełne morze w ramach prywatnej akcji ratunkowej. Po wypuszczeniu zwierzę szybko umarło i dryfowało w kierunku duńskiej wyspy Anholt, gdzie zidentyfikowano je dzięki numerom seryjnym nadajnika GPS.

W czwartek 4 czerwca, specjaliści z Uniwersytetu w Kopenhadze podjęli się sekcji rozkładających się i napuchniętych już zwłok wieloryba, z których najpierw musiano odprowadzić grożące wybuchem gazy. Ku zaskoczeniu wszystkich, badanie ujawniło, że rzekomy młody samiec to w rzeczywistości samica. Potwierdzono też, że w ostatnich miesiącach nie była w ciąży.

Znany biolog i influencer Robert Marc Lehmann, zaangażowany w pierwsze próby ratunku, ponownie ostro skrytykował wcześniejsze doniesienia. Wyjawił, że prywatna inicjatywa deklarowała pobranie próbek DNA potwierdzających płeć, co w tej chwili stawia pod znakiem zapytania rzetelność tamtych procedur.

Kto popełnił błąd określając płeć Timmy’ego?

Sensacyjne wyniki sekcji wzbudziły szerokie kontrowersje. Minister środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego Till Backhaus zgodził się na transport zwierzęcia sądząc, że to silny, młody samiec i ma duże szanse na przetrwanie. Podczas wcześniejszych konferencji prasowych kategorycznie zapewniał o płci humbaka, powołując się na obecnych na miejscu specjalistów. Instytucje eksperckie, takie jak np. Muzeum Morskie w Stralsund nigdy jednak nie potwierdziły informacji o płci wieloryba, twierdząc że jest nieznana.

Kluczowy błąd popełnił zagraniczny ekspert sprowadzony przez prywatną inicjatywę ratunkową, Jeffrey Foster. Uznał on dźwięki wydawane przez wieloryba za śpiew godowy, który u humbaków praktykują wyłącznie samce. Trudno jednak nie zadać sobie pytania, po co umierające zwierzę miałoby wydawać odgłosy godowe?

Przyczyna śmierci humbaka wciąż nieznana

Dokładna przyczyna śmierci samicy wciąż pozostaje nieznana. W jej przewodzie pokarmowym nie znaleziono sieci ani ciał obcych, a szczegółowe wyniki badań tkanek będą znane dopiero za kilka miesięcy. W nerkach zwierzęcia znaleziono pasożyty, ale według informacji udzielonych portalowi Bild przez weterynarza Tima Jensena, nie zagrażały one życiu humbaka.

Źródła: NDR, Merkur, Fakt

Nasza autorka

Magdalena Rudzka

Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.
Magdalena Rudzka
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...