Reklama

Zamarznięty Bałtyk w historii wielokrotnie stawał się szlakiem komunikacyjnym, ułatwiającym transport w trakcie zimy. W 1270 roku pomiędzy Wielkim Księstwem Litewskim a rycerzami Zakonu Kawalerów Mieczowych doszło nawet do bitwy pod Karuse, która rozegrała się na zamarzniętej powierzchni morza, w pobliżu wyspy Muhu.

Współcześnie lód, który w trakcie mrozów pokrywa taflę Morza Bałtyckiego, również bywa wykorzystywany jako trasa łącząca wyspy z lądem. Taka sytuacja ma miejsce w Estonii, gdzie wytyczona lodowa droga zastępuje obecnie niefunkcjonujący ruch promowy.

Lodowa droga pomiędzy dwiema wyspami

Lodowa trasa połączyła dwie największe wyspy Estonii – Hiiumę i Saaremę. Ponieważ nie istnieje między nimi a stałym lądem żadne połączenie mostowe, mieszkańcy tych terenów na co dzień są uzależnieni od przepraw promowych. W trakcie mroźnej zimy ten środek transportu bywa jednak utrudniony lub całkowicie wstrzymany z powodu zlodzenia akwenu.

Aby zapewnić mieszkańcom wysp możliwość przemieszczania się, estońskie władze zdecydowały się na przygotowanie specjalnej drogi lodowej, prowadzącej przez zamarznięte morze. Trasa liczy 17 kilometrów i może być użytkowana wyłącznie przy spełnieniu określonych warunków bezpieczeństwa oraz z zachowaniem rygorystycznych przepisów dotyczących ruchu.

Jakie zasady panują na lodowej drodze?

Przeprawa przez pierwszą w tym roku otwartą drogę po lodzie wymaga od kierowców zastosowania się do szeregu przepisów. Podróżujący muszą poruszać się z ściśle określoną prędkością – do 25 km/godz. lub od 40 do 70 km/godz. Jazda w przedziale 25–40 km/godz. mogłaby bowiem spowodować powstawanie fali rezonansowej, niebezpiecznej dla lodu.

Czas, w którym można wjechać na trasę, został również dokładnie określony. Podróż możliwa jest wyłącznie w ciągu dnia, od godziny 8:30 do 17:00. Ostatni pojazd może wjechać na lód o godz. 16:30.

Wszyscy podróżujący po lodowej drodze powinni mieć odpięte pasy bezpieczeństwa. Ten – brzmiący nietypowo – przepis odnosi się do konieczności szybkiej ewakuacji z pojazdu, który mógłby znaleźć się pod załamującą się taflą lodu. Dodatkowo w każdym aucie drzwi powinny pozostać odblokowane, tak aby każdy pasażer mógł swobodnie wydostać się ze środka transportu.

Nieoficjalne drogi lodowe

Estoński rząd apeluje, aby nie korzystać z dróg lodowych, które nie zostały oficjalnie otwarte. Choć lód pokrywający fragmenty Morza Bałtyckiego bywa na tyle gruby, że umożliwia taką formę przeprawy, należy pamiętać, że poruszanie się po nim wymaga szczególnej ostrożności. Nawet w miejscach, gdzie pokrywa lodowa osiąga grubość 20–25 centymetrów, niezastosowanie się do obowiązujących zasad może stanowić zagrożenie dla życia.

Estońskie ministerstwo infrastruktury poinformowało, że w trakcie tegorocznej zimy nie planuje otwierania kolejnych dróg lodowych. Oznacza to, że trasy wykorzystywane nieoficjalnie – m.in. łączące wyspy ze stałym lądem w Vormsi – nie są objęte rządowym nadzorem, a poruszanie się po nich może stanowić zagrożenie dla podróżujących.

Źródło: EER

Nasz autor

Olaf Kardaszewski

Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.
Olaf Kardaszewski
Olaf Kardaszewski
Reklama
Reklama
Reklama