Wielka Lechia w naszym podcaście. Imperium zrodzone z wyobraźni do dziś rozpala emocje
Czy Wielka Lechia, której centrum miało znajdować się w dzisiejszej Polsce, była w starożytności globalnym mocarstwem? Internet huczy od opowieści o tym potężnym imperium Słowian. O tym, jak zrodziła się ta przemawiająca do wyobraźni opowieść mówi prof. Paweł Żmudzki w podcaście z cyklu „Wszystkie Tajemnice Słowian”.
Pierwsze państwo słowiańskie na obecnych ziemiach Polski powstało w IX wieku, wraz z dynastią piastowską. Pierwszym historycznym władcą był Mieszko I, a królem – jego syn Bolesław Chrobry. Internet zalewają jednak od kilku lat opowieści o Wielkiej Lechii – domniemanym królestwie, które miało istnieć na naszych ziemiach tysiące lat wcześniej. Swoim zasięgiem obejmować miało dużą część Europy.
Ile jest prawdy w tej opowieści? W tym odcinku podcastu National Geographic Polska Szymon Zdziebłowski rozmawia się z prof. Pawłem Żmudzkim, historykiem i mediewistą z Wydziału Historii UW. Naukowiec specjalizuje się w badaniach porównawczych średniowiecznych kronik.
Wincenty Kadłubek – kluczem do rozwiązania zagadki
Wszystko zaczęło się od jednego człowieka. Był nim Wincenty Kadłubek, biskup krakowski żyjący na przełomie XII i XIII wieku. Prawdopodobnie studiował na zachodzie Europy. Po powrocie do kraju napisał kronikę, która stała się fundamentem opowieści o starożytnej Polsce. Zawarł tam epicką opowieść o walecznych Lechitach. Dla Kadłubka nazwa „Lechici” była zamienna z „Polakami”, choć to późniejsi interpretatorzy stworzyli z tego koncept imperialny.
Gdzie tkwi haczyk w tej opowieści? Kadłubek nie pisał podręcznika do historii. Zupełnie świadomie rezygnował z dat rocznych. W jego kronice Aleksander Wielki czy Juliusz Cezar pojawiają się obok polskich władców w ramach chronologii względnej. A jego epos był nośnikiem dumy narodowej.
Jak mówi historyk, kronika Kadłubka nie jest wyjątkowa pod względem takich „mitycznych” opowieści. W zachodniej Europy również powstawały takie „dzieje” dynastii, których zadaniem było budowanie tożsamości zbiorowej, a nie relacjonowanie prawdziwych wydarzeń. – Najbardziej znanymi przykładami jest pochodzenie królestwa Francji, czy w ogóle Franków od Trojan – wskazuje naukowiec.
Skąd się wzięli „Lechici?”
Prof. Żmudzki próbuje też wyjaśnić pochodzenie nazwy „Lechici”. – My do dziś nie wiemy skąd ona się wzięła. Istnieje koncepcja już ukuta pod koniec XIX wieku (…) – mówi. Być może powstała pod wpływem ruskim, węgierskim, litewskim lub skandynawskim. Ale być może jego twórcą jest sam Wincenty Kadłubek.
Kronika Prokosza „na ratunek” pseudonauce
Zwolennicy Wielkiej Lechii próbują ratować mit innymi źródłami, jak Kronika Prokosza. Historycy udowodnili, że jest to jednak XIX-wieczne fałszerstwo. Autor tej mistyfikacji chciał osadzić legendę w konkretnym czasie. A treść kroniki bazuje na dziele Kadłubka. Prof. Żmudzki odrzuca również ten dowód na Wielką Lechię.
Archeologia, czyli brutalne zderzenie z rzeczywistością
Jeśli istniałoby wielkie słowiańskie imperium, musiałoby zostawić ślady: drogi, monety, grody czy kosztowności. Czy archeolodzy coś odkryli? Nie – mówi prof. Żmudzki i w jego ocenie ten argument jest absolutnie rozstrzygający jeśli chodzi o istnienie Wielkiej Lechii. Wszystko więc wskazuje na to, że jest to tylko pseudarcheologiczna koncepcja.
Wideo z rozmową z prof. Pawłem Żmudzkim można obejrzeć bezpośrednio w tym artykule, a także na naszym kanale YouTube i w serwisie Spotify. Jest to trzeci odcinek nowej serii Wszystkie Tajemnice Słowian. W pierwszym rozmawialiśmy z prof. Piotrem Grochowskim o rodzimowiercach, w drugim – o DNA Słowian z dziennikarką „Polityki” Agnieszką Krzemińską.
Nasz autor
Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.

