Reklama

Emilcin to niewielka wieś w województwie lubelskim. W 1978 roku miało tam dojść do jednego z najsłynniejszych domniemanych spotkań z istotami pozaziemskimi w naszym kraju. Na motywach tego wydarzenia powstał nawet serial.

Rolnik Jan Wolski stwierdził, że napotkał dwie nietypowe postacie podczas powrotu do domu przez las. Według jego relacji, istoty te były niewysokie, miały około 1,4 metra wzrostu, oliwkowozielone twarze, skośne oczy i wystające kości policzkowe. Wolski miał okazję nawet zobaczyć ich pojazd latający i do niego wejść. Ile w tym prawdy?

Dowody na bliskie spotkanie III stopnia

W wideopodcaście rozmawiamy o emilcińskim przypadku w ufologiem i publicystą ufologicznym Mateuszem Kijewskim. Jakie są twarde i namacalne dowody na spotkanie rolnika z obcymi?

– To jest bardzo ważne pytanie. Gdy powstawała ufologia, w sensie zaczynu metodologii naukowej, stosowała zasadę postulowaną przez profesora astronomii J. Allena Hynka, która brzmi „testis unus, testis nullus”, czyli jeżeli mamy jednego świadka, to jest to żaden świadek – opowiada Kijewski.

Na łąkę, na której miał wylądować pojazd latający, po powrocie Wolskiego do domu natychmiast pobiegli syn i sąsiad. Na rosie w trawie zaobserwowali dwie smugi po dwóch piechurach – domniemanych ufonautach. Zaobserwowano też oderwane kłosy i łodygi w zbożu, a to miało wskazywać na „pobranie próbek” przez kosmitów.

Nieposzlakowana opinia świadka

Kijewski opowiada, że Wolski był osobą niepijącą alkoholu i cieszył się nieposzlakowaną opinią we wsi. Dlatego ludzie uwierzyli w jego słowa. Z badań psychologicznych wynikało, że nie miał możliwości myślenia abstrakcyjnego – mówił, co widział i czuł. Zatem twardo stąpał po ziemi.

Dzieci widziały UFO?

Główny badacz zagadki emilcińskiej Zbigniew Blania-Bolnar bardzo ucieszył się na wieść o tym, że świadkami UFO miała być dwójka dzieci. – Mieli widzieć jakiś dziwny samolot przelatujący nad ich posesją. Starano się dopatrzyć podobieństw między tym, co widział Wolski i dzieci – opowiada Kijewski.

Widać jednak pewne rozbieżności. Bo to, co miał zobaczyć Wolski doczekało się kilku graficznych interpretacji. Obiekt widziany przez Wolskiego został podobnie opisany przez jedno z dzieci. Ale – jak zauważa Kijewski – istnieje wątpliwość, na ile ta relacja została „zanieczyszczona” pogłoskami, które narastały we wsi na temat tego, co widział Wolski.

– Z perspektywy czasu trudno jest wydestylować to, co naprawdę chłopiec widział, a czego w kolejnych godzinach się dowiadywał – zaznacza gość wideopodcastu.

Ranga Emilcina

Skoro zatem w przypadku Emilcina mamy tak naprawdę do czynienia tylko z jednym potencjalnym świadkiem, to dlaczego to miejsce jest tak ważnym przypadkiem spotkania UFO z Polsce? Kijewski zauważa, że mówi się o tym jako o „polskim Roswell”, bo Emilcin odegrał wśród społeczeństwa taką samą rolę – spopularyzował na olbrzymią skalę zjawisko UFO.

Emilcin spotkał się ze sporym zainteresowaniem, ponieważ bezprecedensowa rzesza ludzi chciała zweryfikować sprawę. W ślad za tym poszły media, których przedstawicieli pojawiło się we wsi sporo na przestrzeni kolejnych lat.

O tym i o wielu innych aspektach emilcińskiego bliskiego spotkania III stopnia posłuchacie w naszym podcaście. Wideo z rozmową można obejrzeć poniżej, a także na naszym kanale YouTube i w serwisie Spotify.

Video placeholder

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.
Reklama
Reklama
Reklama