Trawienny problem w Stanach Zjednoczonych. Gwałtownie rośnie liczba przypadków biegunki wybuchowej
Amerykańskie służby sanitarne stanęły przed trudnym wyzwaniem epidemiologicznym. W całym kraju gwałtownie rośnie liczba przypadków dziwnego zatrucia pokarmowego, które objawia się bardzo uciążliwą, wodnistą, a niekiedy wręcz wybuchową biegunką. Największy niepokój naukowców budzi jednak fakt, że patogen wywołujący tę chorobę przybywa zazwyczaj do USA jako „pamiątka” z zagranicznych wakacji. Tymczasem zdecydowana większość obecnych pacjentów nigdzie nie wyjeżdżała.

Zakażenie to nosi nazwę cyklosporozy i jest wywoływane przez mikroskopijne pasożyty Cyclospora. W naturalnych warunkach patogeny te występują najczęściej w strefach klimatu tropikalnego i subtropikalnego, między innymi w Afryce, na Bliskim Wschodzie, w Azji Południowo-Wschodniej oraz w Ameryce Środkowej i Południowej.
Według oficjalnych danych, od początku maja do połowy czerwca służby medyczne odnotowały 190 przypadków tej choroby. Zaledwie 45 z nich to zakażenia pochodzenia zagranicznego. Aż 145 chorych w wieku od 17 do 89 lat nie przekroczyło granic Stanów Zjednoczonych w ostatnich tygodniach. To sygnał, że źródło problemu znajduje się na terenie kraju.
Zagadka zanieczyszczonej żywności. Co powoduje tę chorobę?
Do zakażenia pasożytem dochodzi drogą pokarmową – w wyniku spożycia żywności lub wypicia wody, która została zanieczyszczona odchodami zawierającymi patogen. Co niezwykle istotne z punktu widzenia epidemiologii, chorobą tą nie można zarazić się bezpośrednio od drugiego człowieka. Ten fakt pozwala amerykańskim Centrom Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) wyciągnąć kluczowy wniosek: obywatele zarażają się poprzez kontakt z lokalnymi produktami spożywczymi lub źródłami wody.
Sytuacja jest bardzo dynamiczna i obejmuje ogromny obszar geograficzny. Problem dotyczy już 17 różnych stanów. Chociaż najwięcej przypadków (81) zarejestrowano na Wschodnim Wybrzeżu, w stanie Nowy Jork, zakażeni pacjenci zgłaszają się do szpitali także w Teksasie, Kolorado czy nawet na odległej Alasce. Jak podkreśla w swoim raporcie CDC, obecnie nie ma dowodów na istnienie jednego, scentralizowanego źródła, które łączyłoby ze sobą pacjentów z tak wielu oddalonych od siebie stanów.
CDC zakłada jednak, że rzeczywista liczba zakażeń jest znacznie wyższa. Często choroba ma łagodniejszy przebieg i ustępuje samoistnie bez interwencji farmakologicznej, przez co chorzy nie zgłaszają się do placówek medycznych.

Jak objawia się ta choroba?
Cyklosporoza jest znana lekarzom, a ci informują, że czas od maja do sierpnia jest na nią „sezonem” – wszystko ze względu na zwiększony ruch turystyczny. Okres inkubacji pasożyta w ludzkim organizmie wynosi około tygodnia. Po tym czasie pojawiają się silne objawy ze strony układu pokarmowego: skurcze, wzdęcia, utrata apetytu, nudności oraz charakterystyczna, wodnista biegunka. W rzadszych i bardziej poważnych przypadkach pacjenci zgłaszają również bóle głowy, mięśni, stany podgorączkowe oraz wymioty.
Chorobę najczęściej i najskuteczniej leczy się za pomocą antybiotyków. Jeśli pacjent nie podejmie leczenia, wycieńczające objawy mogą utrzymywać się przez ponad miesiąc. Z oficjalnych raportów wynika, że mediana wieku chorych, którzy zarazili się w kraju, wynosi 42 lata, a 20 osób wymagało hospitalizacji. Na szczęście nie odnotowano żadnych ofiar śmiertelnych.
Gdzie jest źródło?
Obecnie służby federalne i stanowe kontynuują intensywne śledztwo, aby zidentyfikować konkretne, skażone produkty spożywcze, które bezpośrednio wywołały obecną falę zakażeń. To kolejna taka sytuacja w Stanach Zjednoczonych. Warto przypomnieć 2018 rok, kiedy to głośny wybuch epidemii cyklosporozy powiązano z zanieczyszczonymi sałatkami sprzedawanymi w sieci McDonald's. Kolejny raz nasze rodzime, unijne regulacje sanitarne okazują się nie są takie złe.
Priorytetem jest zlokalizowanie źródła, zanim liczba pacjentów drastycznie wzrośnie, powtarzając niechlubny scenariusz z ubiegłego roku, kiedy to w Stanach Zjednoczonych zarejestrowano łącznie ponad 1000 podobnych przypadków.
Źródła: Science Alert, CDC
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

