Reklama

Spis treści:

  1. Ćwiczenia mogą zmniejszać ryzyko nawrotu raka
  2. Jak ruch pomaga organizmowi walczyć z rakiem?
  3. Ile ruchu potrzeba, by pomóc pacjentom onkologicznym?
  4. Onkologia aktywności fizycznej się rozwija, ale dostęp jest ograniczony

Przez dziesięciolecia lekarze zalecali aktywność fizyczną, aby pomóc pacjentom z chorobami nowotworowymi radzić sobie ze skutkami ubocznymi leczenia i poprawiać jakość życia. Jednak nowe, przełomowe badanie sugeruje, że ruch nie tylko poprawia samopoczucie pacjentów – może również zmniejszać ryzyko nawrotu choroby.

Ćwiczenia mogą zmniejszać ryzyko nawrotu raka

Badanie CHALLENGE z 2025 roku, opublikowane w czasopiśmie „New England Journal of Medicine”, było pierwszym dużym randomizowanym badaniem kontrolowanym, które sprawdzało, czy ustrukturyzowany program ćwiczeń może poprawić długoterminowe wyniki leczenia u pacjentów z rakiem okrężnicy po zakończeniu operacji i chemioterapii.

Po medianie okresu obserwacji wynoszącej osiem lat pacjenci z rakiem okrężnicy w stadium 2 i 3, którzy uczestniczyli w programie, mieli o 28% niższe ryzyko nawrotu choroby, wystąpienia nowego pierwotnego nowotworu lub śmierci niż osoby, które otrzymały jedynie materiały edukacyjne na temat ćwiczeń. Mieli oni również o 37% niższe ryzyko zgonu z jakiejkolwiek przyczyny. Według autorów badania skala korzyści związanych z przeżywalnością była porównywalna z tą obserwowaną w przypadku wielu zatwierdzonych terapii przeciwnowotworowych.

Wyniki te stanowią punkt zwrotny dla dynamicznie rozwijającej się dziedziny, jaką jest onkologia aktywności fizycznej (ang. exercise oncology). – Choć nikt nie sugeruje, że ruch powinien zastąpić standardowe metody leczenia, coraz więcej dowodów wskazuje, że powinien on stać się integralną częścią standardowej opieki onkologicznej obok tych terapii – mówi dr Sharlene Gill, onkolożka z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej i współautorka badania.

– Konwencjonalnymi filarami leczenia nowotworów są chirurgia, radioterapia i chemioterapia, a wszystko inne uważa się za leczenie wspomagające – tłumaczy dr Sharlene Gill. – Aktywność fizyczna przestała być tylko elementem wspierającym tę walkę. Zyskała zdolność do zmiany jej wyniku.

– Wyniki te są niezwykłe – ocenia Melinda L. Irwin, wicedyrektorka Yale Cancer Center, profesorka epidemiologii im. Susan Dwight Bliss oraz prodziekan ds. badań w Yale School of Public Health. Jak podkreśla, badanie nie tylko wykazało istotną statystycznie korzyść, ale też zaobserwowany efekt okazał się na tyle duży, by realnie poprawić życie pacjentów.

Zmiana ta wywołała gwałtowny wzrost zainteresowania onkologią aktywności fizycznej, czego dowodem jest m.in. powołanie w 2024 roku Międzynarodowego Towarzystwa Onkologii Aktywności Fizycznej (The International Society of Exercise Oncology) oraz rosnąca na całym świecie liczba placówek oferujących ustrukturyzowane programy ćwiczeń dla pacjentów onkologicznych. Niektórzy eksperci patrzą w przyszłość, w której „recepta na ruch” stanie się tak samo rutynowym elementem planu leczenia nowotworów, jak każda inna terapia.

Jak ruch pomaga organizmowi walczyć z rakiem?

Naukowcy wciąż pracują nad dokładnym zrozumieniem, w jaki sposób aktywność fizyczna wpływa na wyniki leczenia onkologicznego. Jednym z powodów, dla których walka z rakiem jest tak trudna, jest fakt, że komórki nowotworowe słyną z umiejętności unikania wykrycia przez układ odpornościowy. Coraz więcej dowodów sugeruje jednak, że aktywność fizyczna wpływa na kilka szlaków biologicznych, które pomagają tworzyć środowisko mniej sprzyjające rozwojowi guzów. – Założenie nie opiera się na tym, że ruch sam w sobie bezpośrednio „leczy” raka, ale na tym, że może pomagać w tworzeniu środowiska fizjologicznego, które jest mniej korzystne dla wzrostu nowotworu i bardziej wspiera naturalną obronę przeciwnowotworową organizmu – wyjaśnia prof. Melinda L. Irwin.

Wydaje się, że aktywność fizyczna wzmacnia system nadzoru organizmu poprzez zwiększanie aktywności komórek odpornościowych – w tym komórek NK (ang. natural killer) oraz limfocytów T – które wyszukują i niszczą nieprawidłowe komórki. Autorzy jednego z badań wysunęli hipotezę, że ćwiczenia mogą zmieniać mikrośrodowisko guza, przez co komórki nowotworowe gorzej radzą sobie z utrzymywaniem barier uniemożliwiających komórkom odpornościowym wniknięcie do wnętrza guza i jego zniszczenie.

Ruch może również przeciwdziałać przewlekłemu stanowi zapalnemu, czyli kolejnemu czynnikowi sprzyjającemu rozwojowi guzów. Aktywność fizyczna zmniejsza aktywność cytokin stymulujących stan zapalny, takich jak IL-6 i TNF-α. – To osłabienie sygnalizacji zapalnej może tworzyć środowisko biologiczne mniej przyjazne dla progresji nowotworu – wyjaśnia prof. Melinda L. Irwin.

Ćwiczenia mogą ponadto wpływać na nowotwory uwarunkowane hormonalnie i metabolicznie, takie jak rak piersi, który bywa powiązany z wysokim poziomem estrogenów. Regularne ćwiczenia aerobowe obniżają poziom krążącego we krwi estrogenu u kobiet przed menopauzą i po niej oraz pomagają zredukować tkankę tłuszczową, która u kobiet po menopauzie jest głównym źródłem produkcji tego hormonu – tłumaczy dr Sharlene Gill.

Aktywność fizyczna pomaga również regulować poziom insulinopodobnego czynnika wzrostu 1 (IGF-1) – hormonu biorącego udział we wzroście komórek, którego podwyższone stężenie powiązano ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na raka. Ruch poprawia także wrażliwość na insulinę, co pomaga przeciwdziałać zaburzeniom metabolicznym związanym z wyższym ryzykiem nowotworów i gorszymi rokowaniami. Naukowcy mają nadzieję lepiej zrozumieć te mechanizmy w kolejnej fazie badania CHALLENGE Trial, w ramach której analizowane będą próbki krwi uczestników w celu zidentyfikowania zmian biologicznych powiązanych z aktywnością fizyczną.

Ile ruchu potrzeba, by pomóc pacjentom onkologicznym?

Mimo wielkiego entuzjazmu wokół onkologii aktywności fizycznej naukowcy ostrzegają, że wiele istotnych pytań wciąż pozostaje bez odpowiedzi. Jedno z najważniejszych dotyczy tego, jaki rodzaj ćwiczeń przynosi największe korzyści. Większość dotychczasowych badań skupiała się na zaletach ćwiczeń aerobowych, przy czym w jednym z nich wyciągnięto wniosek, że trening wytrzymałościowy o umiarkowanej intensywności był najskuteczniejszą formą zapobiegania przerzutom nowotworowym.

Przeprowadzono jednak dotąd jedynie ograniczone badania nad korzyściami płynącymi z treningu oporowego lub siłowo-wytrzymałościowego. Badacze wciąż starają się również określić optymalną dawkę ruchu. Uczestnicy badania CHALLENGE Trial wykonywali około 150 minut ćwiczeń o umiarkowanej intensywności tygodniowo, ale naukowcy nie wiedzą jeszcze, czy mniejsza ilość mogłaby przynieść podobne korzyści.

– Czy wyniki te można odnieść do innych rodzajów nowotworów? Tego jeszcze nie wiemy – mówi dr Sharlene Gill. – Jednak ekstrapolacja tych ustaleń na inne nowotwory nie jest bezpodstawna. Jeśli u pacjentów występuje bardziej aktywna lub zaawansowana postać choroby, trudniej jest przełożyć wyniki wskazujące, że ruch może wydłużyć życie.

Onkologia aktywności fizycznej się rozwija, ale dostęp jest ograniczony

– W Memorial Sloan Kettering Cancer Center na Manhattanie pacjenci mogą zostać skierowani do specjalistycznego programu onkologii aktywności fizycznej natychmiast po zdiagnozowaniu nowotworu – mówi Jessica Scott, dyrektorka programu. Na miejscu fizjolodzy wysiłku fizycznego opracowują indywidualne plany ćwiczeń, które są kontynuowane przez cały okres leczenia i rekonwalescencji, a zalecenia dostosowuje się do poziomu sprawności pacjenta, czynników ryzyka oraz zmieniających się potrzeb.

Programy tego typu stają się coraz bardziej powszechne. Szacuje się, że w USA istnieje około 2100 programów ćwiczeń dla pacjentów onkologicznych, realizowanych w szpitalach, placówkach uniwersyteckich lub ośrodkach lokalnych. Mimo to dostępność pozostaje jednym z największych wyzwań w tej dziedzinie. Pozostaje również kwestia tego, jakie typy i stadia zaawansowania nowotworów są podatne na efekty aktywności fizycznej. Do tej pory badania koncentrowały się na miejscowym raku jelita grubego, piersi oraz prostaty.

Amerykańskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej zaleca pacjentom podejmowanie regularnych ćwiczeń aerobowych i oporowych w trakcie leczenia. Jednak w Stanach Zjednoczonych aktywność fizyczna nie została jeszcze włączona do wytycznych standardowej opieki medycznej. W tym roku Europejskie Towarzystwo Onkologii Medycznej przyjęło ćwiczenia fizyczne jako rekomendowaną terapię w przypadku miejscowego raka jelita grubego. Oznacza to, że ubezpieczenie zazwyczaj nie pokrywa kosztów takich programów, przez co pacjenci muszą polegać na funduszach instytucjonalnych lub płacić z własnej kieszeni.

Taka systemowa zmiana zajmie zapewne lata. Dr Sharlene Gill twierdzi jednak, że pacjenci nie muszą czekać, aż systemy opieki zdrowotnej nadgonią te zalecenia. – Każdy może przejąć kontrolę nad tą częścią swojej drogi, poświęcając zaledwie 150 minut tygodniowo na szybki spacer lub jakąkolwiek inną aktywność, która sprawia mu przyjemność – mówi.

Może nie nastąpi to jutro, ale Jessica Scott podkreśla, że celem jest doprowadzenie do sytuacji, w której sesje onkologii aktywności fizycznej będą dla pacjentów z nowotworami taką samą rutyną jak rehabilitacja kardiologiczna dla osób z chorobami serca. – Moim marzeniem jest, aby każdy pacjent zdiagnozowany z chorobą nowotworową miał dostęp do programu i indywidualnej recepty na ruch – podsumowuje.

Źródło: National Geographic, New England Journal of Medicine

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...