Jeden seans i miesiące spokoju. Nowe badanie nad psylocybiną ujawnia jej potężną moc, ale i poważny haczyk
Pojedyncza dawka zamiast codziennego przyjmowania leków. Badanie opublikowane w maju 2026 roku na łamach „JAMA Network Open” dowodzi, że psylocybina (czyli substancja pozyskiwana z tzw. magicznych grzybów) potrafi błyskawicznie złagodzić objawy powszechnych form depresji, a efekt utrzymuje się przez miesiące. Naukowcy z Karolinska Institutet natrafili jednak na poważny problem metodologiczny, który podważa dotychczasowy sposób testowania psychodelików.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na depresję cierpi na świecie ponad 280 milionów ludzi. Tradycyjne antydepresanty potrzebują często wielu tygodni, by zacząć działać, a ich przyjmowaniu nierzadko towarzyszą uciążliwe skutki uboczne. Nie ma więc nic dziwnego, że naukowcy, poszukując pomocy, zwracają się w stronę psylocybiny – organicznego związku chemicznego występującego naturalnie w ponad 200 gatunkach grzybów halucynogennych. Jej działanie antydepresyjne zostało już jakiś czas temu udowodnione.
Dotychczas większość eksperymentów skupiała się wyłącznie na pacjentach z tzw. depresją lekooporną, czyli taką, na którą nie działały żadne znane leki. Badacze z szwedzkiego Karolinska Institutet – psychiatrzy Hampus Yngwe oraz prof. Johan Lundberg – postanowili jednak sprawdzić coś innego. Chcieli zweryfikować, czy psylocybina może przynieść ulgę osobom cierpiącym na znacznie bardziej powszechne, nawracające formy depresji.
Błyskawiczny powrót do zdrowia
Do badania zakwalifikowano 35 pacjentów. Część z nich otrzymała kapsułkę z czystą psylocybiną, natomiast grupa kontrolna przyjęła aktywne placebo w postaci witaminy B3 (niacyny). Wybór akurat tego związku nie był przypadkowy – niacyna wywołuje fizyczne efekty, takie jak tymczasowe zaczerwienienie i mrowienie skóry, co miało zmylić uczestników i zasugerować im, że otrzymali silny lek. Obie grupy przez cały czas trwania eksperymentu były otoczone profesjonalną opieką psychologiczną.
Wyniki okazały się rewelacyjne. Już po ośmiu dniach u osób, które przyjęły psychodelik, odnotowano gwałtowną poprawę nastroju. Po sześciu tygodniach regularnych obserwacji ponad połowa uczestników z grupy psylocybinowej całkowicie przestała spełniać kryteria diagnostyczne depresji. Dla porównania: w grupie, która otrzymała witaminę B3, tak spektakularną poprawę zauważono tylko u jednej osoby.
Efekty zaczęły ustępować po trzech miesiącach, a niektórzy źle to znieśli
Naukowcy nie poprzestali na krótkoterminowej obserwacji i śledzili losy pacjentów przez pełny rok. Okazało się, że dobroczynne efekty pojedynczej dawki utrzymywały się w testach samooceny przez nieco ponad trzy miesiące. Po tym czasie różnica między obiema grupami zaczęła się zacierać – co, jak podkreślają autorzy, jest naturalną dynamiką depresji, która często przebiega falowo i potrafi samoistnie łagodnieć. Średnio po czterech miesiącach od startu testów około jedna trzecia pacjentów z obu grup zdecydowała się na powrót do klasycznej farmakoterapii.
Mimo że kuracja okazała się bezpieczna i dobrze tolerowana, badanie przypomina, że psychodeliki to substancje o potężnym działaniu – u dwóch uczestników sesji wystąpiły stany lękowe trwające kilka tygodni.
Problem ślepej próby, czyli potęga oczekiwań
Problematycznym wnioskiem płynącym z publikacji w czasopiśmie „Jama Network Open” jest tzw. problem ślepej próby. W rzetelnych badaniach klinicznych ani pacjent, ani lekarz nie mogą wiedzieć, kto otrzymał prawdziwy lek, a kto placebo. W przypadku psylocybiny utrzymanie tej tajemnicy okazało się niemal niemożliwe. Mimo identycznego wyglądu kapsułek i zastosowania niacyny, niemal wszyscy pacjenci bezbłędnie odgadli, co połknęli. „Mistyczny”, głęboko odmienny stan świadomości wywołany grzybami jest po prostu nie do pomylenia z niczym innym.
Ta sytuacja rodzi potężne konsekwencje psychologiczne. Osoby, które poczuły psychodeliczny „odlot”, mogły ulec efektowi potężnego placebo napędzanego nadzieją na uzdrowienie. Z kolei pacjenci, u których po zażyciu kapsułki nie wydarzyło się nic spektakularnego, natychmiast uświadamiali sobie, że trafili do grupy kontrolnej, co mogło wywołać w nich rozczarowanie i wtórne pogorszenie humoru.
Placebo jest rozczarowujące
Co ciekawe, wcześniejsze analizy pokazują, że osoby otrzymujące placebo w testach psychodelików czują się statystycznie gorzej niż pacjenci przyjmujący placebo w testach standardowych antydepresantów. Ten sztucznie wygenerowany dystans sprawia, że efekt działania psylocybiny może wydawać się większy, niż jest w rzeczywistości.
Mimo tego odkrycie uczonych z Karolinska Institutet to kolejny dowód na to, że substancje psychodeliczne mogą oferować szybką i długotrwałą pomoc milionom pacjentów na świecie i wesprzeć leczenie depresji. Zanim jednak grzyby na stałe zagoszczą w gabinetach lekarskich, nauka musi znaleźć sposób, by oddzielić czyste, biologiczne działanie cząsteczki od potężnej manipulacji ludzkich oczekiwań.
Źródło: JAMA
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

