Kosmiczny kataklizm widoczny gołym okiem. Zbliża się wyjątkowy wybuch, który można zobaczyć raz w życiu
Astronomowie na całym świecie z zapartym tchem obserwują niewielki i dotychczas niepozorny gwiazdozbiór Korony Północnej. Wszystkie dane wskazują, że w najbliższych tygodniach dojdzie tam do potężnej eksplozji termojądrowej, w wyniku której na naszym niebie pojawi się „nowa” gwiazda. Mowa o układzie T Coronae Borealis, zwanym potocznie Płonącą Gwiazdą. To jedno z tych wydarzeń, które przeciętny człowiek ma szansę zaobserwować tylko raz w życiu.

Spis treści:
- Dlaczego T Coronae Borealis wybuchnie właśnie teraz?
- Spektakularny rozbłysk widoczny z centrów miast
- Jak i gdzie szukać nowej gwiazdy na polskim niebie?
Wybuch T Coronae Borealis (często określaną skrótem T CrB) to jedno z najbardziej wyczekiwanych zjawisk astronomicznych ostatnich dekad, które już wkrótce zmieni wygląd nocnego nieba nad Polską. Ten odległy o 3000 lat świetlnych układ podwójny, złożony z białego karła i czerwonego olbrzyma co około 80 lat doświadcza gwałtownej eksplozji termojądrowej. W efekcie niemal niewidoczna na co dzień gwiazda rozbłyśnie jasnością porównywalną z Gwiazdą Polarną. Dla obserwatorów w naszym kraju to wyjątkowa okazja – konstelacja Korony Północnej wznosi się latem niemal w sam zenit, co pozwoli na bezproblemowe dostrzeżenie spektakularnego rozbłysku gołym okiem, nawet z rozświetlonych centrów dużych miast.
Dlaczego T Coronae Borealis wybuchnie właśnie teraz?
To nie pierwszy raz, gdy piszemy o spodziewanym wybuchu T Coronae Borealis. Jedna z proponowanych dat to 25 czerwca 2026 r., ale moment erupcji pozostaje niepewny. Obserwacje z teleskopów kosmicznych pokazują, że układ wykazuje pewne podobieństwa do okresu poprzedzającego erupcję z 1946 r., co wzmacnia przekonanie, że wybuch jest bliski.
T Coronae Borealis nie jest pojedynczą gwiazdą, lecz układem podwójnym oddalonym od Ziemi o około 3000 lat świetlnych. Składa się z dwóch obiektów: czerwonego olbrzyma (gwiazdy u schyłku swojego życia) oraz białego karła (gęstej, martwej pozostałości po innej gwieździe). Oba ciała krążą bardzo blisko siebie, co prowadzi do kosmicznego kanibalizmu.
Czerwony olbrzym stale wyrzuca w przestrzeń materię, którą swoją potężną grawitacją ściąga biały karzeł. Wodór pochodzący z zewnętrznych warstw olbrzyma gromadzi się na powierzchni karła, tworząc gęstą, rozgrzaną powłokę. Gdy ciśnienie i temperatura w tej warstwie osiągną masę krytyczną, dochodzi do gwałtownej, niekontrolowanej fuzji termojądrowej.
To, co czyni T CrB wyjątkową, to powtarzalność tego procesu. Jest to tzw. nowa powrotna – jedna z zaledwie około dziesięciu znanych w naszej Galaktyce. Eksplozje na jej powierzchni następują cyklicznie, średnio co 80 lat. Ostatnie takie widowisko ludzkość mogła podziwiać w 1946 roku, a wcześniejsze w 1866 roku. Astronomowie z NASA potwierdzili, że od kilkunastu miesięcy układ zachowuje się identycznie jak przed wybuchem sprzed ośmiu dekad – zaliczył charakterystyczny, przejściowy spadek jasności, co oznacza, że faza krytyczna została osiągnięta.
Spektakularny rozbłysk widoczny z centrów miast
Na co dzień układ T Coronae Borealis ma jasność około 10 magnitudo, co oznacza, że jest całkowicie niewidoczny bez użycia zaawansowanych teleskopów. Jednak w momencie eksplozji termojądrowej jego jasność wzrośnie kilka tysięcy razy, osiągając około 2 magnitudo.
Dla obserwatora na Ziemi oznacza to, że gwiazda stanie się tak samo jasna jak Gwiazda Polarna. Będzie można ją bez trudu dostrzec gołym okiem i to nie tylko w bieszczadzkich gęstwinach, ale nawet z terenów silnie zurbanizowanych i rozświetlonych sztucznym światłem centrów miast, takich jak Warszawa, Kraków czy Wrocław.
Samo zjawisko będzie jednak krótkotrwałe. Maksymalna jasność utrzyma się przez zaledwie kilkanaście godzin, a gołym okiem gwiazda będzie widoczna przez około tydzień. Po tym czasie układ powróci do swojego stanu uśpienia na kolejne 80 lat.
Jak i gdzie szukać nowej gwiazdy na polskim niebie?
Położenie geograficzne Polski wpisuje się idealnie w warunki obserwacyjne tego zjawiska. W czerwcu gwiazdozbiór Korony Północnej jest w naszym kraju widoczny przez całą noc i wznosi się wysoko nad południowy horyzont.
Aby zlokalizować miejsce przyszłego wybuchu, należy wykonać kilka prostych kroków:
- Spójrz w niebo w pierwszej połowie nocy (najlepiej około godziny 23:00), kierując wzrok wysoko nad południowy horyzont.
- Odnalezienie ułatwią dwa bardzo jasne punkty odniesienia: Wega (w gwiazdozbiorze Lutni) oraz Arktur (w gwiazdozbiorze Wolarza).
- Pomiędzy nimi znajduje się charakterystyczny, niewielki łuk złożony z siedmiu gwiazd, przypominający koronę lub podkowę – to właśnie Korona Północna.
Obecnie najjaśniejszą gwiazdą w tym układzie jest Alphecca (kamień szlachetny w koronie). Gdy T Coronae Borealis wybuchnie, pojawi się po lewej stronie tego gwiezdnego łuku, całkowicie zaburzając dotychczasową geometrię konstelacji i stając się drugim najjaśniejszym punktem w tym rejonie nieba.
Naukowcy apelują, aby zapoznać się z tym fragmentem nieba już teraz. Dzięki temu, gdy nadejdzie moment eksplozji, natychmiast zauważysz subtelną, lecz historyczną zmianę w układzie gwiazd.
Źródła:
- NASA (Global Standard)
- AAVSO (American Association of Variable Star Observers)
- Space.com
- The Astrophysical Journal
Nasz autor
Łukasz Załuski
Od ponad 20 lat opowiada o świecie – jego historii, nauce i miejscach, do których warto wyruszyć z otwartą głową. Jest redaktorem naczelnym „National Geographic Polska” oraz National-Geographic.pl. Wcześniej kierował m.in. „Focusem”, „Focusem Historia” czy „Sekretami Nauki”, konsekwentnie rozwijając tematykę popularnonaukową i podróżniczą. Jest inicjatorem projektu pierwszej naukowej rekonstrukcji wizerunków władców z dynastii Jagiellonów. Po godzinach miłośnik gimnastyki sportowej, książek kryminalnych i europejskich stolic.


