Twierdzi, że znalazła zaginione dzieło Michała Anioła. Przez cały czas było w rzymskim kościele
Wczesnym marcowym rankiem świat sztuki zatrząsł się w posadach. Włoszka Valentina Salerno, dotąd znana bardziej z powieści niż prac naukowych, stanęła przed kamerami i ogłosiła dumnie: „Znalazłam zaginione dzieło Michała Anioła”. Dziś cały świat zadaje sobie pytanie: czy to rzeczywiście praca samego mistrza renesansu?

Marmurowe popiersie Chrystusa w Bazylice św. Agnieszki za Murami w Rzymie do tej pory było anonimowe, niemal zapomniane. Chociaż już w XIX wieku podejrzewano, że mógł wykonać je Michał Anioł, to pogląd ten szybko zdementowano. Nowa dokumentacja odnaleziona przez włoską pisarkę sprawia jednak, że dyskusja wraca. Salerno twierdzi przy okazji, że znalazła trop „sekretnego pokoju” wielkiego artysty.
Od powieściopisarki do tropicielki zaginionych dzieł sztuki
Valentina Salerno nie dokonała odkrycia przez przypadek. Przez dekadę przeszukiwała testamenty, inwentarze kościelne, dokumenty notarialne oraz prywatną korespondencję uczniów i przyjaciół Michała Anioła – chciała napisać powieść o ostatnich latach jego życia. Analiza archiwów doprowadziła ją do serii dokumentów z XVI i XVII wieku, w których pojawia się wzmianka o marmurowym popiersiu Chrystusa, przekazanym przez artystę osobie szczególnie mu bliskiej – Tomasowi de’ Cavalieri. To właśnie ten trop okazał się decydujący.
Popiersie Chrystusa – nowe dzieło Michała Anioła?
Michał „Anioł” Buonarroti żył w latach 1475–1564 i stworzył jedne z najbardziej spektakularnych dzieł renesansu: imponujący posąg Dawida we Florencji, zjawiskową Pietę w Bazylice Świętego Piotra, sufit Kaplicy Sykstyńskiej czy fresk „Sąd Ostateczny”. Popiersie Chrystusa nie było do tej pory jednym z nich: włoskie Ministerstwo Kultury uznawało je za anonimowe dzieło pochodzące ze szkoły rzymskiej z XVI wieku.
Salerno ustaliła, że rzeźba była przez lata przechowywana w prywatnych zbiorach, następnie – przez skomplikowany łańcuch dziedziczeń i przechodzenia z rąk do rąk – trafiła do kościoła. W aktach notarialnych z epoki odnalazła opisy dzieła odpowiadające wyglądowi popiersia, jakie dziś znajduje się w Bazylice św. Agnieszki. Najważniejszym argumentem okazała się seria powtarzających się zapisów inwentarzowych, w których podawano, że rzeźba pochodzi z „pracowni Buonarrottiego” lub była dziełem „Michała, zwanego Aniołem”.

Sceptycy i studzący emocje eksperci
Świat nauki, a zwłaszcza badacze renesansu, zareagował z rezerwą. Prof. William Wallace z Washington University w St. Louis przyznaje, że Salerno dotarła do intrygujących dokumentów, ale podkreśla, że – jak w przypadku każdej sensacji – potrzebna jest skrupulatna weryfikacja stylu i badania materiałowe. Przypomina, że od początku XXI wieku zgłaszano już ponad 40 potencjalnych nowych odkryć dzieł Michała Anioła, z których żadne nie zmieniło trwale kanonu.
Niektórzy historycy wskazują, że przekaz o popiersiu pojawiał się już w XIX-wiecznych źródłach, ale nigdy nie został naukowo potwierdzony. Wątpliwości budzi także fakt, że Salerno nie jest zawodowym historykiem sztuki, a swoje badania opublikowała na portalu academia.edu, omijając tradycyjną naukową recenzję. Mimo to sama zainteresowana zapewnia, że jest gotowa oddać wszystkie dokumenty pod lupę ekspertów.
Szkic Michała Anioła sprzedany za 27,2 mln dolarów
Odkrycie włoskiej pisarki budzi szczególny niepokój po tym, gdy niedawno zaprezentowany szkic stopy przypisano właśnie Michałowi Aniołowi – mimo tego, że przez wielu specjalistów był opisywany jako falsyfikat – i został on sprzedany na aukcji za 27,7 miliona dolarów. Autentyczność nie zawsze jest najważniejsza, gdy w grę wchodzą emocje.
Tajemnica „pokoju o trzech kluczach”
Najbardziej intrygujący element układanki to tajemniczy „pokój trzech kluczy”. Salerno odkrywa w dokumentach ślad sekretnych ustaleń pomiędzy uczniami Michała Anioła i ich spadkobiercami. Okazuje się, że najważniejsze dzieła artysty po jego śmierci miały trafić do specjalnego pomieszczenia, zabezpieczonego trzema zamkami – każdy klucz był w rękach innej, zaufanej osoby. To miało zapewnić, że żaden z bezcennych artefaktów nie zostanie zagubiony, skradziony lub zniszczony. Brzmi to trochę jak fabuła książki Dana Browna, prawda?
Dziś rzymska Bazylika św. Agnieszki jest pod baczną obserwacją i zabezpieczeniem, a wokół popiersia pojawił się system alarmowy. Niezależnie od tego, czy jest ono dziełem mistrza, czy nie, stało się jednym z najgłośniejszych symboli fascynacji Michałem Aniołem, więc może przyciągnąć niechcianą uwagę i „lepkie” ręce.
Czy kolejne badania potwierdzą hipotezę Salerno? Być może już wkrótce „pokój trzech kluczy” przestanie być tylko legendą w annałach historii sztuki, a my poznamy więcej dzieł Michała Buonarrotiego.
Źródło: phys.org
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

