Reklama

Współczesna doktryna konserwatorska zakłada, że wykopaliska archeologiczne należy prowadzić w ostateczności, tak, by nie niszczyć niepotrzebnie nawarstwień. Wykopaliska można wykonać tylko raz.

Tego typu badania są jednak niezbędne w przypadku prowadzenia inwestycji budowlanych. Wtedy archeolodzy wkraczają na dany obszar i przeprowadzają tzw. wykopaliska ratownicze. Wówczas rejestrują układ warstw, obiekty i zabierają wszelkie możliwe zabytki.

Tak też było w przypadku badań przeprowadzonych w północnej Francji, w mieście Fosses w departamencie Val d’Oise.

Średniowiecze pod współczesną zabudową

Archeolodzy z francuskiego instytutu archeologicznego INRAP przeprowadzili w miejscu przyszłej inwestycji wykopaliska na powierzchni 1600 metrów kwadratowych. Natrafili na niezwykle gęstą zabudowę z okresu od IX do XIII wieku, a zatem z czasów średniowiecza.

Odnaleźli tam ślady domów i warsztatów, które opowiadają historię trwającą kilkaset lat.

Życie w cieniu przodków

Najbardziej zaskakującym odkryciem dla naukowców była bliskość świata żywych i umarłych. Na badanym terenie odnaleziono nekropolię liczącą około 80 grobów. Najstarsze z nich pochodzą z IX i X wieku, czyli z czasów karolińskich zdominowanych przez dynastię Karola Wielkiego.

Zmarli spoczywają w wąskich dołach, ułożeni w rzędach lub małych grupach. Niektóre pochówki mają nawet specjalne, wycięte w ziemi „poduszki” pod głowę.

Co ciekawe, w grobach nie znaleziono żadnych kosztowności. Najbardziej dziwi jednak to, że ta strefa sacrum graniczyła bezpośrednio z domami i miejscami pracy. Obok grobów stały spichlerze na zboże i chaty, w których trudniono się tkactwem.

Specjalizacja średniowiecznego miasta

Z biegiem czasu funkcja tego miejsca ewoluowała, a zapach domowego obiadu ustąpił miejsca dymowi z pieców. Archeolodzy odkryli serię palenisk wykopanych bezpośrednio w ziemi. Najstarsze z nich to małe piece domowe z okresu karolińskiego, służące jednej rodzinie.

Jednak w XII wieku sytuacja się zmieniła. Pojawiły się dwa znacznie większe piece, które prawdopodobnie służyły do wypieku chleba dla całej społeczności. Sugeruje to narodziny wspólnotowej organizacji pracy.

Prawdziwym hitem wykopalisk jest jednak wielki piec garncarski. Wokół niego znaleziono jamy z zapasami gliny oraz śmietniska pełne potłuczonych naczyń, które nie przetrwały wypału.

Magnetyczny kompas czasu

W celu określenia wieku pieca do wytwarzania ceramiki zastosowania niezbyt często stosowaną metodę archeomagnetyczną. Niektóre struktury lub materiały gliniane, po odpowiednim podgrzaniu, rejestrują kierunek i natężenie ziemskiego pola magnetycznego i zachowują tę „pamięć”, jeśli nie następuje dalsze nagrzewanie. Właściwość ta wynika z obecności tlenków żelaza w glinie, które po ochłodzeniu ulegają trwałemu namagnesowaniu.

Ponieważ kierunek i natężenie pola magnetycznego zmieniają się w czasie, naukowcy mogą porównywać pomiary namagnesowania wykonane na rozgrzanych materiałach z krzywą odniesienia i określać datę ostatniego użycia pieca. Można zatem stwierdzić, że wypalona ceramika „więzi” pole magnetyczne Ziemi sprzed stuleci.

Naukowcy porównując ten zapis z historycznymi wykresami zmian pola magnetycznego, ustalają w ten sposób datę bezwzględną. Ale pomocna w tym jest standardowa analiza typologiczna naczyń od której profesjonalna archeologia rozpoczęła się już w XIX wieku.

Źródło: INRAP

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.
Reklama
Reklama
Reklama