Reklama

Spis treści:

  1. Od Kūkaia do shugendō
  2. Trzy tysiące dni, prowadzące do nienaruszalności
  3. Demistyfikacja „cudu”
  4. Gdzie można zobaczyć sokushinbutsu?

Termin „sokushinbutsu” tłumaczy się dosłownie jako „Budda w tym oto ciele”. Odnosi się to do fundamentalnej idei osiągnięcia pełnego oświecenia nie w przyszłych inkarnacjach, a w obecnej, fizycznej formie. Praktyka z pogranicza religii, antropologii i biologii, której poddawali się mnisi buddyjscy, jest enigmatyczna i mroczna, a to sprawia, że niezwykle silnie oddziałuje na zachodnią wrażliwość.

Od Kūkaia do shugendō

Korzenie tej radykalnej ścieżki sięgają IX wieku i są nierozerwalnie związane z postacią Kūkaia, znanego pośmiertnie jako Kōbō Daishi – założyciela szkoły buddyzmu ezoterycznego Shingon. Po powrocie ze studiów w Chinach dynastii Tang, Kūkai przyniósł do Japonii nauki mikkyō (tajemnych słów), które kładły nacisk na możliwość transformacji własnego ciała w naczynie boskiej mądrości. Według hagiografii i ludowych przekazów, Kūkai nie umarł, a wszedł w stan głębokiej medytacji w swojej pustelni na górze Kōya, gdzie ma przebywać do dziś, czekając na nadejście Maitrei, Buddy Przyszłości.

Praktyka sokushinbutsu ewoluowała przede wszystkim dzięki tradycji shugendō – nurtu łączącego buddyzm wadżrajany, shintō i taoizm. Wyznawcy tego nurtu, zwani yamabushi, wierzyli, że góry są miejscem o szczególnej mocy, zamieszkałym przez bóstwa i duchy, a surowy trening w ich obrębie pozwala na nabycie nadprzyrodzonych zdolności i oczyszczenie z karmicznych zanieczyszczeń. Region Dewa Sanzan, obejmujący trzy święte szczyty: Haguro, Gassan i Yudono, stał się centrum tych praktyk ze względu na swój odizolowany charakter i obecność specyficznych źródeł mineralnych, które, jak się później okazało, odegrały kluczową rolę w biologicznym sukcesie mumifikacji.

Trzy tysiące dni, prowadzące do nienaruszalności

Proces stawania się sokushinbutsu był precyzyjnie zaplanowaną transformacją, trwającą zazwyczaj niemal dziesięć lat. Każdy etap służył stopniowemu eliminowaniu z organizmu wilgoci i substancji podatnych na gnicie i rozkład, takich jak tłuszcz i mięśnie. Jednocześnie, tkanki były nasycane naturalnymi konserwantami.

Eliminacja zapasów energetycznych

W pierwszej fazie mnich rezygnował ze spożywania większości pokarmów, które wcześniej pojawiały się w jego jadłospisie. W tym okresie dieta składała się przede wszystkim z nasion, orzechów, pąków kwiatów i jagód. Towarzyszył temu intensywny wysiłek fizyczny, w tym wielokilometrowe biegi po górskich szlakach, medytacje pod lodowatymi wodospadami oraz nocne czuwania. Celem było drastyczne obniżenie poziomu tkanki tłuszczowej, która po śmierci jest głównym pożywieniem dla bakterii.

Dieta drzewna

Po osiągnięciu stanu skrajnego wychudzenia, asceta wchodził w fazę mokujiki-gyō. Jadłospis ograniczał się wówczas do kory drzew (najczęściej sosnowej), igliwia, żywicy i korzeni. Ten ekstremalny reżim nie tylko dalej redukował masę ciała, ale również wpływał na skład chemiczny organizmu. Niektóre źródła wskazują, że mnisi połykali również kamienie, co miało służyć stłumieniu głodu i prawdopodobnie dostarczeniu specyficznych minerałów. W tym czasie ciało stawało się niemal całkowicie pozbawione mięśni, a skóra zaczynała ściśle przylegać do kości.

Toksyczna impregnacja i osuszanie

Najbardziej drastycznym elementem przygotowań było picie naparu sporządzonego z soku drzewa urushi. Substancja ta zawiera silnie toksyczną żywicę, którą stosuje się w procesie produkcji tradycyjnej japońskiej laki. Spożycie napoju wywoływało gwałtowną reakcję organizmu: wymioty, wzmożone pocenie i biegunkę. To prowadziło do ekstremalnego odwodnienia. Kluczowe znaczenie miał fakt, że toksyczna substancja kumuluje się w tkankach, czyniąc je trującymi dla owadów, które mogą zaatakować ciało po śmierci.

Dodatkowym wsparciem w procesie konserwacji była woda ze świętych źródeł góry Yudono, charakteryzująca się wysokim stężeniem arsenu. Środek o silnym działaniu bakteriobójczym przenikał do organizmu, zapobiegając namnażaniu się mikroorganizmów.

Ostateczna medytacja

Gdy mnich czuł, że śmierć jest bliska, przechodził do ostatniego etapu, zwanego dochū nyūjō. Był on zamykany w ciasnej drewnianej komorze, którą następnie umieszczano kilka metrów pod ziemią. Skrzynia była wyłożona węglem drzewnym, który absorbował resztki wydostającej się z ciała wilgoci.

Jedynym połączeniem ze światem żywych była cienka bambusowa rurka, która miała za zadanie dostarczać tlen, i sznur połączony z dzwonkiem. W ten sposób, raz dziennie mnich dawał znak swoim uczniom, że proces transformacji wciąż trwa. Moment, w którym dzwonek milkł, oznaczał śmierć fizyczną i wejście w ostateczny stan nyūjō. Wówczas rurka była usuwana, a grób szczelnie zamurowywany na okres kolejnych 1000 dni.

Po tym czasie komora była otwierana, by sprawdzić, czy ciało zachowało nienaruszalność. Jeśli mnich „odrodził się” jako sokushinbutsu, jego ciało przenoszono do świątyni, ubierano w uroczyste szaty i wystawiano do publicznej czci jako żywy symbol triumfu ducha nad materią.

Demistyfikacja „cudu”

Nauka potwierdza skuteczność ascetycznych praktyk i wywaru urushi, jednak należy podkreślić, że czasami mnisi pomagali naturze. W latach 60. XX wieku grupa japońskich naukowców pod przewodnictwem profesora Kosei Ando z Uniwersytetu Waseda przeprowadziła pierwsze szczegółowe badania anatomiczne i antropologiczne zachowanych mumii. Badacze odkryli, że niektóre ciała nosiły ślady dodatkowych zabiegów, wykonanych już po śmierci. Stwierdzono między innymi, że zwłoki były osuszane dymem. Najbardziej zaskakujące odkrycie dotyczyło śladów laparotomii. Stwierdzono, że u niektórych mnichów, pośmiertnie usunięto organy wewnętrzne i mózg, a pustą przestrzeń wypełniono wapnem.

Koniec epoki

Praktyka sokushinbutsu została oficjalnie zakazana w 1877 roku przez rząd Meiji. Nowe władze, dążąc do modernizacji Japonii na wzór zachodni, uznały akt samomumifikacji za barbarzyński i niecywilizowany. Z prawnego punktu widzenia proces ten zaczęto klasyfikować jako pomoc w odebraniu sobie życia. Ostatnim mnichem, który potajemnie i nielegalnie zdołał ukończyć rytuał, był Bukkai-shōnin (w 1903 roku). Jego ciało, ekshumowane dopiero po II wojnie światowej, spoczywa w świątyni Kannon-ji w Niigacie.

Gdzie można zobaczyć sokushinbutsu?

Obecnie w całej Japonii znajduje się około 16 do 18 zidentyfikowanych mumii, z czego aż osiem spoczywa w prefekturze Yamagata, w pobliżu gór Dewa Sanzan. Miejsca te można zwiedzać, ale wymaga to szacunku i przestrzegania specyficznych reguł etykiety świątynnej.

Świątynia Ryūsuiji Dainichibō (Tsuruoka, Yamagata)

To jedno z najważniejszych miejsc kultu, gdzie spoczywa Shinnyokai-shōnin. Mnich ten osiągnął stan sokushinbutsu w wieku 96 lat. Jego ciało jest uważane za najlepiej zachowane w Japonii. Co sześć lat odbywa się uroczysta ceremonia zmiany szat mumii. Stare są cięte na małe kawałki i sprzedawane jako potężne amulety ochronne.

Świątynia Chūrenji (Góra Yudono, Yamagata)

Miejsce spoczynku Tetsumonkai-shōnina, byłego samuraja, który po uśmierceniu dwóch przeciwników uciekł do świątyni i oddał się ascezie. Świątynia ta słynie nie tylko z obecności „żywego Buddy”, ale również ze wspaniałych malowideł sufitowych, przedstawiających niebiańskie postaci. Szaty Tetsumonkaia są zmieniane co 12 lat.

Świątynia Kaikōji (Sakata, Yamagata)

W tej świątyni przechowywane są dwa ciała sokushinbutsu: Chūkaia i Enmyōkaia. Mnisi ci siedzą obok siebie w specjalnych niszach, sprawiając wrażenie, jakby wciąż prowadzili cichy, duchowy dialog.

Świątynia Nangakuji (Tsuruoka, Yamagata)

Spoczywa tam Tetsuryūkai – mnich, który zmarł w 1878 roku, już po oficjalnym zakazie praktyki przez rządy Meiji. Ciekawostką jest, że mimo pożaru, który zniszczył budynek świątyni w 1956 roku, ciało pozostało nienaruszone, co wierni uznali za kolejny dowód jego nadprzyrodzonej mocy.

Świątynia Honmyōji (Tsuruoka, Yamagata)

Przechowuje ciało Honmyōkaia, najstarszego z mędrców regionu Dewa Sanzan. Świątynia ta przez długi czas była zamknięta dla postronnych. Udostępniono ją zwiedzającym dopiero około 2008 roku, co czyni ją miejscem bardziej intymnym i mniej skomercjalizowanym.

Nasz autor

Artur Białek

Współpracownik National-Geographic.pl. Wcześniej związany m.in. z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. Pisał dla tytułów takich jak: „Kulisy Powiatu”, „AndroidNow” (gdzie pełnił także funkcję redaktora naczelnego) i „Bezpieczna Podróż”. Z wykształcenia jest ekonomistą, ale bardziej z przypadku niż zamiłowania. Jego największą pasją są podróże, zwłaszcza do miejsc wysokich, stromych i skalistych. Niewiele brakuje mu do zdobycia Korony Gór Polski, ale jego ambicje sięgają dalej. Lepiej niż w otoczeniu betonu i wielkopłytowej zabudowy czuje się wśród drzew i gór, które są jego największą miłością (zaraz obok ekosystemów leśnych), a obiektyw jego aparatu woli architekturę zabytkową niż nowoczesną. Najbardziej interesuje go historia współczesna, jako ta najlepiej poznana i pozostawiająca najmniej znaków zapytania. Wszystkie zwierzęta uważa za równorzędnych mieszkańców Ziemi. Zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, w „National-Geographic.pl” pisze przede wszystkim o przyrodzie i historii. Zagorzały przeciwnik betonozy. Prywatnie opiekun dwóch wspaniałych gryzoni.
Reklama
Reklama
Reklama