Reklama

Spis treści:

  1. Skąd się wzięli Łemkowie?
  2. „Lem”, czyli jak narodziła się nazwa?
  3. Kraina cerkwi i chyż
  4. Wielka wojna i trauma Thalerhofu
  5. Od republiki do schizmy
  6. Koniec świata Łemków
  7. Gdzie dziś żyją Łemkowie?

Historia Łemków udowadnia, że dom to nie tylko cztery ściany i dach. To także język, pieśń i pamięć o przodkach. Komunistyczne władze chciały zniszczyć ich jako grupę, ale, paradoksalnie, skazując Łemków na wygnanie wzmocniły w nich poczucie odrębności i własnej tożsamości. Tym samym Rusinie udowodnili, że kultura może przetrwać nawet najbrutalniejsze próby jej wymazania.

Skąd się wzięli Łemkowie?

Na pytanie o pochodzenie Łemków nawet historycy i etnografowie nie są w stanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Na obszarze Karpat przez wieki mieszały się różne ludy. Najlepiej udokumentowana jest teoria kolonizacji wołoskiej. Zakłada ona, że od XII stulecia, wzdłuż grzbietu Karpat, z terenów Siedmiogrodu wędrowali pasterze wołoscy. Twardy lud, przyzwyczajony do życia w trudnych, górskich warunkach, niósł ze sobą unikatowy model gospodarki pasterskiej i prawo wołoskie, które zapewniało osadnikom dużą autonomię. Po drodze, na terenach dzisiejszej Ukrainy, mieszali się z ludnością ruską, co scementowała wspólna religia wschodnia. Na przełomie XIII i XI. Wieku dotarli na obszar Beskidów, gdzie dalej mieszali się z ludnością polską i słowacką.

Zdaniem sławnego badacza Romana Reinfussa, Łemkowie są grupą, która kształtowała się w długim procesie historycznym, wchłaniając i asymilując różne elementy etniczne. Należy jednak podkreślić, że istnieją inne teorie na ten temat. Niektórzy badacze są zdania, że Łemkowie wywodzą się od Białochorwatów, czyli słowiańskiego plemienia, które miało zamieszkiwać te tereny już w VII wieku. Ta koncepcja zakłada, że byli potomkami rdzennej ludności, która przetrwała w górach mimo naporu innych nacji. Jeszcze inne głosy mówią o trackich plemionach z czasów rzymskich, które miałyby być genetycznym fundamentem tej grupy. Co ciekawe, badania genetyczne współczesnych populacji karpackich potwierdzają tę niezwykłą mozaikę – w żyłach Łemków płynie krew dawnych pasterzy, słowiańskich rolników i być może antycznych mieszkańców Bałkanów.

„Lem”, czyli jak narodziła się nazwa?

Zanim ukuła się nazwa „Łemkowie”, sami nazywali siebie Rusinami lub Rusnakami. Słowo „Łemko” było niczym innym jak przydomkiem nadanym im przez sąsiadów. Wywodzi się od partykuły „lem”, która w dialekcie łemkowskim oznacza „tylko”. Ludy z północy i wschodu, które używali innych słów na określenie „tylko” (np. „lysz”), zaczęli nazywać mieszkańców Beskidu Niskiego „Łemkami”.

Stroje łemkowskie
Stroje łemkowskie fot. Wacław Boratyński (1908-1939 Lviv), Wikimedia Commons, public domain

W literaturze naukowej termin ten pojawił się dopiero w XIX stuleciu. Początkowo miał charakter nieco prześmiewczy, jednak z biegiem lat, gdy w Łemkach zaczęła budzić się świadomość narodowa, sami zaakceptowali tę nazwę i uznali ją za wyznacznik swojej odrębności od Ukraińców i Polaków.

Kraina cerkwi i chyż

Swoją ojczyznę nazywali Łemkowszczyzną. To pas ziemi o szerokości około 20–30 kilometrów, ciągnący się wzdłuż Karpat – od Popradu na zachodzie, po dolinę Osławy na wschodzie.

To właśnie tam, w Beskidzie Niskim i Sądeckim, Łemkowie stworzyli unikatowy krajobraz kulturowy. Ich domy, zwane chyżami, cechowały się niezwykłą funkcjonalnością. W jednym długim budynku, pod wspólnym dachem mieszkała rodzina i zwierzęta gospodarskie, głównie krowy i owce. Przechowywano tam także zapasy siana i zboża, więc jeden budynek pełnił funkcję domu, obory i stodoły. Miało to swoje uzasadnienie. Zimą ciepło wydzielane przez ciała zwierząt pomagało ogrzać pomieszczenie mieszkalne.

Największym skarbem Łemkowszczyzny były cerkwie. Nad drewnianymi budowlami wybijały się trzy wieże. Najwyższa zawsze znajdowała się nad wejściem. To właśnie ta cecha odróżniała je od cerkwi wschodnich.

Gospodarka

Gospodarka Łemków opierała się przede wszystkim na rolnictwie i pasterstwie. Uprawiali głównie owies, jęczmień i ziemniaki, które potrafiły przetrwać w surowym klimacie Beskidów. Słynęli także z produkcji mazi i dziegciu. Tzw. maziarze z Łosia docierali ze swoimi towarami nawet do odległych zakątków Cesarstwa Austriackiego i Rosji.

Wielka wojna i trauma Thalerhofu

Spokojne życie Łemków skończyło się w 1914 roku. Kiedy wybuchła I wojna światowa, znaleźli się w kleszczach dwóch mocarstw – Austro-Węgier i Rosji. Dla Austriaków każdy, kto mówił po rusku i wyznawał prawosławie, był potencjalnym szpiegiem cara. Rozpoczęły się masowe prześladowania łemkowskiej inteligencji i duchowieństwa.

Tysiące ludzi trafiło wówczas do obozu w Thalerhofie koło Grazu, często wymienianym jako pierwszy obóz koncentracyjny w Europie. Ludzie żyli tam w tragicznych warunkach, często pod gołym niebem, co doprowadziło do wybuchu epidemii tyfusu. Zmarło prawie 1800 osób. Thalerhof stał się dla Łemków symbolem męczeństwa i na zawsze zmienił ich stosunek do władzy centralnej, budząc potrzebę samostanowienia.

Od republiki do schizmy

Stare imperia upadły po 1918 roku. Wówczas Łemkowie postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. W samym sercu Beskidów powstały dwie niewielkie republiki. Pierwsza, w Komańczy, miała charakter proukraiński. Druga, tzw. Republika Floryncka (Ruska Ludowa Republika Łemków), dowodzona przez prawnika Jarosława Kaczmarczyka, dążyła do pełnej autonomii lub przyłączenia do Czechosłowacji. Choć istniały krótko i zostały zlikwidowane przez odradzającą się Polskę, pokazały, jak silna była u Łemków potrzeba własnej tożsamości.

Cerkiew łemkowska
Cerkiew łemkowska we wsi Kwiaton fot. Adobe Stock

W okresie międzywojennym nastąpiły też spore zmiany religijne. Choć większość Łemków była grekokatolikami, to pod wpływem napięć politycznych i prób ukrainizacji cerkwi przez duchownych przybyłych z Galicji Wschodniej, doszło do masowych powrotów do prawosławia. To wydarzenie, znane jako schizma tylawska, objęło kilkadziesiąt wiosek i około 20 tysięcy ludzi. Stanowiło wyraz buntu przeciwko próbom narzucenia obcej tożsamości i wysokim opłatom kościelnym. Łemkowie chcieli cerkwi bliskiej ludowi i tradycji przodków.

Koniec świata Łemków

Najczarniejsza godzina w całej historii Łemków wybiła w 1947 roku. Choć II wojna światowa formalnie dobiegła końca, w Beskidach i Bieszczadach wciąż toczyły się walki z Ukraińską Powstańczą Armią. Po śmierci generała Karola Świerczewskiego komunistyczne władze zadecydowały o wdrożeniu operacji, której celem była ostateczna dekonstrukcja mniejszości ukraińskiej, łemkowskiej i bojkowskiej w granicach państwa polskiego, choć pozornie miała służyć wyłącznie walce z partyzantką. Za czyny garstki zastosowano absurdalną zasadę odpowiedzialności zbiorowej całej ludności.

Akcja „Wisła” rozpoczęła się 28 kwietnia 1947 roku. O świcie wojsko otoczyło wsie i dało mieszkańcom dwie godziny na spakowanie dorobku. Mogli zabrać tylko to, co byli w stanie udźwignąć i zapakować na wóz. Ludzi pędzono do punktów zbornych, a potem ładowano do bydlęcych wagonów. Transporty ruszyły na północ i zachód Polski – na tzw. Ziemie Odzyskane.

To nie było zwykłe przesiedlenie. Ta operacja miała na celu wynarodowienie. Łemków osiedlano w rozproszeniu, tak aby w jednej wsi mieszkało tylko kilka rodzin. Chodziło o to, by jak najszybciej „stali się Polakami”. Ich chyże popadały w ruinę, cerkwie zmieniano w magazyny nawozów, a nazwy wiosek zniknęły z map. Z Beskidu Niskiego wysiedlono w tym czasie od 30 do 50 tysięcy Łemków.

Powrót na zgliszcza

Po śmierci Stalina nastała odwilż polityczna. Polska zaczęła odwracać się od brutalnego systemu na rzecz nieco łagodniejszej formy rządów komunistycznych. Dla Łemków pojawił się wówczas cień nadziei. Niektórzy, mimo zakazów i inwigilacji przez bezpiekę, zaczęli starać się o powrót w rodzinne strony. Nie spodziewali się jednak tego, co zastali na miejscu. Ich domy często były już zajęte przez polskich osadników, lasy przejęło państwo, a pola zarosły.

Mimo to około 5 tysięcy osób zdecydowało się na ten krok. Żeby móc osiedlić się na swojej ziemi, musieli odkupić gospodarstwa od państwa lub nowych właścicieli. Należy jednak podkreślić, że to właśnie ci powracający uratowali resztki łemkowskiej kultury w Beskidzie Niskim. Do dziś takie wsie jak Bartne czy Gładyszów są żywymi ośrodkami łemkowskości, gdzie wciąż można usłyszeć specyficzny, śpiewny dialekt.

Gdzie dziś żyją Łemkowie?

Współczesne rozmieszczenie Łemków na mapie Polski jest rezultatem tragicznych wydarzeń z 1947 roku. Społeczność ta żyje w kilku głównych skupiskach. Są nimi:

  • Dolny Śląsk, Lubelszczyzna i Pomorze – te trzy krainy są domem dla większości Łemków. Największe skupiska tej mniejszości etnicznej to okolice Legnicy, Lubina i Przemkowa (woj. dolnośląskie) oraz Gorzowa Wielkopolskiego i Strzelec Krajeńskich (woj. lubuskie);
  • Beskid Niski i Sądecki – to tradycyjna ojczyzna Łemków. Niestety, obecnie stanowią tam mniejszość, jednak ich obecność na tych ziemiach ma niezwykle silne znaczenie symboliczne. Główne ośrodki to Krynica-Zdrój, Gorlice oraz wsie w gminach Uście Gorlickie i Sękowa;
  • duże miasta – jak Warszawa, Wrocław czy Kraków. To właśnie tam działa łemkowska inteligencja, artyści i organizacje społeczne, które walczą o zachowanie tożsamości, języka i tradycji w nowoczesnej rzeczywistości.

Łemkowie w świetle prawa

Współcześnie, Polska uznaje Łemków za jedną z czterech mniejszości etnicznych, obok Karaimów, Romów i Tatarów. Co to oznacza w praktyce? Na mocy aktu prawnego z 2005 roku, mniejszość etniczna jest grupą nieposiadającą własnego państwa poza granicami Polski. Ten status daje Łemkom prawo do:

Język łemkowski przez lata był uznawany za dialekt ukraiński (fot. Damian280671, Wikimedia Commons, CC-BY-SA-4.0)
Język łemkowski przez lata był uznawany za dialekt ukraiński (fot. Damian280671, Wikimedia Commons, CC-BY-SA-4.0)
  • używania swojego języka jako pomocniczego w urzędach (w gminach, gdzie stanowią ponad 20% mieszkańców),
  • nauki języka łemkowskiego w szkołach publicznych,
  • dotacji na kultywowanie kultury, wydawanie książek i organizację festiwali,
  • pisowni imion i nazwisk zgodnie z zasadami swojego języka.

Język łemkowski, choć przez wielu językoznawców uważany za dialekt ukraiński, w Polsce ma status odrębnego języka mniejszościowego. To kluczowe dla przetrwania grupy, bo jak mówią sami Łemkowie: „póki jest język, póty jesteśmy my”.

Tradycja we współczesnym wydaniu

Należy podkreślić, że kultura łemkowska to nie tylko tradycyjne stroje i skanseny. Ta społeczność niezwykle sprawnie odnalazła się w XXI wieku. Najlepszym przykładem jest Łemkowska Watra w Zdyni. To gigantyczny festiwal, który co roku w lipcu przyciąga tysiące ludzi z całego świata. Nazwa nawiązuje do ogniska pasterskiego (watry), wokół którego dawniej gromadzili się pasterze. Dziś przy tej watrze spotykają się pokolenia, by słuchać rocka łemkowskiego, oglądać wystawy i dyskutować o przyszłości.

Innym przykładem adaptacji do współczesności są media. Radio Lem.fm nadaje ze Strzelec Krajeńskich i jest słuchane przez internet na całym świecie. Można tam usłyszeć wiadomości w języku łemkowskim, muzykę – od folku po jazz – i ciekawe reportaże historyczne. Działa też kanał Lemko TV na platformie YouTube, który dokumentuje najważniejsze wydarzenia z życia mniejszości.

Nasz autor

Artur Białek

Współpracownik National-Geographic.pl. Wcześniej związany m.in. z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. Pisał dla tytułów takich jak: „Kulisy Powiatu”, „AndroidNow” (gdzie pełnił także funkcję redaktora naczelnego) i „Bezpieczna Podróż”. Z wykształcenia jest ekonomistą, ale bardziej z przypadku niż zamiłowania. Jego największą pasją są podróże, zwłaszcza do miejsc wysokich, stromych i skalistych. Niewiele brakuje mu do zdobycia Korony Gór Polski, ale jego ambicje sięgają dalej. Lepiej niż w otoczeniu betonu i wielkopłytowej zabudowy czuje się wśród drzew i gór, które są jego największą miłością (zaraz obok ekosystemów leśnych), a obiektyw jego aparatu woli architekturę zabytkową niż nowoczesną. Najbardziej interesuje go historia współczesna, jako ta najlepiej poznana i pozostawiająca najmniej znaków zapytania. Wszystkie zwierzęta uważa za równorzędnych mieszkańców Ziemi. Zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, w „National-Geographic.pl” pisze przede wszystkim o przyrodzie i historii. Zagorzały przeciwnik betonozy. Prywatnie opiekun dwóch wspaniałych gryzoni.
Reklama
Reklama
Reklama