Reklama

Spis treści:

  1. Tajemniczy Wulfstan
  2. Poszukiwania Truso i narodziny legendy
  3. Odkrycie na miarę Troi i Schliemanna
  4. Wikingowie z Truso
  5. Różdżka i inne artefakty

W tej historii jest wszystko, czego oczekujemy od najlepszych powieści przygodowych: tajemniczy dokument, legenda zaginionego miejsca, młody, ambitny archeolog i… wikingowie. Najlepsze jest jednak to, że ta historia wydarzyła się naprawdę. Skandynawską osadę Truso odkryto w okolicach dzisiejszego Elbląga.

Truso było typowym emporium okresu wikińskiego, ośrodkiem charakterystycznym dla skandynawskich kupców i rzemieślników, dla których było to miejsce do pracy i życia od końca VIII do schyłku X wieku. Mieszkały tu całe rodziny, tworząc miejsce podobne do szwedzkiej Birki czy duńskiego Hedeby.

Tajemniczy Wulfstan

Nikt nie wpadłby na pomysł poszukiwań osady Truso, gdyby w końcu IX wieku Alfred Wielki, król Wesseksu, nie zlecił wyprawy badawczej na ziemie Prusów. W podróż z duńskiego Hedeby do położonego gdzieś w delcie Wisły Truso wyruszył niejaki Wulfstan. Rysuje się on jako postać niezwykle zagadkowa, przysparzająca historykom problemów interpretacyjnych.

Przykładowo prof. Przemysław Urbańczyk puentował swój wywód na jego temat w uderzająco ogólny sposób: „trzeba uznać, iż faktycznie istniał jakiś Wulfstan”. O ile uczeni zgadzają się więc co do jego historyczności, o tyle nie są już zgodni co do tego, kim właściwie był. Najczęściej przedstawia się go jako anglosaskiego żeglarza, podróżnika, kupca lub misjonarza. Z pewnością musiał być ważną osobistością na dworze króla Alfreda.

Relacja z jego wyprawy ukazała się w wydanej przez wspomnianego władcę „Chorografii” Orozjusza. W dokumencie tym Wulfstan nie napisał jednak nic o samym Truso, bowiem celem jego podróży było opisanie społeczności pruskich zamieszkujących okoliczne ziemie. Skąd więc wiedza o Truso? Otóż relacja zawiera dość szczegółowy opis podróży, a fragment mówiący: „Od wschodu spływa tutaj do Zalewu Estyjskiego rzeka Ilfing – z tego jeziora, nad którego brzegiem stoi Truso(tłum. za: G. Labuda) naprowadził badaczy na poszukiwania tajemniczego portu w okolicach dzisiejszego Elbląga.

Poszukiwania Truso i narodziny legendy

Początek poszukiwań Truso przypada jeszcze na wiek XIX. Niemieccy uczeni związani z Elblągiem (wówczas niemieckim Elbingiem) wskazywali różne lokalizacje – najczęściej w obrębie miasta lub jego okolic. Choć do końca II wojny światowej nie udało się potwierdzić istnienia Truso, to już w początkach XX wieku stało się ono lokalną legendą. Nazwę tę nosiła jedna z ulic śródmieścia (Trusostrasse), szkoła podstawowa (Trusoschule), a nawet drogeria (Trusodrogerie).

W 1945 roku Elbląg został włączony do Polski. Na mocy przeobrażeń politycznych doszło do całkowitej wymiany ludności, ale – co zaskakujące – legenda Truso przetrwała, a poszukiwania portu kontynuowali już polscy archeolodzy. W 1948 roku powstały Zakłady Odzieżowe Truso, później nazwę tę nadano także klubowi sportowemu i kilku innym przedsięwzięciom. Choć poszukiwania kontynuowano w kolejnych dekadach, faktyczna lokalizacja Truso wciąż pozostawała zagadką.

Odkrycie na miarę Troi i Schliemanna

Jednym z badaczy zaangażowanych w poszukiwania Truso był młody, elbląski archeolog Marek F. Jagodziński. Za namową swojego mistrza, prof. Jerzego Okulicza-Kozaryna, rozpoczął poszukiwania legendarnego portu. Tereny Wysoczyzny Elbląskiej przemierzał na rowerze „Huragan”.

Do przełomowego odkrycia doszło w 1981 roku, kiedy podróżując wspomnianym jednośladem, natrafił na polu rolnym w miejscowości Janów Pomorski na bryłki bursztynu, fragmenty kości zwierzęcych i naczyń glinianych. Była to wyraźna wskazówka, że ma do czynienia ze stanowiskiem archeologicznym, choć powiązanie odkrycia ze wzmianką Wulfstana o Truso nie było natychmiastowe. Identyfikacja stała się możliwa dopiero po rozpoczęciu tam interdyscyplinarnych, szerokopłaszczyznowych badań archeologicznych. Łącznie przeprowadzono ponad 20 sezonów wykopaliskowych, a prace gabinetowe trwają nieprzerwanie od 1981 roku.

Pierwszy sondaż w Janowie Pomorskim
Pierwszy sondaż w Janowie Pomorskim. Fot. Archiwum MAH /Fot. Archiwum MAH

Dziś w środowisku uczonych panuje konsensus co do tego, że historyczne Truso odkryto właśnie w Janowie koło Elbląga. To jedna z rzadkich sytuacji, gdy archeologia pomaga zweryfikować przekazy źródeł pisanych. W tym sensie odkrycie Truso można porównać do legendarnej Troi – w obu przypadkach teksty stały się bodźcem do poszukiwań, a wykopaliska umożliwiły ich terenową identyfikację. Najważniejsze jest jednak to, że to dzięki badaniom archeologicznym udało się ustalić, czym właściwie było Truso i kto tam mieszkał.

Wikingowie z Truso

Truso jest wyjątkowym stanowiskiem archeologicznym nie tylko ze względu na swoją legendę, czy przełomowe odkrycie. Mowa bowiem o jedynym wikińskim emporium, założonym przez przybyszów z Europy Północnej na ziemiach należących do dzisiejszej Polski. Skandynawski charakter osady potwierdza zarówno budownictwo i organizacja przestrzeni osadniczej, jak i odkryta tam kultura materialna.

Z badań archeologicznych wyłania się zgoła inny obraz wikingów niż ten, do którego przywykliśmy, oglądając filmy czy seriale pokazujące losy wczesnośredniowiecznych Skandynawów. Próżno szukać tu śladów bitew. Wyraźnie widać natomiast, że Skandynawowie z Truso dobrze znali się na różnych rzemiosłach i handlu. W obrębie osady funkcjonowały m.in. warsztaty kowalskie, złotnicze, bursztynnicze i rogownicze. Przedmioty wytwarzane w tych pracowniach, a także ich półprodukty oraz sam surowiec były przedmiotem handlu, co stanowiło główne, choć może niekoniecznie spektakularne, zajęcie mieszkańców osady.

Widok na osadę Truso od strony portu
Widok na osadę Truso od strony portu – rekonstrukcja Marek F. Jagodziński, akwarela Andrzej Szwemiński, fot. Archiwum MAH /rekonstrukcja Marek F. Jagodziński, akwarela Andrzej Szwemiński, (fot. Archiwum MAH)

Najbardziej wartościowy „towar” nie powstawał jednak w żadnym ze wspomnianych warsztatów. Tym „towarem” byli bowiem… ludzie. Proceder handlu niewolnikami, dobrze poświadczony dla wczesnośredniowiecznej Europy, stanowił jedno z najbardziej dochodowych źródeł zysków tego ośrodka. Jego archeologicznym potwierdzeniem są liczne monety arabskie (przyjmuje się, że stanowiły zapłatę za niewolników), a także żelazne kajdany.

Różdżka i inne artefakty

Kultura materialna, którą pozostawili po sobie kupcy i rzemieślnicy z Truso, jest charakterystyczna dla epoki wikingów. Podczas badań archeologicznych odkryto ślady typowo skandynawskich długich domów, ale też broń, narzędzia czy ozdoby. Szczególną uwagę warto zwrócić na związane z wierzeniami nordyckimi amulety przedstawiające miniaturowe zawieszki w kształcie młotów Thora, miniaturową różdżkę związaną z magią seiðr, wyobrażenia Walkirii i Odyna. Z drugiej strony było to jedno z pierwszych miejsc na terenach obecnej Polski, do których dotarło chrześcijaństwo, co poświadczają odkrycia naczyń liturgicznych oraz zawieszek z symbolem krzyża.

Zawieszki w kształcie miniaturowych młotów Thora
Zawieszki w kształcie miniaturowych młotów Thora. fot. Archiwum MAH /fot. Archiwum MAH

Truso wciąż pozostaje mało znaną perłą polskiej archeologii, mającą potencjał, by stać się rozpoznawalnym symbolem Elbląga i regionu oraz silnym magnesem ściągającym do miasta turystów i miłośników historii. Zabytki odkryte podczas badań Truso można oglądać, odwiedzając wystawę stałą „Truso. Legenda Bałtyku”, prezentowaną w Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu.

Jakub Jagodziński – doktor nauk humanistycznych w zakresie archeologii, a także etnolog i antropolog kultury, zawodowo związany z Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu. Redaktor portalu Histmag.org, autor tekstów naukowych i popularnonaukowych.

Polecamy rozmowę z dr. Jakubem Jagodzińskim w ramach naszego cyklu podcastów Wszystkie Tajemnice Słowian. Gość opowiadał o relacjach wikińsko-słowiańskich.

Reklama
Reklama
Reklama