Materiał powstał we współpracy z marką Kinder Niespodzianka

Oczywiście rozważania, który z ptaków jest najpiękniejszy pozbawione są sensu. Trudno porównać maleńki klejnocik znad naszych wód, zimorodka, z majestatycznym orłem czy jastrzębiem. Choć, z drugiej strony, wielu zgadza się z tym, że sęp jest odrażający.  Czy warto rozważać czy piękniejszy jest rajski ptak czy papuga? Każdy z nich jest piękny choć w różny sposób i każdy zadziwia. Zadziwia tym bardziej im bliżej go poznajemy. Kiedy jego umiejętności, zdolności i maleńkie ukryte tajemnice przestają być dla nas nieznane.Niektórzy twierdzą, że jednymi z piękniejszych ptaków są flamingi.Spróbujmy zatem przyjrzeć im się bliżej.

Posiłki tańczących modelek

Flaming to wielki ptak. Bardziej „wyrośnięte” osobniki potrafią osiągnąć 170 cm wzrostu. Wielki, ale subtelny i delikatny. Rzadko kiedy przekracza 4 kilogramy wagi. Nic zatem dziwnego, że często stado spacerujących z gracją ptaków porównywane jest do grupy modelek na wybiegu, a ich kroki do tańca. Ale nie tylko to zwraca naszą uwagę i przykuwa wzrok.
Osobliwy widok to stojący w płytkiej wodzie ptak, który zanurza głowę  i wykonuje dziwne ruchy swoimi długimi nogami przestępując z jednej na drugą. Chwila zastanowienia i już wiemy! Jesteśmy świadkiem flamingowego posiłku. I warto zwrócić uwagę na charakterystyczny dziób tego ptaka. To jedno z tych wąsko  wyspecjalizowanych „narzędzi”. Są dzioby do zabijania, łupania orzechów, łupania drewna, wypijania nektaru z kwiatów czy grzebania we wnętrzościach martwych zwierząt i do wielu innych zastosowań. Dziób flaminga służy do odcedzania wody, zmąconej owym przestępowaniem z nogi na nogę, aby oddzielić wszystkie elementy nadające się do zjedzenia. Ptak zanurza głowę w wodzie lub błocie tak, że górna część dzioba jest poniżej dolnej a ruchami języka pompuje wodę. Na specjalnych blaszkach szczęki zwanych lamella osadza się pokarm. Flaming nie jest wybredny. Zje rośliny, nasiona, ślimaki, rybki, mięczaki, skorupiaki jeśli tylko ich wielkość nie przekracza jednego centymetra. Nie wiemy czy wody pozbywa się ze względu na jej smak czy też nie chce się nadmiernie ożłopać, bo jak każdemu wiadomo z żołądkiem wypełnionym litrami wody kiepsko się lata.

Właśnie…smak wody. Otóż flamingi żyją w swoistej niszy ekologicznej, w której nie mają zbyt silnej konkurencji. To często bardzo zasolone wysychające płytkie   morskie laguny albo silnie alkaliczne wody akwenów,  których dna wypełniają  wulkaniczne pyły.

Flamingowa szyja i różowy make-up

Kolejną rzucającą się w oczy cechą flamingów to ich długa i niezwykle ruchliwa szyja. W stanie „spoczynku” tworzy ona charakterystyczny kształt litery S ale ptak potrafi wygiąć ją w dowolnym miejscu i równie dowolnym kierunku. Oczywiscie tych miejsc i kierunków może być w każdej chwili wiele jednocześnie. Zapewne zawdzięcza to ilości kręgów szyjnych. Ma ich dziewiętnaście. Pozwolę sobie przypomnieć, że człowiek czy nawet żyrafa ma ich siedem. Jest zatem czym się pochwalić.

Wydawać by się mogło, że pióra flamingów są różowe. Nazwa gatunkowa flaming różowy do czegoś zobowiązuje. Okazuje się jednak, że pióra flamingów są tak naprawdę białe a swoją barwę zawdzięczają swoistemu make-upowi. Pisklęta flamingów wykluwają się białe. Dopiero dorosłe osobniki stają się różowe. Ptaki nakładają na pióra oleistą substancję wydobywającą się z gruczołów kuprowych. Zwierzęta rozprowadzają ją po całym ciele przy pomocy dzioba. Zapewnia on wodoodporność a czerwony kolor jest wynikiem przyjmowania pokarmu bogatego w karotenoidy. To ta sama substancja, której zawdzięczamy barwę marchewki lub pomidora. Intensywność barwy flamingów zależy więc od ich diety i mimo iż nie żywią się warzywami to pozyskują ten barwnik głównie ze skorupiaków. Ptaki te “malują” się chętniej i mają intensywniejszą barwę w okresie godowym a te “bardziej różowe” odnoszą większy sukces lęgowy. Nic dziwnego skoro flamingi swój barwnik zawdzięczają pokarmowi to bardziej intensywna barwa upierzenia może, być świadectwem sprawności danego osobnika w zdobywaniu pożywienia a skoro jest zdrowy i silny to doskonale nadaje się na rodzica.

Kto rządzi w stadzie?

Flamingi żyją w wielkich stadach. To kwestia bezpieczeństwa. Łatwo jest upolować jednego ptaka ale na zaatakowanie wielu tysięcy nie każdy wróg się decyduje. Zwłaszcza, że wysoki wzrost pozwala dostrzec nieprzyjaciela z daleka i ostrzec  kompanów.

Kiedy obserwujemy olbrzymie stado flamingów, a ich liczebność może dochodzić do 30 tysięcy, zdarza się czasem, że bez żadnego ostrzeżenia wszystkie jednocześnie się zrywają i lecą w jednym kierunku. Pierwsze co widzimy to to, że mniej lub bardziej różowe ptaki mają spód skrzydeł intensywnie czarny. W locie wyglądają pięknie. Wyciągają długą szyję i równie długie nogi. Kiedy tak je podziwiamy rodzi się kolejne pytanie: jak one to zrobiły ? KTO zadecydował aby wiele tysięcy ptaków zerwało się w jednym momencie i poleciało w jedną stronę? KTO zdecydował i JAK przekazał swoją decyzję? Piękno Natury polega także na tym, że są takie pytania i na tym, że jeszcze nie znamy odpowiedzi.

Liczebność stad flamingów też zaskakuje kiedy się dowiemy, że ptaki te wyprowadzają  jeden lęg w roku a i to nie w każdym a samica składa w marcu- kwietniu jedno jajko. Rzadko zdarzają się dwa. Samica składa je w gnieździe ulepionym z mułu w kształcie ściętego stożka z dołkiem na szczycie. Jajko wysiaduje oboje rodziców, którzy łączą się parę na całe życie.

Młode usamodzielniają się po około 70 dniach. Pisklęta po opuszczeniu gniazd podobnie jak strusie, gromadzą się w żłobki, składające się z ptaków w zbliżonym wieku. Po miesiącu od wyklucia potrafią już samodzielnie zdobywać pokarm, ale rodzice dokarmiają je, aż staną się lotne, czyli przez kolejne pięć tygodni. Dziób wykształca się ostatecznie w szóstym tygodniu życia. Do tej pory maluchy żywione są tak zwanym ptasim mleczkiem, czyli wydzieliną wola rodziców. Hormon odpowiedzialny za laktację jest dokładnie taki sam jak u ssaków, z tą różnicą, że mleko produkuje i tata i mama. Ten sposób odżywiania znają jedynie flamingi i gołębiowate. Jednak mleczko flamingów jest intensywnie czerwone.

Wiekowe flamingi, czyli pożegnanie Większego

31 stycznia 2014 roku australijskie media z żalem i smutkiem donosiły o śmierci 83 letniego flaminga Greatera czyli Większego. Pani prezes australijskich ogrodów zoologicznych poinformowała świat w specjalnym komunikacie, że „został uśpiony dziś rano po pogorszeniu się jakości życia w wyniku powikłań związanych ze starością. W tym tygodniu stan Greatera zmienił się na gorszy i podjęto trudną decyzję o humanitarnym uśpieniu. Zwłaszcza po tym, jak Greater przestał reagować na leczenie, a jakość jego życia znacznie się pogorszyła” .Większy długie lata swego życia spędził w Adelajdzie. W miejscowym ogrodzie zoologicznym, do którego trafił w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Był najdłużej żyjącym flamingiem na świecie - normalnie żyją trzydzieści kilka lat a w niewoli o dziesięć lat dłużej. To co mu się przydarzyło w 2008 wstrząsnęło wszystkimi cywilizowanymi ludźmi. Nocą trzech młodocianych huliganów włamało się do ogrodu zoologicznego i dotkliwie go pobiło. Na szczęście i ku radości Australijczyków udało się go uratować a sprawców schwytać I ukarać. Greater dzielnie znosił swoje cierpienia co w tym kraju twardych mężczyzn dało mu szacunek i dodatkowych przyjaciół. Był projekt postawienia Większemu pomnika ale nie wiem czy go zrealizowano.

Dla tych, którzy dotrwali do tego miejsca mam drobny prezent niespodziankę. Aby spotkać tego pięknego ptaka na wolności nie trzeba podróżować daleko. Otóż rzadko bo rzadko ale  pojawiają się w Polsce. Napotkano nawet grupę czterech ptaków. Ostatnio tego pierzastego gościa mieliśmy w 2006 roku w Dolinie Nidy.

W związku z ocieplaniem się klimatu możemy mieć nadzieję na częstsze wizyty.