Stolica Święta stosuje się do maksymy, że „tajemnica nie szuka rozgłosu”. Travelerowi udało się jednak uchylić watykańskie wrota.

Kiedy każdego ranka tłumy pielgrzymów gromadzą się na placu św. Piotra, by wejść do największej i najważniejszej świątyni katolickiego świata, w tym samym czasie tysiące Włochów i obywateli innych krajów przychodzą do Watykanu jak do miejsca pracy. Bo Stolica Święta (takiej nazwy Watykanu używa się w oficjalnej nomenklaturze dyplomatycznej) to też normalne państwo-miasto, które przecież musi jakoś funkcjonować. Są więc i sklepy, i apteki, jest też drukarnia, poczta i bank, ośrodek telewizyjny, małe lądowisko dla helikopterów, a nawet stacja benzynowa. Po pracy w Watykanie można więc zrobić zakupy (oczywiście z wyjątkiem niedziel i świąt kościelnych), a na ulicach niedostępnych dla pielgrzymów spotkać ekipy remontowo-budowlane w uniformach z napisem „Fabbrica di San Pietro” – jedynego takiego na świecie przedsiębiorstwa remontowo-budowlanego. Wchodząc do Watykanu Watykan „z ulicy”, mało komu udaje się przedostać dalej niż za pierwszy posterunek Gwardii Szwajcarskiej.

Przepustka po cygara

Niestety ci, którzy nie dysponują specjalną kartą, muszą porzucić marzenie nie tylko o ekscytującym spacerze, ale też zakupach w jednym z watykańskich sklepów. We wszystkich tamtejszych instytucjach (oprócz apteki) klienci muszą okazać dokument dający im specjalne uprawnienia. Biała plastikowa karta (przypominająca rozmiarem tę kredytową) wydawana jest przez DIRSECO, czyli Dyrekcję Służb Ekonomicznych. Przysługuje ona wszystkim obywatelom Watykanu, pracownikom watykańskich instytucji, emerytom, przełożonym niektórych instytutów zakonnych i dyplomatom akredytowanym przy Stolicy Apostolskiej. Wiążą się z nią przywileje, bowiem na terenie Watykanu nie obowiązują żadne podatki. Dzięki temu ceny dostępnych tu produktów są od kilkunastu do kilkudziesięciu procent niższe niż w Rzymie. Było dla mnie zaskoczeniem, ze sklep jest też nieźle zaopatrzony w alkohol. Dziwiłem się nie tyle jego obecnością (wszak jako legalny produkt jest dla ludzi), ile niezwykłym wręcz jego wyborem. Jeden z moich kolegów, pracujący w Watykanie od wielu lat, nawet kiedyś zażartował: wiesz, gdyby ktoś policzył sprzedawane tu butelki wina i koniaku i podzielił je tylko przez liczbę stałych obywateli Watykanu, mogłoby się okazać, że wynik zasługuje na umieszczenie w Księdze rekordów Guinnessa.

Brat Bruno z apteki

Przez całe lata prawdziwa chluba Watykanu była jego apteka: założona przez Piusa IX w 1874 r. i prowadzona przez bonifratrów, jest dostępna dla wszystkich. Przy Bramie św. Anny wystarczy okazać receptę (kraj pochodzenia owego druku nie jest istotny), a następnie udać się do apteki. Kolejki dowodzą, że zaopatruje się w niej cały Rzym i sporo pielgrzymów. Każdy przychodzący do apteki może liczyć nie tylko na realizacje recepty, ale również na miłą obsługę w kilkunastu językach. Pomoc przybyszom znad Wisły zapewnia niemal od zawsze, kiedy pamiętam, brat Bruno, jeden z  kilkudziesięciu bonifratrów pracujących w aptece przy via della Posta.

Ogrody Watykańskie dla szczęśliwców

Watykan „za zamkniętymi drzwiami” dla zwykłych pielgrzymów jest prawie niedostępny, ale przy odrobinie szczęścia i wcześniejszym zgłoszeniu w administracji państwa-miasta można zwiedzać kolorowe niemal o każdej porze roku Ogrody Watykańskie. Uliczki pną się coraz wyżej na szczyt wzgórza watykańskiego, gdzie od czasów Pawła VI znajduje się lądowisko dla helikopterów. Zlokalizowany w najdalej wysuniętym punkcie Ogrodów Watykańskich helipad oddano do użytku dopiero w 1976 r.Służy do sprawnego przelotu na rzymskie Fiumicino – skąd papież odlatuje do innych państw – lub Ciampino, skąd podróżuje po Italii. Kiedy lądowisko nie jest użytkowane, staje się miejscem ćwiczeń Gwardii Szwajcarskiej. Ogrody to nie tyko znakomite miejsce dla relaksu i wypoczynku. Są dziełem sztuki same w sobie, kryjąc przy okazji zlokalizowane właśnie w ich cieniu obserwatorium astronomiczne (zawiadują nim od zawsze jezuici) czy centrum nadawcze watykańskiego radia i telewizji. Są także naturalną oprawą czegoś na kształt „galerii rzeźb i pamiątek” darowanych kolejnym papieżom. Tam właśnie znajdziemy liczne polonica: figurę Matki Bożej przywieziona z Jasnej Góry, podarowany przez górali fragment skały z miniatura krzyża z Giewontu, a także solidny kawałek muru berlińskiego albo jubileuszowy dzwon z roku 2000. Dla miłośników flory Ogrody Watykańskie są niezwykłym przykładem zgromadzenia w jednym miejscu wyjątkowych i rzadkich okazów reprezentujących niemal wszystkie strefy klimatyczne. Dla ułatwienia każde drzewo czy krzew, a nawet poszczególne rośliny (jak fantastyczna kolekcja kaktusów) są opisane z podaniem nazwy zarówno po łacinie, jak i w kilku językach. Całość ogrodowych atrakcji dopełniają liczne fontanny i od czasów abdykacji Benedykta XVI fakt, że właśnie tam mieszka emerytowany papież. Niestety z tego powodu mocno ograniczono spokojny spacer po tej części Watykanu, małym państwie-mieście wywierającym wciąż niezwykły wpływ na miliard katolików i pośrednio na cały świat.

Tekst: ks. Kazimierz Sowa