Smartfony z reguły dość przeciętnie radzą sobie z ustawianiem ostrości, a już zupełnie nie radzą sobie z fotografowaniem dynamicznych scen. Ale przeciętny smartfon wykorzystuje tylko jeden system ustawiania ostrości, oparty na detekcji kontrastu. Huawei P9 wykorzystuje aż trzy.

Szczypta teorii
 

Większość cyfrowych aparatów kompaktowych oraz wszystkie smartfony wykorzystują do ustawiania ostrości stosunkowo prostą technologię, zwaną detekcją kontrastu. Polega ona na analizie obrazu rejestrowanego przez matrycę cyfrową smartfona czy aparatu, a następnie zarejestrowanie zdjęcia w takim ustawieniu obiektywu, w którym zmierzony kontrast pomiędzy detalami fotografowanej sceny jest największy. Najważniejszą zaletą tego rozwiązania jest jednak nie jego prostota, ale skuteczność – pozwala ono z reguły na ustawienie ostrości w idealnym położeniu przemieszczających się soczewek obiektywu, do maksimum wykorzystując możliwości całego układu matryca plus obiektyw.
 

Ale to rozwiązanie ma też poważną wadę – w przypadku fotografowania ruchomych motywów w kadrze detekcja kontrastu często nie nadąża z ustawianiem ostrości. Zdjęcia wesoło bawiących się dzieci, biegającego po łące psa czy kot baraszkujący po podłodze w kuchni – to wszystko wspaniałe tematy fotograficzne, z którymi… wiele współczesnych smartfonów raczej sobie nie poradzi. Problem sprawia także działanie autofokusu w gorszych warunkach oświetleniowych.
 

A jak to wygląda w przypadku Huawei P9? Ten smartfon również wykorzystuje do ustawiania technologię detekcji kontrastu, ale… tylko jako jeden z trzech, współpracujących ze sobą systemów ustawiania ostrości. Na dodatek w jego przypadku detekcja kontrastu działa niezwykle sprawnie dzięki zastosowaniu w ramach układu Kirin 955 dodatkowego, specjalnego, 2-rdzeniowego procesora obrazowego, odpowiedzialnego tylko za analizę obrazu!
 

Drugi system autofokusu, działający przy ustawianiu ostrości z krótkiej odległości (do 1,2 metra) oparty jest na laserze. Specjalny czujnik emituje niewidoczną, bezpieczną dla ludzkiego oka wiązkę światła, a następnie rejestruje czas, w którym część tego światła wraca. Skutecznie, dokładnie, niezależnie od oświetlenia zewnętrznego i – co najważniejsze – błyskawicznie. 
 

Jakby tego było mało, dzięki współdziałaniu zestawu dwóch obiektywów i dwóch matryc P9 wykorzystuje jeszcze jeden system ustawiania ostrości, tym razem działający przy nieco większych dystansach od fotografowanego obiektu. Bada on „głębię obrazu”, czyli sposób, w jaki odwzorowane są nieostre elementy kadru. Już wcześniej podobną technologię wykorzystywali niektórzy producenci aparatów fotograficznych, ale do smartfonów trafiła ona po raz pierwszy.
 

Tyle teorii. Hybrydowy autofokus Huawei P9 zapowiada się obiecująco, ale… jak sprawdzi się w praktyce?
 

Jeden problem mniej
 

Mówiąc krótko – to działa. Autofokus w Huawei P9 jest tak skuteczny, że kwestia ustawiania ostrości w którymś momencie po prostu przestała nas interesować i mogliśmy w pełni skupić się na fotografowaniu. To tak, jak z dobrą automatyczną skrzynią biegów, gdy do tej pory zmienialiśmy biegi manualnie, ale przesiedliśmy się do nowszego auta i nagle… to zagadnienie przestało istnieć. Wszystko działa, nie musimy zaprzątać sobie tym głowy. Właśnie tak czuliśmy się, ustawiając ostrość  podczas fotografowania smartfonem Huawei.
 

Wskazywaliśmy, gdzie ma być ustawiana ostrość lub w ogóle zdawaliśmy się na automatykę smartfona, i w ogóle nie zastanawialiśmy się, czy autofokus da radę, zdąży, nie zdąży, ustawi ostrość w dobrym miejscu czy złym. To po prostu działało. Skutecznie, pewnie i szybko. Jeden problem mniej. 
 

Znów poprosiliśmy też kolegów z redakcji CHIP.pl o zbadanie Huawei P9 w warunkach laboratoryjnych, przy czym tym razem chodziło nam o sprawdzenie, jak precyzyjny system ustawiania ostrości przekłada się na to, co najważniejsze – szczegółowość, czyli prawdziwą, realną rozdzielczość zdjęć. Znów powstał z tego dość skomplikowany, ale czytelny wykres porównawczy i znów zachęcamy Was do wyciągnięcia z niego własnych wniosków:
 


 

Okiem laika
 

Nasz tester-laik podczas podróży do Edynburga sprawdzał jak smartfon sprawdzi się w warunkach podróżnych: kiedy zdjęcia trzeba wykonywać szybko starając się złapać odpowiedni moment. 
 

Wciąż poruszający się model, wraz z dynamicznym tłem, to trudny cel dla aparatu. Najlepszy przykład to próba sfotografowania pędzącego konia, czy uczestników rajdu. Tutaj smartfon Huawei P9 sprawdził się doskonale, zarówno jeśli chodzi o czas reakcji jak i utrzymywanie ostrości na tak dynamicznych obiektach. 
 

Mimo swojego sporego rozmiaru P9 sprawdza się w sytuacji nagłej potrzeby, gdy szybko chcemy wyciągnąć smartfon i zrobić zdjęcie, podczas wycieczki, podróży lub po prostu we właściwej chwili.
 

Tomasz Kulas (ekspert) i Błażej Grygiel (laik)