Reklama

Antoni Porowski jest synem polskich emigrantów, którzy w latach 80. osiedlili się w Kanadzie. Dorastał w dwujęzycznym domu, w którym ważną rolę odgrywały zarówno polska kultura, jak i rodzinne tradycje kulinarne. Nic więc dziwnego, że jedzenie od lat pozostaje jednym z najważniejszych elementów jego życia i podróży. W rozmowie z BBC przyznał, że planowanie posiłków jest dla niego priorytetem podczas każdego wyjazdu. Jak tłumaczył, po przyjeździe do nowego miasta najpierw myśli o prysznicu, a zaraz potem o jedzeniu, wokół którego często organizuje cały swój harmonogram.

Najbardziej ceni miejsca autentyczne, odwiedzane przez lokalnych mieszkańców, a niekoniecznie te znajdujące się na szczycie turystycznych rankingów. – Najbardziej zapadające w pamięć posiłki jadłem w miejscach, które odkryłem sam, spacerując po mieście. Szukam lokali z duszą, pełnych życia. Lubię chodzić tam, gdzie jedzą miejscowi – podkreśla. A które restauracje zrobiły na nim największe wrażenie? Wśród sześciu kulinarnych wspomnień znalazło się również jedno z Polski.

Warszawski tatar zachwycił Antoniego Porowskiego

Choć Antoni Porowski odwiedza najlepsze restauracje świata i od lat zawodowo zajmuje się kulinariami, jedno z najbardziej niezapomnianych doświadczeń gastronomicznych przeżył właśnie w Polsce. W nowym wywiadzie wspominał wizytę w warszawskiej restauracji Stary Dom, do której wybrał się wraz z ojcem i swoim partnerem podczas rodzinnego pobytu w stolicy. Szczególne wrażenie zrobił na nim tradycyjny tatar wołowy przygotowywany przy stoliku gości. – Tatar to jedna z tych rzeczy, o których wiele osób nie wie, że Polacy są w tym mistrzami – podkreślił.

Porowski zwrócił uwagę nie tylko na klasyczne dodatki w postaci żółtka, chrzanu czy ogórków, lecz przede wszystkim na sposób przygotowania mięsa. Jak wyjaśniał, ręczne siekanie nadaje potrawie zupełnie inną strukturę niż korzystanie z maszynki czy prasy. – To, że sieka się go ręcznie, zamiast przepuszczać przez maszynkę czy praskę, bardzo zmienia jego teksturę – mówił. Jego zdaniem właśnie ten detal sprawia, że danie zyskuje wyjątkowy charakter i wyróżnia się na tle wielu innych wersji serwowanych na świecie. Nie mniej istotna okazała się atmosfera samego lokalu, który określił jako miejsce o wyjątkowo tradycyjnym charakterze. Restauracja słynie bowiem z wystroju nawiązującego do dawnej polskiej gościnności – dominują tu drewniane wnętrza, rzeźbione detale oraz kuchnia oparta na klasycznych recepturach.

Dla gwiazdy „Queer Eye” była to nie tylko kulinarna przygoda, lecz także ważny moment związany z rodziną i własnymi korzeniami. Jak przyznał, jego ojciec od lat darzy to miejsce szczególnym sentymentem, a dla partnera była to pierwsza okazja do poznania polskich smaków. – To był idealny wstęp do polskiej kuchni – podsumował Antoni Porowski. Najbardziej zapadło mu jednak w pamięć samo danie. Tatar serwowany w Starym Domu określił jako „jedną z najbardziej niesamowitych rzeczy na świecie”.

Od Maine po Meksyk. Te smaki Antoni Porowski wspomina do dziś

Warszawski tatar nie był jedynym daniem, które znalazło się na liście kulinarnych wspomnień Antoniego Porowskiego. Wśród wyróżnionych przez niego miejsc znalazły się restauracje rozsiane po różnych zakątkach świata – od wybrzeża stanu Maine w USA po Meksyk, Grecję, Francję i Włochy. Część z nich odwiedził prywatnie, inne poznał podczas pracy nad programami telewizyjnymi. W najnowszej produkcji National Geographic „Best of the World with Antoni Porowski” podróżuje bowiem do Paryża i Meksyku, odkrywając miejsca, które najlepiej oddają charakter lokalnej kultury i kuchni.

Jednym z najcieplej wspominanych doświadczeń pozostaje dla niego bułka z homarem serwowana w The Clam Shack w stanie Maine. Porowski podkreślał, że wyjątkowy smak dania wynika nie tylko z jakości składników, lecz także z nadmorskiej atmosfery miejsca, gdzie posiłek można zjeść, obserwując rybackie łodzie wpływające do portu. Równie duże wrażenie zrobiła na nim restauracja Rosetta w Meksyku prowadzona przez cenioną szefową kuchni Elenę Reygadas. Choć zachwyciły go tam również wypieki i tradycyjne dania kuchni meksykańskiej, za kulinarny szczyt uznał zaskakujące połączenie lodów rozmarynowych z sałatką ziołową.

Na jego liście znalazł się także pozornie prosty posiłek z Paryżajajecznica z wędzonym łososiem podana w luksusowym Hôtel de Crillon. To właśnie perfekcyjne wykonanie i wyjątkowa atmosfera historycznego hotelu sprawiły, że śniadanie zapadło mu w pamięć na lata. Zupełnie inny charakter miało natomiast doświadczenie na greckiej wyspie Mykonos. W niewielkiej Kiki’s Tavern, słynącej z braku rezerwacji i kameralnej atmosfery, zachwycił go grillowany kotlet schabowy z miodową glazurą, który określił jako jeden z najlepszych kęsów w swoim życiu. W zestawieniu znalazło się również miejsce z włoskiej Emilii-Romanii, gdzie podczas realizacji programu „No Taste Like Home” dla National Geographic odwiedził Locanda del Falco wraz z aktorem Justinem Theroux. To właśnie tam spróbował lokalnej specjalności – perliczki pieczonej w glinie i faszerowanej figami oraz lardo. Jak przyznał, był to jeden z najwspanialszych posiłków w jego życiu.

Źródło: BBC

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

Sabina Zięba
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...