Reklama

Sezon narciarski w pełni, a alpejskie kurorty przeżywają oblężenie. Wraz ze wzrostem liczby turystów rośnie jednak również liczba interwencji służb porządkowych na stokach. Lokalne władze coraz częściej egzekwują przepisy dotyczące bezpieczeństwa i zachowania na trasach zjazdowych, a ich naruszenie może skutkować wysokimi karami finansowymi. Co istotne, część regulacji różni się w zależności od kraju. Datego to, co w jednym ośrodku uchodzi płazem, w innym może kosztować setki euro.

Zakaz zatrzymywania się na stoku. Za postój grożą mandaty

Wielu urlopowiczom stok narciarski przypomina otwartą przestrzeń rekreacyjną, w której można w dowolnym momencie przystanąć, zrobić zdjęcie, poprawić sprzęt czy poczekać na wolniejszych uczestników grupy. Tymczasem, zgodnie z międzynarodowymi zasadami bezpieczeństwa narciarskiego, takie zachowanie w określonych miejscach jest uznawane za poważne zagrożenie. Kodeks Postępowania FIS jasno wskazuje, że narciarz nie powinien zatrzymywać się w przewężeniach tras, pod stromymi załamaniami terenu, za zakrętami ani w punktach o ograniczonej widoczności. Osoba stojąca tuż za garbem stoku lub na wąskim odcinku może zostać dostrzeżona przez nadjeżdżających dopiero w ostatniej chwili, co przy dużej prędkości często uniemożliwia bezpieczne ominięcie przeszkody.

W szczycie sezonu, gdy na trasach panuje duży ruch, problem staje się szczególnie widoczny. Rodziny i grupy zatrzymują się, by zebrać wszystkich uczestników zjazdu, zrobić zdjęcia czy porozmawiać, nie zdając sobie sprawy, że tworzą realne ryzyko kolizji. W wielu krajach alpejskich przepisy te mają nie tylko charakter zaleceń, lecz także podstawę prawną.

We Włoszech za postój w niebezpiecznym miejscu grozi mandat wynoszący co najmniej około 100 euro, a w innych państwach kary mogą sięgać nawet 500 euro. Podobne zasady obowiązują także we Francji, Austrii i Szwajcarii, gdzie patrole narciarskie regularnie kontrolują zachowanie na trasach i mogą nakładać kary finansowe lub odbierać karnety osobom stwarzającym zagrożenie. W sytuacjach, gdy dochodzi do wypadku, interweniuje policja, a konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze.

Nie bez znaczenia są też kwestie finansowe. W razie poważnej kolizji narciarz, który zatrzymał się w niedozwolonym miejscu, może zostać obciążony kosztami akcji ratunkowej, obejmującej transport śmigłowcem i działania wyspecjalizowanych służb – to wydatki liczone w tysiącach euro. Co więcej, część polis turystycznych wyłącza odpowiedzialność w sytuacjach, gdy złamano lokalne przepisy bezpieczeństwa. Dlatego ośrodki narciarskie i szkoły jazdy zalecają, by przerwy robić wyłącznie na skraju trasy, w miejscach dobrze widocznych i oddalonych od stromych oraz wąskich fragmentów stoku. W przeciwnym razie zwykłe zatrzymanie się może zakończyć się nie tylko mandatem, lecz także poważnymi konsekwencjami prawnymi i finansowymi.

Obowiązkowe kaski i zasady bezpieczeństwa na stokach

Warto też pamiętać, że od 1 listopada 2025 roku Włochy wprowadziły jedne z najbardziej kompleksowych przepisów bezpieczeństwa narciarskiego w Europie. Po raz pierwszy obowiązek noszenia kasku objął wszystkich użytkowników stoków – bez względu na wiek, poziom zaawansowania czy kraj pochodzenia. Dotyczy to narciarzy, snowboardzistów, osób jeżdżących na sankach, a nawet turystów korzystających z tras okazjonalnie. Wymagany jest kask z oznaczeniem CE (Conformité Européenne), które potwierdza zgodność ze standardami unijnymi w zakresie zdrowia, bezpieczeństwa i ochrony użytkownika.

Włoskie władze podkreślają, że celem zmian jest ograniczenie liczby urazów głowy, które należą do najpoważniejszych konsekwencji wypadków na stoku. Regulacje wprowadzano stopniowo – najpierw obejmowały dzieci do 14. roku życia, później młodzież do 18 lat, a obecnie rozszerzono je na wszystkich. Za złamanie przepisów grozi mandat do 200 euro, a dodatkowo służby mogą zawiesić karnet nawet na trzy dni.

To jednak część szerszego pakietu zasad. We Włoszech obowiązuje także wymóg posiadania ubezpieczenia OC dla narciarzy. Jazda bez polisy może zakończyć się natychmiastową grzywną oraz cofnięciem skipassu. Wprowadzono również limit alkoholu we krwi na poziomie 0,5 promila oraz zasadę zerowej tolerancji wobec narkotyków. Regulacje obejmują nawet zachowania pozornie błahe – jak spożywanie posiłków w strefach wejściowych wyciągów czy na samych wyciągach.

Na tle Europy włoskie prawo jest wyjątkowo rygorystyczne. W wielu krajach obowiązek jazdy w kasku dotyczy wyłącznie najmłodszych. W Chorwacji i Słowenii kaski muszą nosić dzieci do 14. roku życia. W Polsce obowiązek obejmuje osoby poniżej 16 lat. W Austrii przepisy różnią się regionalnie, ale w większości alpejskich landów, m.in. w Salzburgu i Styrii, kask jest wymagany do ukończenia 15 lat. We wszystkich tych państwach za brak kasku grożą mandaty, jednak dorośli narciarze formalnie nie podlegają takim restrykcjom jak we Włoszech.

Równolegle inne ośrodki w Europie wprowadzają własne, często zaskakujące regulacje. Francuski kurort Les Gets zakazał palenia na całym swoim terenie, a podobne przepisy rozważane są w kolejnych regionach. Z kolei w austriackim Ischgl od 2016 roku obowiązuje zakaz chodzenia po miejscowości w butach narciarskich między godz. 20 a 6 rano – naruszenie tego przepisu może kosztować nawet 2000 euro. Na tym tle włoskie stoki jawią się dziś jako jedne z najbardziej konsekwentnie regulowanych pod względem bezpieczeństwa w całych Alpach.

Źródła: Daily Mail, Euronews

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

Sabina Zięba
Sabina Zięba
Reklama
Reklama
Reklama