Zwiedziła sporą część świata. Teraz Alicja Horosz zdradza swoje podróżnicze zachwyty i rozczarowania
Nie każda podróż kończy się zachwytem, a nie każdy kierunek uznawany za „must see” spełnia pokładane w nim oczekiwania. W najnowszym odcinku podcastu „Solo przez świat” National Geographic Polska Alicja Horosz opowiedziała Sabinie Ziębie o miejscach, które najbardziej ją zaskoczyły – zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Wśród nich znalazł się Bhutan, który okazał się podróżniczym rozczarowaniem, oraz Indie, do których chciała wrócić niemal natychmiast po wyjeździe.
Po wielu odwiedzonych krajach coraz trudniej znaleźć miejsca, które potrafią całkowicie zmienić sposób patrzenia na świat. Mimo to Alicja przyznaje, że wciąż zdarzają się podróże, które pozostają z nią na długo – czasem ze względu na krajobrazy, a niekiedy przez ludzi i emocje, które wywołują. W rozmowie z Sabiną Ziębą opowiedziała nie tylko o państwach, które szczególnie zapadły jej w pamięć, ale również o tym, dlaczego niektóre z nich wywołały zupełnie inne uczucia, niż początkowo zakładała.
Bhutan miał być podróżą życia. Okazał się największym rozczarowaniem
Bhutan od lat funkcjonuje w zbiorowej wyobraźni jako jeden z najbardziej tajemniczych i niedostępnych krajów świata. Przez lata obowiązywały tam restrykcyjne zasady wjazdu, a podróż była możliwa wyłącznie za pośrednictwem autoryzowanych agencji i po opłaceniu wysokiej dziennej stawki dla turystów zagranicznych. Nic więc dziwnego, że Alicja leciała tam z ogromnymi oczekiwaniami. Sama przyznaje jednak, że rzeczywistość okazała się zupełnie inna niż wyobrażenia. – Cztery dni kosztowały nas około 15 tysięcy złotych za dwie osoby. Wydawało mi się, że skoro kraj jest tak zamknięty i trudno dostępny, to będzie absolutnie wyjątkowy i niepowtarzalny – wspomina podróżniczka.
Choć Bhutan zachwycił ją pojedynczymi miejscami i pięknymi krajobrazami, zabrakło tego trudnego do zdefiniowania elementu, który sprawia, że chce się wracać. – Była bardzo ładna świątynia wysoko w górach, ale poza tym nie było tam nic, co sprawiłoby, że byłaby to podróż zmieniająca moje życie – mówi Alicja.
Jeszcze większym zaskoczeniem było dla niej to, że kraj określany często mianem „najszczęśliwszego na świecie” nie sprawiał wrażenia wyraźnie różniącego się od innych państw Azji.
– Czy widziałam tam więcej uśmiechniętych ludzi niż w Tajlandii? Nie, absolutnie bym tego nie powiedziała – przyznaje. Ostatecznie Bhutan pozostawił po sobie raczej ciekawość niż zachwyt. – To była interesująca podróż, ale nie jest to miejsce, do którego chciałabym wrócić – podsumowuje.
Indie przytłaczają, ale trudno o nich zapomnieć. „Nie mogłam doczekać się powrotu”
Jeśli Bhutan okazał się największym rozczarowaniem, Indie były jego całkowitym przeciwieństwem. Choć pobyt momentami bywał wyczerpujący i przytłaczający, to właśnie ten kraj wywołał w Alicji jedne z najsilniejszych emocji spośród wszystkich odwiedzonych miejsc. – To był trochę masochizm, bo będąc tam, momentami miałam dość, ale gdy tylko wyjechałam, nie mogłam doczekać się powrotu – śmieje się podróżniczka.
Pierwszym przystankiem było Delhi, które do dziś wspomina jako jedno z najmocniejszych podróżniczych zderzeń z rzeczywistością. Hałas, nieustanne klaksony, tłumy ludzi i ogrom bodźców okazały się czymś zupełnie innym niż wszystko, czego doświadczyła wcześniej. – Kto był w Indiach, ten wie. A kto nie był, może tylko próbować to sobie wyobrazić – mówi.
Jednocześnie właśnie ta intensywność sprawiła, że Indie stały się dla niej doświadczeniem wyjątkowym. Szczególne miejsce w jej pamięci zajęło Waranasi, jedno z najważniejszych duchowych miast hinduizmu, gdzie codziennie odbywają się kremacje nad brzegiem Gangesu. – Gdyby ktoś wcześniej powiedział mi, że będę siedziała z herbatą obok miejsca, gdzie odbywają się kremacje, i będę czuła przy tym spokój, nie uwierzyłabym – wspomina.
Jak podkreśla, kluczowe okazało się całkowite odrzucenie europejskiego sposobu oceniania rzeczywistości i wejście w lokalny świat z otwartością oraz ciekawością. – Po prostu chłonęłam to wszystko bez oceniania i bez porównywania do tego, co znam z domu – opowiada.
Mimo zmęczenia, nieustannych próśb o wspólne zdjęcia i przebodźcowania, Indie pozostały jednym z jej ulubionych kierunków. – Będąc tam, momentami miałam dosyć tych klaksonów i tego chaosu, ale kiedy wróciłam do domu, od razu zaczęłam myśleć o kolejnym wyjeździe – przyznaje.
Posłuchaj całej rozmowy o podróżach Alicji Horosz
Czy życie w Tajlandii rzeczywiście jest tańsze niż w Polsce? Jak wygląda zakup nieruchomości przez obcokrajowców i dlaczego remont domu okazał się większym wyzwaniem niż niejedna podróż? W cyklu „Solo przez świat” podróżniczka opowiedziała o najlepszych miejscach w Tajlandii, a także podróży na Antarktydę, do Boliwii, Chile, Syrii czy Pakistanu. Posłuchaj całej rozmowy, którą z Alicją Horosz poprowadziła Sabina Zięba z National Geographic Polska. Wideo z rozmową można obejrzeć poniżej, a także na naszym kanale YouTube i w serwisie Spotify.
Źródło: National Geographic Polska
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

