Reklama

Po wielu odwiedzonych krajach coraz trudniej znaleźć miejsca, które potrafią całkowicie zmienić sposób patrzenia na świat. Mimo to Alicja przyznaje, że wciąż zdarzają się podróże, które pozostają z nią na długo – czasem ze względu na krajobrazy, a niekiedy przez ludzi i emocje, które wywołują. W rozmowie z Sabiną Ziębą opowiedziała nie tylko o państwach, które szczególnie zapadły jej w pamięć, ale również o tym, dlaczego niektóre z nich wywołały zupełnie inne uczucia, niż początkowo zakładała.

Bhutan miał być podróżą życia. Okazał się największym rozczarowaniem

Bhutan od lat funkcjonuje w zbiorowej wyobraźni jako jeden z najbardziej tajemniczych i niedostępnych krajów świata. Przez lata obowiązywały tam restrykcyjne zasady wjazdu, a podróż była możliwa wyłącznie za pośrednictwem autoryzowanych agencji i po opłaceniu wysokiej dziennej stawki dla turystów zagranicznych. Nic więc dziwnego, że Alicja leciała tam z ogromnymi oczekiwaniami. Sama przyznaje jednak, że rzeczywistość okazała się zupełnie inna niż wyobrażenia. – Cztery dni kosztowały nas około 15 tysięcy złotych za dwie osoby. Wydawało mi się, że skoro kraj jest tak zamknięty i trudno dostępny, to będzie absolutnie wyjątkowy i niepowtarzalny – wspomina podróżniczka.

Choć Bhutan zachwycił ją pojedynczymi miejscami i pięknymi krajobrazami, zabrakło tego trudnego do zdefiniowania elementu, który sprawia, że chce się wracać. – Była bardzo ładna świątynia wysoko w górach, ale poza tym nie było tam nic, co sprawiłoby, że byłaby to podróż zmieniająca moje życie – mówi Alicja.

Jeszcze większym zaskoczeniem było dla niej to, że kraj określany często mianem „najszczęśliwszego na świecie” nie sprawiał wrażenia wyraźnie różniącego się od innych państw Azji.

– Czy widziałam tam więcej uśmiechniętych ludzi niż w Tajlandii? Nie, absolutnie bym tego nie powiedziała – przyznaje. Ostatecznie Bhutan pozostawił po sobie raczej ciekawość niż zachwyt. – To była interesująca podróż, ale nie jest to miejsce, do którego chciałabym wrócić – podsumowuje.

Indie przytłaczają, ale trudno o nich zapomnieć. „Nie mogłam doczekać się powrotu”

Jeśli Bhutan okazał się największym rozczarowaniem, Indie były jego całkowitym przeciwieństwem. Choć pobyt momentami bywał wyczerpujący i przytłaczający, to właśnie ten kraj wywołał w Alicji jedne z najsilniejszych emocji spośród wszystkich odwiedzonych miejsc. – To był trochę masochizm, bo będąc tam, momentami miałam dość, ale gdy tylko wyjechałam, nie mogłam doczekać się powrotu – śmieje się podróżniczka.

Pierwszym przystankiem było Delhi, które do dziś wspomina jako jedno z najmocniejszych podróżniczych zderzeń z rzeczywistością. Hałas, nieustanne klaksony, tłumy ludzi i ogrom bodźców okazały się czymś zupełnie innym niż wszystko, czego doświadczyła wcześniej. – Kto był w Indiach, ten wie. A kto nie był, może tylko próbować to sobie wyobrazić – mówi.

Jednocześnie właśnie ta intensywność sprawiła, że Indie stały się dla niej doświadczeniem wyjątkowym. Szczególne miejsce w jej pamięci zajęło Waranasi, jedno z najważniejszych duchowych miast hinduizmu, gdzie codziennie odbywają się kremacje nad brzegiem Gangesu. – Gdyby ktoś wcześniej powiedział mi, że będę siedziała z herbatą obok miejsca, gdzie odbywają się kremacje, i będę czuła przy tym spokój, nie uwierzyłabym – wspomina.

Jak podkreśla, kluczowe okazało się całkowite odrzucenie europejskiego sposobu oceniania rzeczywistości i wejście w lokalny świat z otwartością oraz ciekawością. – Po prostu chłonęłam to wszystko bez oceniania i bez porównywania do tego, co znam z domu – opowiada.

Mimo zmęczenia, nieustannych próśb o wspólne zdjęcia i przebodźcowania, Indie pozostały jednym z jej ulubionych kierunków. – Będąc tam, momentami miałam dosyć tych klaksonów i tego chaosu, ale kiedy wróciłam do domu, od razu zaczęłam myśleć o kolejnym wyjeździe – przyznaje.

Posłuchaj całej rozmowy o podróżach Alicji Horosz

Czy życie w Tajlandii rzeczywiście jest tańsze niż w Polsce? Jak wygląda zakup nieruchomości przez obcokrajowców i dlaczego remont domu okazał się większym wyzwaniem niż niejedna podróż? W cyklu „Solo przez świat” podróżniczka opowiedziała o najlepszych miejscach w Tajlandii, a także podróży na Antarktydę, do Boliwii, Chile, Syrii czy Pakistanu. Posłuchaj całej rozmowy, którą z Alicją Horosz poprowadziła Sabina Zięba z National Geographic Polska. Wideo z rozmową można obejrzeć poniżej, a także na naszym kanale YouTube i w serwisie Spotify.

Video placeholder

Źródło: National Geographic Polska

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.
Sabina Zięba
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...