Leży poza granicami Polski, ale wciąż rozbrzmiewa tu język polski. Historia odcisnęła nad tym regionem trwały ślad
Zaolzie to region pod wieloma względami niezwykły. Próżno szukać tam monumentalnych zamków czy luksusowych kurortów. Czeska kraina ma jednak do zaoferowania coś innego, znacznie rzadszego – autentyczność. Historia zapisana w tamtejszych zabytkach i w dźwięcznej gwarze, słyszanej na ulicach niewielkich miasteczek, to świadectwo współistnienia narodów, które, mimo krwawych rozdziałów w przeszłości, nauczyły się żyć obok siebie i ze sobą. Jaka jest historia Zaolzia? Jakie atrakcje oferuje? Na te i inne pytania odpowiadamy poniżej.

Spis treści:
Zaolzie, „wciśnięte” między silnie uprzemysłowione tereny a zielone pasma Beskidów, stanowi unikatową w skali europejskiej mieszankę tożsamości. Dla przeciętnego obserwatora obszar ten może wydawać się jedynie czeskim regionem przygranicznym. To tylko pozory. Mówimy tu bowiem o miejscu, gdzie polskość splata się z czeskością, a tradycja monarchii habsburskiej z brutalną nowoczesnością przemysłu. To właśnie tam wciąż jeszcze można usłyszeć charakterystyczną gwarę „po naszemu”, odzwierciedlającą skomplikowaną historię regionu.
Region za Olzą
Termin „Zaolzie” jest pojęciem stricte polskim, ukutym i spopularyzowanym w dwudziestoleciu międzywojennym. Wskazuje na ziemie historycznego Księstwa Cieszyńskiego, rozciągające się, z polskiej perspektywy, za rzeką Olzą. Administracyjnie teren ten należy do Republiki Czeskiej, obejmując znaczną część kraju morawsko-śląskiego, w tym powiaty Karviná i Frýdek-Místek.
Zaolzie jest strategicznie położone na styku trzech państw: Polski, Czech i Słowacji. Ta strategiczna lokalizacja czyni je kluczowym węzłem komunikacyjnym i kulturowym. Rzeka Olza, będąca osią regionu, nie jest tu tylko ciekiem wodnym, ale symbolem podziału i łączenia, osią, wokół której wyrasta życie społeczne i tożsamość mieszkańców.
Dwoistość krajobrazu Zaolzia
Zaolzie jest obszarem o niezwykłym zróżnicowaniu krajobrazowym, który można podzielić na dwie zasadnicze strefy, różniące się nie tylko ukształtowaniem terenu, ale także charakterem gospodarczym i społecznym. To kraina kontrastów, gdzie industrializacja zderza się z pierwotną naturą.
Dziedzictwo węgla i stali
Północna część regionu, zdominowana przez aglomerację ostrawsko-karwińską, w tym miasta takie jak Karwina, Bogumin i Orłowa, to dziedzictwo rewolucji przemysłowej. To właśnie tam rozkwitł przemysł wydobywczy i ukształtował się etos ciężkiej pracy. W tamtejszym krajobrazie dominują wieże szybowe, hałdy i kominy, ale także postępująca rekultywacja. Co istotne, intensywne wydobycie węgla doprowadziło do drastycznych zmian w rzeźbie terenu – całe dzielnice zapadały się pod ziemię, tworząc surrealistyczne krajobrazy, czego najdobitniejszym i najbardziej znanym przykładem jest „czeska Piza”, czyli krzywy kościół w Karwinie-Dołach.
Beskidzka ostoja tradycji
Z kolei południe – obejmujące miejscowości takie jak Jabłonków, Wędrynia, Bystrzyca, Nydel czy Mosty koło Jabłonkowa – to zupełnie inny świat, niemal sielankowy. Dominującym elementem tamtejszego krajobrazu są Beskidy, a konkretnie – Beskid Śląsko-Morawski. Wciąż można zobaczyć tam owce pasące się na halach, tradycyjne drewniane chaty i żywy, kultywowany z pietyzmem folklor. To tam, w dolinach Olzy i Łomnej, tradycja jest wciąż żywa. Region ten stanowi „zielone płuca” Zaolzia, oferując ucieczkę od miejskiego zgiełku. To właśnie na południu gwara jest słyszana na co dzień.
Skomplikowana historia Zaolzia
Przez stulecia region ten stanowił integralną część historycznego Księstwa Cieszyńskiego, podlegając kolejno Piastom, Jagiellonom (przez krótki okres), a następnie Habsburgom. To właśnie długi okres stabilizacji w ramach panowania monarchii austro-węgierskiej nadał tym ziemiom specyficzny charakter, widoczny do dziś w architekturze niektórych miast.
Upadek monarchii i początek konfliktu
Kluczowym momentem, który zdefiniował Zaolzie jako problem polityczny i terytorialny, był upadek monarchii austro-węgierskiej i zakończenie I wojny światowej. W listopadzie 1918 roku lokalne rady narodowe (polska Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego i czeski Zemský národní výbor pro Slezsko) dokonały tymczasowego podziału Śląska Cieszyńskiego, głównie według kryterium etnicznego. Dla odradzającej się Polski było to rozwiązanie niezwykle korzystne, gdyż większość ludności polskojęzycznej znalazła się pod polską administracją.
Zgoda nie trwała jednak długo. Młode państwo czechosłowackie, dążące do zabezpieczenia swoich strategicznych interesów (przede wszystkim dostępu do bogatego zagłębia węglowego i kluczowej linii kolejowej Koszyce-Bogumin) nie zaakceptowało tego podziału. Wykorzystując zaangażowanie Polski w ciężkie walki na wschodzie i organizowanie wyborów do Sejmu Ustawodawczego na spornym terenie, wojska czechosłowackie złamały umowę. 23 stycznia 1919 roku rozpoczęły zbrojną agresję, znaną w historii jako wojna siedmiodniowa.
Konflikt ten, choć krótki, był krwawy i pozostawił trwałą, głęboką zadrę w stosunkach dwustronnych. Czesi zajęli znaczną część terenu, dopuszczając się przy tym zbrodni wojennych (np. w Stonawie). Międzynarodowa interwencja Ententy wymusiła zawieszenie broni, ale status quo ante nie został przywrócony.
Decyzja Rady Ambasadorów i podział
Losy Zaolzia doczekały się ostatecznego rozstrzygnięcia w gabinetach dyplomatycznych. Pierwotnie planowano przeprowadzenie plebiscytu, w którym ludność miała sama zdecydować o swojej przynależności państwowej. Jednak w lipcu 1920 roku, gdy Armia Czerwona zbliżała się do Warszawy, polska delegacja na konferencji w Spa została zmuszona do rezygnacji z tego zamiaru w zamian za iluzoryczną obietnicę pomocy materialnej.
Decyzją Rady Ambasadorów z 28 lipca 1920 roku dokonano arbitralnego podziału Śląska Cieszyńskiego. Czechosłowacja otrzymała bogate uprzemysłowione tereny i linię kolejową, mimo że tereny te zamieszkiwała w dużej mierze ludność polska. Polska otrzymała część rolniczą i historyczne centrum Cieszyna, ale bez dworca kolejowego.
Rewindykacja
W 1938 roku, gdy mocarstwa zachodnie godziły się na rozbiór Czechosłowacji przez hitlerowskie Niemcy, Polska postanowiła wykorzystać słabość południowego sąsiada do realizacji własnych roszczeń. 21 września zażądała uregulowania statusu mniejszości polskiej, a 9 dni później wystosowała 12-godzinne ultimatum żądające zwrotu Zaolzia.
2 października 1938 roku Wojsko Polskie pod dowództwem gen. Władysława Bortnowskiego wkroczyło na Zaolzie. Operacja ta była doskonale przygotowana. Rządy polskie na Zaolziu nie trwały jednak długo. Niespełna rok później wybuchła II wojna światowa, a region został wcielony bezpośrednio do Rzeszy Niemieckiej.
Czasy powojenne
Po 1945 roku granica wróciła do przebiegu z 1920 roku, mimo prób polskiej dyplomacji utrzymania stanu z 1938 roku. Władze komunistyczne w Warszawie i Pradze, pod dyktando Moskwy, starały się wyciszyć konflikt, promując hasła o „bratnich narodach socjalistycznych”.
Atrakcje Zaolzia
Pod względem turystycznym, Zaolzie nie jest najbardziej oczywistym czeskim regionem. Nie oznacza to jednak, że nie jest warte uwagi. Coś dla siebie znajdą tam zarówno miłośnicy historii, jak i natury.
Bogumin
Znajdujący się przy granicy z Polską Bogumin to gratka dla miłośników historii II wojny światowej. W doskonałym stanie zachowały się tam elementy czechosłowackich fortyfikacji granicznych z lat 30. XX wieku. Potężny betonowy schron piechoty MO-S5 „Na trati” jest udostępniony do zwiedzania jako muzeum. W pełni wyposażone wnętrza, broń, systemy wentylacyjne – to wszystko pozwala poczuć atmosferę napięcia z 1938 roku.
Karwina
To bez wątpienia jedno z najciekawszych miast w regionie. Sztandarowym zabytkiem jest tzw. krzywy kościół św. Piotra z Alkantary. W następstwie intensywnej eksploatacji węgla, grunt pod tą barokową świątynią (zbudowaną w 1736 r.) obniżył się o 37 metrów, a sam budynek przechylił się o 6,8 stopnia na południe. Dla porównania – słynna wieża w Pizie jest odchylona o około 4 stopnie. Kościół, który miał zostać rozebrany, przetrwał i został wyremontowany.
Inne atrakcje miasta to:
- zamek Frysztat, czyli wspaniały pałac rodu Larisch-Mönnich,
- uzdrowisko Darków z wysokiej jakości solanką jodowo-bromową.
Kocobędz
Wizyta w Kocobędzu jest obowiązkowa dla każdego miłośnika historii starożytnej i wczesnośredniowiecznej. To właśnie tam znajduje się Archeopark, czyli jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych w Czechach, dokumentujące ciągłość osadnictwa od czasów prehistorycznych po wczesne średniowiecze.
Na miejscu dawnego grodziska wybudowano wierną replikę słowiańskiej osady. Palisady, bramy, wieże obserwacyjne i chaty pozwalają poczuć klimat życia dawnych osadników. W nowoczesnym pawilonie wystawienniczym prezentowane są cenne znaleziska.
Beskidy
Na południu regionu wkraczamy w świat Beskidu Śląsko-Morawskiego. Najciekawszym miastem w tej części Zaolzia bez wątpienia jest Jabłonków. Tamtejszy rynek z zabytkowymi kamienicami i fontanną ma urok małego, galicyjskiego miasteczka. To właśnie tam, w Lasku Miejskim, w pierwszy weekend sierpnia odbywa się „Gorolski Święto” – najstarszy i największy festiwal folklorystyczny w regionie.
Wymieniając atrakcje południowej części, nie można pominąć Wielkiej Czantorii – granicznego szczytu o wysokości 995 m n.p.m. Szczyt można zdobyć szlakiem z Ustronia lub wjechać na niego kolejką linową.
Kolejnym naturalnym skarbem regionu jest puszcza Mionší – rezerwat przyrody w Łomnej Dolnej. Jest to jeden z największych w Czechach kompleksów naturalnych lasów bukowo-jodłowych.
Źródło: National Geographic Polska
Nasz autor
Artur Białek
Dziennikarz i redaktor. Wcześniej związany z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o historii, kosmosie i przyrodzie, ale nie boi się żadnego tematu. Uwielbia podróżować, zwłaszcza rowerem na dystansach ultra. Zamiast wygodnego łóżka w hotelu, wybiera tarp i hamak. Prywatnie miłośnik literatury.

