Reklama

Europejska turystyka w ubiegłym roku definitywnie weszła w fazę stabilnego wzrostu, osiągając poziomy przekraczające wyniki sprzed pandemii. W tym kontekście Polska coraz skuteczniej umacnia swoją pozycję jako jeden z najszybciej rozwijających się kierunków podróży w regionie. Według prognoz do końca dekady nasz kraj może odwiedzać nawet 140 mln turystów rocznie, podczas gdy obecnie liczba ta oscyluje wokół 99 mln. Największą popularnością cieszą się Warszawa, Kraków, Gdańsk oraz Wrocław – miasto, które w ostatnich tygodniach szczególnie przykuło uwagę brytyjskiej dziennikarki „The Times”. Jej obszerna relacja pokazuje, że Polska coraz częściej przestaje być dla zagranicznych gości jedynie przystankiem w podróży, a staje się pełnoprawnym celem wyjazdu.

Weekend we Wrocławiu, czyli co zachwyciło brytyjską dziennikarkę „The Times”?

Claudia Rowan postanowiła sprawdzić, jak daleko można się posunąć w poszukiwaniu luksusu przy budżecie 150 funtów obejmującym loty, nocleg i wyżywienie. Wybór padł na Wrocław – miasto określane mianem „polskiej Wenecji”, rozciągające się na kilkunastu wyspach i poprzecinane siecią mostów nad Odrą. Na zwiedzanie przeznaczyła niespełna 48 godzin, skrupulatnie planując weekendowy pobyt. Już pierwsze godziny w mieście utwierdziły ją w przekonaniu, że był to trafny wybór. Po przylocie i krótkiej podróży autobusem do centrum skierowała się na starówkę, gdzie – jak przyznała – priorytetem stały się pierogi. Jednak to nie kuchnia, lecz architektura i historia miasta zrobiły na niej największe wrażenie.

Spacer po Rynku Głównym opisała jako spotkanie z „pastelowymi kamienicami szczególnie rzucającymi się w oczy w to szare popołudnie”. Zwróciła uwagę na fakt, że choć dawne Breslau zostało niemal doszczętnie zniszczone w 1945 roku, Wrocław został „pieczołowicie odbudowany”, a efekt tej rekonstrukcji przywrócił mu historyczny charakter. Zajrzała do monumentalnego kościoła św. Elżbiety, imponującej bazyliki w samym sercu miasta, a następnie przeszła żelaznym mostem w stronę Ostrowa Tumskiego.

Tę część Wrocławia określiła jako miejsce „sprawiające wrażenie wsi zatrzymanej w czasie”. Zachwyciła ją tradycja ręcznego zapalania ponad stu gazowych latarni (rytuał sięgający połowy XIX wieku) oraz gotyckie i barokowe wnętrza katedry św. Jana Chrzciciela. Z kolei spacer bulwarem Xawerego Dunikowskiego, z widokiem na bliźniacze wieże katedry i Muzeum Narodowe, porównała do nadrzecznych promenad znanych z zachodnioeuropejskich miast. W swoim tekście przedstawiła Wrocław jako miasto o wyraźnej tożsamości, w którym historia i pejzaż tworzą spójną, estetyczną całość.

Historia i symbolika Wrocławia. Żydowskie dziedzictwo i słynne krasnale

Drugiego dnia brytyjska dziennikarka postanowiła przyjrzeć się Wrocławiowi z perspektywy jego bardziej złożonej historii. Dołączyła do pieszej wycieczki z przewodniczką, która poprowadziła ją przez dawną dzielnicę żydowską. Rowan podkreśla, że to właśnie ta część spaceru nadała jej pobytowi głębszy wymiar. Zatrzymała się przy miejscu dawnej synagogi spalonej podczas Nocy Kryształowej w 1938 roku oraz przed odrestaurowaną Synagogą pod Białym Bocianem – przestrzenią, przed którą w latach 1941–1944 aresztowano i deportowano wrocławskich Żydów do obozów zagłady. Opowieść o losach społeczności, która przez dziesięciolecia współtworzyła to miasto, nadała jej weekendowemu wyjazdowi refleksyjny wymiar, wykraczający poza klasyczne zwiedzanie.

Równocześnie odkrywała bardziej współczesne symbole Wrocławia. Na Placu Wolności i w okolicach starówki wypatrywała charakterystycznych brązowych krasnali, rozsianych po całym mieście. Te niewielkie figurki, które pojawiły się w latach 80. jako element działań Pomarańczowej Alternatywy przeciwko władzy komunistycznej, dziś stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków stolicy Dolnego Śląska. W jej relacji pojawiają się jako element gry miejskiej, wciągający turystów w poszukiwania i jednocześnie przypominający o nie tak odległej historii.

Na koniec Claudia wspomniała o Panoramie Racławickiej, czyli monumentalnym, 360-stopniowym obrazie przedstawiającym bitwę z 1794 roku, którego nie zdążyła zobaczyć, traktując to jako „powód, by wrócić”. Mimo tego, według niej Wrocław w zaledwie jeden weekend potrafi zaciekawić swoją historią, architekturą i niezwykłym klimatem na tyle, że trudno o nim zapomnieć.

Źródło: The Times

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

Sabina Zięba
Reklama
Reklama
Reklama