Reklama

Spis treści:

  1. „Pomiędzy” kulturami i krajobrazami – tożsamość Krajny zapisana w terenie
  2. Złotowski Korpus Ekspedycyjny, czyli Krajna odkrywana w terenie
  3. Bunkry i tajne obiekty
  4. Diabelski Skok
  5. Wysadzony most na Gwdzie
  6. Miasto idealne na spokojne zwiedzanie

Krajnę poznaję podczas wędrówki po regionie, który od wieków pełnił rolę pogranicza. To miejsce, gdzie historia zapisała się w krajobrazie – w lasach, rzekach i dawnych trasach. Podczas tej wyprawy trafiam na ślady militarnej przeszłości, obszary chronione oraz miasta o długiej historii. To spokojna, ale bardzo różnorodna podróż.

„Pomiędzy” kulturami i krajobrazami – tożsamość Krajny zapisana w terenie

Krajna od samego początku daje mi poczucie bycia „pomiędzy”. Nazwa tego regionu wywodzi się od położenia na krańcu dawnych ziem hipotetycznych Polan, na styku z Pomorzem, i to poczucie pogranicza jest tu wciąż wyczuwalne. Historia regionu zapisała się w naturalnych granicach – rzekach, bagnach i lasach, które przez wieki wyznaczały nie tylko granice administracyjne, ale też rytm codziennego życia.

Przemierzając Krajnę, widzę, jak różnorodny jest to obszar. Region rozciąga się pomiędzy Gwdą, Brdą, Notecią, Debrzynką i Kamionką, sąsiaduje z Kaszubami, Borami Tucholskimi i Pałukami. Krajobraz zmienia się niemal niepostrzeżenie, a wraz z nim zmienia się charakter miejsc i opowieści. To kraina, w której wpływy kulturowe przenikały się przez pokolenia.

Jednym z najbardziej czytelnych symboli tej odrębności jest haft krajeński. Towarzyszył mieszkańcom od pokoleń, zdobiąc stroje i przedmioty codziennego użytku. Dziś postrzegam go jako znak ciągłości – nie tylko pamiątkę po przeszłości, lecz element tożsamości, który wciąż funkcjonuje i przypomina o lokalnym charakterze regionu.

Złotowski Korpus Ekspedycyjny, czyli Krajna odkrywana w terenie

Poznając Krajnę, trafiam na działalność Złotowskiego Korpusu Ekspedycyjnego. To właśnie dzięki nim odkrywam region w sposób, który najbardziej mi odpowiada – w terenie, z dala od utartych szlaków i bez pośpiechu. Liczy się tu doświadczenie i kontakt z miejscem, a nie szybkie „odhaczenie” kolejnych punktów na mapie.

Stowarzyszenie tworzą pasjonaci, którzy od lat organizują rajdy, wyprawy i gry terenowe. Ich inicjatywy pozwalają spojrzeć na Krajnę z lokalnej perspektywy, bez masowej turystyki, za to z dużą uważnością na historię i krajobraz. Mam okazję spędzić czas z lokalnymi pasjonatami, którzy prowadzą mnie w miejsca rzadko opisywane i mało znane, nawet mieszkańcom regionu. To wtedy zaczynam rozumieć, że Krajnę najlepiej poznaje się, zwalniając tempo i uważnie słuchając opowieści terenu.

Muzeum Złotów
Muzeum Ziemi Złotowskiej w Złotowie. fot. Filip Nowek

Bunkry i tajne obiekty

Jednym z najbardziej poruszających punktów wyprawy są pozostałości dawnej jednostki wojskowej w okolicach Brzeźnicy Kolonii. To tutaj znajdował się tajny Obiekt 3002 – jeden z trzech składów głowic atomowych zbudowanych w Polsce w ramach porozumień polsko-radzieckich.

Przez blisko dwie dekady teren ten funkcjonował w pełnej tajemnicy, a w oficjalnych dokumentach figurował jedynie jako las. Dziś, poruszając się pomiędzy betonowymi konstrukcjami, widzę bunkry serii 3000, charakterystyczny obiekt typu Granit, pozostałości okopów, wartowni i infrastruktury wojskowej. Skala tej inwestycji robi ogromne wrażenie, zwłaszcza w zestawieniu z ciszą i spokojem otaczających lasów.

Spacer po tym miejscu uświadamia mi, jak blisko codziennego krajobrazu toczyła się historia o globalnym znaczeniu. To jeden z tych momentów, w których Krajna pokazuje swoje najbardziej nieoczywiste oblicze.

Diabelski Skok

Jednym z największych zaskoczeń na krajeńskich szlakach okazuje się Rezerwat Diabelski Skok. Położony u źródeł rzeki Rurzycy, jest jednym z najstarszych rezerwatów przyrody w Wielkopolsce.

Głęboki jar tworzy tu specyficzny mikroklimat, zupełnie odmienny od otaczających borów sosnowych. Wędrując stromymi zboczami, mijam liczne źródła, z których rodzi się rzeka i jeziora na jej dalszym biegu. Roślinność przypomina raczej tereny górskie niż północną Polskę, a cisza tego miejsca sprawia, że naturalnie zwalniam.

To właśnie tutaj wyprawa zostaje zwieńczona filiżanką kawy. W takich okolicznościach ten prosty gest nabiera zupełnie innego znaczenia i na długo zostaje w pamięci jako jeden z najbardziej osobistych momentów całej podróży.

Wysadzony most na Gwdzie

Kolejnym miejscem na mojej trasie jest wysadzony most na rzece Gwdzie, położony pomiędzy Złotowem a Jastrowiem. To pozostałość po dawnej linii kolejowej, która funkcjonowała przed II wojną światową i nigdy nie została odbudowana po jej zakończeniu.

Most został zniszczony w 1945 roku, a do dziś w terenie widoczne są betonowe przyczółki oraz fragmenty stalowej konstrukcji, przechylone nad nurtem rzeki.

Podczas postoju w tym miejscu mogę dokładnie przyjrzeć się zachowanym elementom mostu i zrozumieć, jak duży był to obiekt. Przerwana konstrukcja wyraźnie pokazuje skalę zniszczeń wojennych oraz wpływ tamtych wydarzeń na lokalną infrastrukturę. To punkt na trasie, który pełni dziś głównie funkcję krajoznawczą i historyczną, przypominając o dawnym przebiegu linii kolejowej i losach regionu w ostatnich miesiącach wojny.

Miasto idealne na spokojne zwiedzanie

Wyprawa po Krajnie prowadzi mnie w końcu do Złotowa. To miasto o średniowiecznych korzeniach, które w naturalny sposób zamyka całą opowieść. Spacerując po Złotowie, widzę, jak historia, przyroda i codzienne życie przenikają się tu bez wyraźnych granic.

Zachowane domy szachulcowe przypominają o dawnym charakterze miasta, a Muzeum Ziemi Złotowskiej pozwala lepiej zrozumieć przeszłość regionu. Na rynku, przed ratuszem, stoi figura jelenia – symbol miasta. Punktualnie w południe jeleń obraca się wokół własnej osi i wydaje dźwięki przypominające rykowisko. Jeśli nie chcę czekać, mogę uruchomić to widowisko SMS-em. Ten drobny detal doskonale oddaje lokalny charakter miejsca.

Złotów to także miasto wody i zieleni. Leży pomiędzy pięcioma jeziorami, a przez jego teren przepływa rzeka Głomia. Jezioro Miejskie z promenadą, Półwysep Rybacki, amfiteatr i Zagroda Krajeńska tworzą przestrzeń idealną do odpoczynku po dniach spędzonych w terenie.

Źródło: Wielkopolska Organizacja Turystyczna

Nasz ekspert

Filip Nowek

Z wykształcenia dziennikarz, chociaż na co dzień zajmuje się komunikacją marketingową. Pasjonat podróżowania. Autor przewodników po europejskich krajach i ciekawostek o największych miastach świata. Prywatnie miłośnik tenisa i wypadów do kina.
Reklama
Reklama
Reklama