W tej niepozornej krainie trafiłem na arcypolski krajobraz – kryją się tu wojskowe tajemnice i dzika przyroda
Krajna to region pełen niespodzianek – od tajnych bunkrów, przez rezerwaty, po lokalne historie przekazywane z pokolenia na pokolenie. Podczas wyprawy ze Złotowskim Korpusem Ekspedycyjnym zobaczyłam zupełnie inne oblicze tej krainy.

Spis treści:
- „Pomiędzy” kulturami i krajobrazami – tożsamość Krajny zapisana w terenie
- Złotowski Korpus Ekspedycyjny, czyli Krajna odkrywana w terenie
- Bunkry i tajne obiekty
- Diabelski Skok
- Wysadzony most na Gwdzie
- Miasto idealne na spokojne zwiedzanie
Krajnę poznaję podczas wędrówki po regionie, który od wieków pełnił rolę pogranicza. To miejsce, gdzie historia zapisała się w krajobrazie – w lasach, rzekach i dawnych trasach. Podczas tej wyprawy trafiam na ślady militarnej przeszłości, obszary chronione oraz miasta o długiej historii. To spokojna, ale bardzo różnorodna podróż.
„Pomiędzy” kulturami i krajobrazami – tożsamość Krajny zapisana w terenie
Krajna od samego początku daje mi poczucie bycia „pomiędzy”. Nazwa tego regionu wywodzi się od położenia na krańcu dawnych ziem hipotetycznych Polan, na styku z Pomorzem, i to poczucie pogranicza jest tu wciąż wyczuwalne. Historia regionu zapisała się w naturalnych granicach – rzekach, bagnach i lasach, które przez wieki wyznaczały nie tylko granice administracyjne, ale też rytm codziennego życia.
Przemierzając Krajnę, widzę, jak różnorodny jest to obszar. Region rozciąga się pomiędzy Gwdą, Brdą, Notecią, Debrzynką i Kamionką, sąsiaduje z Kaszubami, Borami Tucholskimi i Pałukami. Krajobraz zmienia się niemal niepostrzeżenie, a wraz z nim zmienia się charakter miejsc i opowieści. To kraina, w której wpływy kulturowe przenikały się przez pokolenia.
Jednym z najbardziej czytelnych symboli tej odrębności jest haft krajeński. Towarzyszył mieszkańcom od pokoleń, zdobiąc stroje i przedmioty codziennego użytku. Dziś postrzegam go jako znak ciągłości – nie tylko pamiątkę po przeszłości, lecz element tożsamości, który wciąż funkcjonuje i przypomina o lokalnym charakterze regionu.
Złotowski Korpus Ekspedycyjny, czyli Krajna odkrywana w terenie
Poznając Krajnę, trafiam na działalność Złotowskiego Korpusu Ekspedycyjnego. To właśnie dzięki nim odkrywam region w sposób, który najbardziej mi odpowiada – w terenie, z dala od utartych szlaków i bez pośpiechu. Liczy się tu doświadczenie i kontakt z miejscem, a nie szybkie „odhaczenie” kolejnych punktów na mapie.
Stowarzyszenie tworzą pasjonaci, którzy od lat organizują rajdy, wyprawy i gry terenowe. Ich inicjatywy pozwalają spojrzeć na Krajnę z lokalnej perspektywy, bez masowej turystyki, za to z dużą uważnością na historię i krajobraz. Mam okazję spędzić czas z lokalnymi pasjonatami, którzy prowadzą mnie w miejsca rzadko opisywane i mało znane, nawet mieszkańcom regionu. To wtedy zaczynam rozumieć, że Krajnę najlepiej poznaje się, zwalniając tempo i uważnie słuchając opowieści terenu.

Bunkry i tajne obiekty
Jednym z najbardziej poruszających punktów wyprawy są pozostałości dawnej jednostki wojskowej w okolicach Brzeźnicy Kolonii. To tutaj znajdował się tajny Obiekt 3002 – jeden z trzech składów głowic atomowych zbudowanych w Polsce w ramach porozumień polsko-radzieckich.
Przez blisko dwie dekady teren ten funkcjonował w pełnej tajemnicy, a w oficjalnych dokumentach figurował jedynie jako las. Dziś, poruszając się pomiędzy betonowymi konstrukcjami, widzę bunkry serii 3000, charakterystyczny obiekt typu Granit, pozostałości okopów, wartowni i infrastruktury wojskowej. Skala tej inwestycji robi ogromne wrażenie, zwłaszcza w zestawieniu z ciszą i spokojem otaczających lasów.
Spacer po tym miejscu uświadamia mi, jak blisko codziennego krajobrazu toczyła się historia o globalnym znaczeniu. To jeden z tych momentów, w których Krajna pokazuje swoje najbardziej nieoczywiste oblicze.
Diabelski Skok
Jednym z największych zaskoczeń na krajeńskich szlakach okazuje się Rezerwat Diabelski Skok. Położony u źródeł rzeki Rurzycy, jest jednym z najstarszych rezerwatów przyrody w Wielkopolsce.
Głęboki jar tworzy tu specyficzny mikroklimat, zupełnie odmienny od otaczających borów sosnowych. Wędrując stromymi zboczami, mijam liczne źródła, z których rodzi się rzeka i jeziora na jej dalszym biegu. Roślinność przypomina raczej tereny górskie niż północną Polskę, a cisza tego miejsca sprawia, że naturalnie zwalniam.
To właśnie tutaj wyprawa zostaje zwieńczona filiżanką kawy. W takich okolicznościach ten prosty gest nabiera zupełnie innego znaczenia i na długo zostaje w pamięci jako jeden z najbardziej osobistych momentów całej podróży.
Wysadzony most na Gwdzie
Kolejnym miejscem na mojej trasie jest wysadzony most na rzece Gwdzie, położony pomiędzy Złotowem a Jastrowiem. To pozostałość po dawnej linii kolejowej, która funkcjonowała przed II wojną światową i nigdy nie została odbudowana po jej zakończeniu.
Most został zniszczony w 1945 roku, a do dziś w terenie widoczne są betonowe przyczółki oraz fragmenty stalowej konstrukcji, przechylone nad nurtem rzeki.
Podczas postoju w tym miejscu mogę dokładnie przyjrzeć się zachowanym elementom mostu i zrozumieć, jak duży był to obiekt. Przerwana konstrukcja wyraźnie pokazuje skalę zniszczeń wojennych oraz wpływ tamtych wydarzeń na lokalną infrastrukturę. To punkt na trasie, który pełni dziś głównie funkcję krajoznawczą i historyczną, przypominając o dawnym przebiegu linii kolejowej i losach regionu w ostatnich miesiącach wojny.
Miasto idealne na spokojne zwiedzanie
Wyprawa po Krajnie prowadzi mnie w końcu do Złotowa. To miasto o średniowiecznych korzeniach, które w naturalny sposób zamyka całą opowieść. Spacerując po Złotowie, widzę, jak historia, przyroda i codzienne życie przenikają się tu bez wyraźnych granic.
Zachowane domy szachulcowe przypominają o dawnym charakterze miasta, a Muzeum Ziemi Złotowskiej pozwala lepiej zrozumieć przeszłość regionu. Na rynku, przed ratuszem, stoi figura jelenia – symbol miasta. Punktualnie w południe jeleń obraca się wokół własnej osi i wydaje dźwięki przypominające rykowisko. Jeśli nie chcę czekać, mogę uruchomić to widowisko SMS-em. Ten drobny detal doskonale oddaje lokalny charakter miejsca.
Złotów to także miasto wody i zieleni. Leży pomiędzy pięcioma jeziorami, a przez jego teren przepływa rzeka Głomia. Jezioro Miejskie z promenadą, Półwysep Rybacki, amfiteatr i Zagroda Krajeńska tworzą przestrzeń idealną do odpoczynku po dniach spędzonych w terenie.
Źródło: Wielkopolska Organizacja Turystyczna
Nasz ekspert
Filip Nowek
Z wykształcenia dziennikarz, chociaż na co dzień zajmuje się komunikacją marketingową. Pasjonat podróżowania. Autor przewodników po europejskich krajach i ciekawostek o największych miastach świata. Prywatnie miłośnik tenisa i wypadów do kina.

