Reklama

Spis treści:

  1. Tropiki w pobliżu niemieckiej stolicy
  2. Od wojskowego lotniska do egzotycznego parku rozrywki
  3. Architektura tropików
  4. Bioróżnorodność pod kopułą
  5. Strefa wodna
  6. Strefa wellness

Wysoki, stabilny komfort termiczny, ciepły piasek pod stopami, zwierzęta, których w tej części Europy nie sposób spotkać w naturalnym środowisku i setki gatunków roślin, tworzących stabilny ekosystem, a to wszystko ukryte w ogromnej hali. Co prawda podberlińskie Tropical Islands oferuje zaledwie iluzję wakacyjnego wyjazdu, jednak panujący tam klimat (dosłownie i w przenośni) może skutecznie ugasić tęsknotę za odległymi egzotycznymi destynacjami.

Tropiki w pobliżu niemieckiej stolicy

Ten niezwykły tropikalny park rozrywki znajduje się we wsi Krausnick, położonej w kraju związkowym Brandenburgia, w powiecie Dahme-Spreewald. Od centrum Berlina jest oddalone o zaledwie 70 km, a od przejścia granicznego w Gubinie – o około 90 km.

Tropical Islands Niemcy
Tropical Islands Niemcy / fot. holidaycheck.pl

Miejscowość rozciąga się na pograniczu nizinnego, podmokłego regionu Spreewaldu i zalesionego płaskowyżu Dahmeland. W tamtejszym krajobrazie dominują Wzgórza Krausnickie – zwarty kompleks silnie zalesionych wzniesień morenowych. Krausnick graniczy bezpośrednio z unikatowym systemem wodnym Unterspreewald. Przepływa tamtędy rzeka Szprewa, która tworzy sieć naturalnych odnóg, meandrów oraz sztucznych kanałów. Należy jednak podkreślić, że tropikalne wyspy „nie wyrosły” wśród pięknej przyrody, a w hali ogromnego hangaru.

Od wojskowego lotniska do egzotycznego parku rozrywki

W 1938 roku tamtejszy teren został zaadaptowany przez niemiecką Luftwaffe na lotnisko wojskowe i szkołę pilotów Brand-Guben. Po II wojnie światowej, w maju 1945 roku, obiekt przejęła Armia Czerwona. Przez dziesięciolecia zimnej wojny Sowieci inwestowali tam potężne środki, betonując i wydłużając pasy startowe, budując kilkadziesiąt schronów lotniczych, a nawet bunkier nuklearny. Lotnisko Flugplatz Brand stało się kluczowym portem dla wizyt państwowych z ZSRR.

W 1998 roku teren nabyła firma CargoLifter AG. Jej plan zakładał budowę ogromnych sterowców transportowych. Na potrzeby tego projektu wzniesiono hangar Aerium, którego budowa zakończyła się w listopadzie 2000 roku. Niestety, w wyniku problemów finansowych, w 2002 roku przedsiębiorstwo ogłosiło upadłość, a wielkie sterowce nigdy nie wzbiły się w powietrze.

Wielka hala stała pusta do 2003 roku, kiedy to obiekt przejęła malezyjska korporacja Tanjong PLC. Zamiast konstruować maszyny latające, postanowiono „wyprodukować” tropiki. Tropical Islands otwarto 19 grudnia 2004 roku. 14 lat później park znalazł się w portfolio hiszpańskiej grupy kapitałowej Parques Reunidos.

Architektura tropików

Hangar, w którym znajduje się kompleks, jest największą na świecie halą samonośną (niewymagającą wewnętrznych filarów wspierających). Budowla mierzy 360 metrów długości, 210 metrów szerokości i osiąga wysokość 107 metrów. Powierzchnia podłogi wynosi 66 tys. metrów kwadratowych, co odpowiada obszarowi ośmiu pełnowymiarowych boisk piłkarskich. Dla lepszego zobrazowania skali, wystarczy wyobrazić sobie, że w hangarze zmieści się nowojorska Statua Wolności (z cokołem), a Wieża Eiffla mogłaby swobodnie leżeć na boku.

Tropical Islands
Tropical Islands / fot. Shutterstock

Dzięki zaawansowanemu systemowi kontroli klimatu, wewnątrz ogromnego hangaru utrzymywana jest stała temperatura na poziomie 26 stopni Celsjusza, przy wilgotności rzędu 40–64%. Z inżynierskiego punktu widzenia jest to parametr idealny, pozwalający na wegetację egzotycznej flory, a jednocześnie zapewniający komfort tysiącom ludzi spacerujących wyłącznie w strojach kąpielowych.

Aby goście nie odczuwali chłodu bijącego od ogromnej betonowej płyty lotniskowej, podłoże zostało wyposażone w system ogrzewania podłogowego. To pozwala na całodzienne chodzenie boso po alejkach, plażach i restauracjach. Kluczowym zabiegiem, który ożywił wnętrze i tchnął w nie naturalne światło, była wymiana potężnej połaci dachu na południowej stronie. Wstawiono tam 20 tys. metrów kwadratowych specjalistycznej przezroczystej folii, przepuszczającej promieniowanie UV.

Bioróżnorodność pod kopułą

Tym, co najbardziej odróżnia Tropical Islands od zwykłych aquaparków, jest jego botaniczne serce. W centrum hali zlokalizowano jeden z największych na świecie sztucznych lasów deszczowych (strefa Las Tropikalny), zajmujący powierzchnię 10 tys. metrów kwadratowych. W tym miejscu należy podkreślić, że to coś więcej niż tylko donice z fikusem. Mówimy tu o prawdziwym, wysoce zintegrowanym ekosystemie, który wymaga precyzyjnego zarządzania.

Znajduje się tam około 50 tys. roślin reprezentujących 600 gatunków. W Lesie Tropikalnym można znaleźć między innymi rzadkie palmy, drzewa papai i bogactwo poszycia. Aby utrzymać przy życiu tak ogromną biomasę w sztucznych warunkach, sprowadzono aż 30 tys. metrów sześciennych starannie skomponowanej gleby. Została ona wymieszana z odpowiednimi nawozami oraz specjalnymi dodatkami, aby sprostać wymaganiom roślin z najróżniejszych zakątków świata.

W zielonej gęstwinie wije się ścieżka spacerowa o długości około 1 km. Podążając tym szlakiem, mija się punkty widokowe, drewniane mostki, szumiące wodospady i realistycznie odwzorowane bagna namorzynowe. Oprócz roślinności las skrywa też faunę. Za rozkład biomasy odpowiadają tysiące owadów, w tym karaczan surinamski. Ich populację kontrolują gekony, bażanty złociste i przepiórki chińskie. W wodach pływają żółwie i ryby. Największą atrakcją tego miejsca jest stado flamingów karaibskich, które są jednymi z największych przedstawicieli swojej rodziny.

Strefa wodna

Żaden aquapark nie może istnieć bez wody. Flagowym zbiornikiem kompleksu jest Morze Południowe, którego lustro ma powierzchnię 3 tys. metrów kwadratowych. Głębokość basenu to bezpieczne 1,35 metra. Wzdłuż „morza” rozciąga się piaszczysta plaża, na skraju której znajduje się Tropikalna Wioska, którą tworzą precyzyjne kopie zabudowań z Tajlandii, Borneo, Samoa i Bali (w wielu przypadkach są to oryginalne budynki).

Kolejne ciekawe miejsce to Laguna. Strefa ta zajmuje powierzchnię około 1200 metrów kwadratowych. Otaczają ją skały i bujna roślinność, a woda osiąga temperaturę na poziomie 31 stopni Celsjusza.

Kompleks basenów Tropical Islands
Kompleks basenów Tropical Islands / fot. Tropical Islands

Należy wspomnieć, że atrakcje Tropikalnych Wysp nie ograniczają się wyłącznie do przestrzeni hangarowej. Na zewnątrz stworzono czynną przez cały rok, potężną strefę zwaną Amazonią. Obszar ten zajmuje aż 35 tys. metrów kwadratowych terenu. Łączna powierzchnia samych basenów „pod chmurką” to 1350 metrów kwadratowych, przy zoptymalizowanej głębokości 1,30 metra. Amazonia to strefa kontrastów. Goście wypływają na zewnątrz, gdzie może leżeć śnieg, ale sami zanurzeni są w wodzie, która utrzymuje stałą temperaturę 31 stopni Celsjusza. Największą atrakcją strefy zewnętrznej jest Whitewater River. Mierząca ok. 250 metrów rzeka oferuje spadek poziomu dochodzący do 3,5 metra.

Ekstremalna rozrywka

W parku wodnym nie może zabraknąć zjeżdżalni. W Tropical Islands, te najmniejsze przeznaczono dla dzieci, ale największa zapewnia tak duże emocje, że skorzystają z niej wyłącznie poszukiwacze mocnych wrażeń. Wieża w formie kolorowego totemu wznosi się na 27 metrów. Śmiałkowie wpadają do zamkniętej tuby o długości 76 metrów i w ułamkach sekund nabierają nieprawdopodobnej prędkości. Pomiary wykazały, że można tam rozpędzić się nawet do 72 km/godz.

Strefa wellness

Zajmujący 10 tys. metrów kwadratowych kompleks Sauna i Spa to oaza absolutnego spokoju. Znajduje się tam 7 stref, inspirowanych architekturą Kambodży, Malezji i Australii. Są to:

  • Vishnu Stone Sauna – umieszczona w replice świątyni Angkor Wat z Kambodży;
  • Salasaca Wood Sauna – zawieszona na palach, na wysokości 5 metrów;
  • Palaneri Mud Hut – inspirowana kulturą rdzennych mieszkańców Australii;
  • Gunung Mulu Salt Cave – inspirowana największym podziemnym systemem jaskiń w Malezji;
  • Campur Campur – ukryta w kanionie Alcantara;
  • Gemstone Steam Bath – to strefa niskiej temperatury i ekstremalnie wysokiej wilgotności;
  • Inipi Herbal Sweat Lodge – odwzorowuje tradycyjne indiańskie szałasy.

Źródło: Tropical Islands

Nasz autor

Artur Białek

Współpracownik National-Geographic.pl. Wcześniej związany m.in. z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. Pisał dla tytułów takich jak: „Kulisy Powiatu”, „AndroidNow” (gdzie pełnił także funkcję redaktora naczelnego) i „Bezpieczna Podróż”. Z wykształcenia jest ekonomistą, ale bardziej z przypadku niż zamiłowania. Jego największą pasją są podróże, zwłaszcza do miejsc wysokich, stromych i skalistych. Niewiele brakuje mu do zdobycia Korony Gór Polski, ale jego ambicje sięgają dalej. Lepiej niż w otoczeniu betonu i wielkopłytowej zabudowy czuje się wśród drzew i gór, które są jego największą miłością (zaraz obok ekosystemów leśnych), a obiektyw jego aparatu woli architekturę zabytkową niż nowoczesną. Najbardziej interesuje go historia współczesna, jako ta najlepiej poznana i pozostawiająca najmniej znaków zapytania. Wszystkie zwierzęta uważa za równorzędnych mieszkańców Ziemi. Zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, w „National-Geographic.pl” pisze przede wszystkim o przyrodzie i historii. Zagorzały przeciwnik betonozy. Prywatnie opiekun dwóch wspaniałych gryzoni.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...