To największe poradzieckie miasto-widmo. Workuta wygląda jak z horroru, a jej historia faktycznie go przypomina
W zamarzniętych na kość mieszkaniach w szafach wciąż wiszą ubrania, na ścianach wiszą rodzinne zdjęcia, w kredensach stoi szkło a na regałach książki. Opuszczone, pełne śniegu i lodu bloki bez szyb, kopalnie i maszyny, wyglądają jak lokacje gry komputerowej – i faktycznie, trafiły do kilku gier. A jednak, wbrew wszystkiemu, Workuta wciąż żyje i mieszka tu kilkadziesiąt tysięcy ludzi.

Spis treści:
- Jedno z najzimniejszych miejsc Europy – klimat Workuty
- Bogactwa naturalne i obozy pracy
- Czarne złoto Arktyki: kopalnie Workuty
- Workuta dziś: miasto cieni i „zakładnicy” Północy
- Workuta w popkulturze: gry i urbex
Położona 160 kilometrów na północ od koła podbiegunowego, Workuta wygląda jak najbardziej przygnębiające miejsce na świecie. To miasto, które powstało na fundamencie niewolniczej pracy – na początku lat 50. XX wieku w kilkunastu obozach przebywało ponad 70 tysięcy ludzi, w tym Polacy. Po ich likwidacji, pod koniec lat 80. w Workucie mieszkało ponad sto tysięcy ludzi, dziś – niecałe 50. Powoli lecz nieubłaganie staje się ona miastem-widmem, z tysiącami opuszczonych mieszkań.
Jedno z najzimniejszych miejsc Europy – klimat Workuty
Panuje tu klimat subarktyczny, charakteryzujący się krótkim, chłodnym latem oraz ekstremalnie długą i śnieżną zimą. Trwa ona od ośmiu do dziesięciu miesięcy, a średnia temperatura w lutym spada do około minus 20°C. To właśnie w Workucie odnotowano rekordowo niską dla kontynentu europejskiego temperaturę minus 52 st. Celsjusza. Noc polarna trwa od 17 do 27 grudnia, natomiast dzień polarny od 30 maja do 14 lipca.
Otoczenie miasta to monotonna, pozbawiona lasów tundra, której grunt przez większą część roku skuwa wieczna zmarzlina. Latem rozmarza na głębokość zaledwie kilkudziesięciu centymetrów, zamieniając okolicę w podmokłe bagno, nad którym unoszą się chmary komarów i niezwykle agresywnych meszek. To właśnie w tym niegościnnym krajobrazie Sowieci postanowili zbudować jeden ze swoich najstraszniejszych i najważniejszych kompleksów obozowych.

Bogactwa naturalne i obozy pracy
Historia Workuty jest nierozerwalnie związana z Gułagiem – systemem obozów pracy przymusowej w ZSRR. Wszystko zaczęło się w 1930 roku, gdy odkryto bogate złoża węgla. Już rok później przybyli tu pierwsi więźniowie, którzy w nieludzkich warunkach budowali podwaliny pod przyszły przemysł. W 1938 roku utworzono Workutłag, który z czasem stał się jednym z największych i najcięższych obozów pracy w ZSRR.
Więźniowie zbudowali od podstaw nie tylko 22 kopalnie, ale także całą infrastrukturę: drogi, linie kolejowe (w tym strategiczną Peczorską Magistralę Kolejową) oraz samo miasto, które prawa miejskie otrzymało w 1943 roku. Szacuje się, że w latach 1932–1962 przez obozy Workuty przeszło około 2 milionów osób, a liczba ofiar śmiertelnych mogła wynieść nawet 200 tysięcy.
W lipcu 1953 roku, kilka miesięcy po śmierci Stalina, w obozach Workuty wybuchł jeden z największych buntów w historii Gułagu. Dekret o amnestii objął głównie więźniów kryminalnych, pomijając politycznych, co stało się iskrą dla masowego protestu. Około 15 600 więźniów w kilku obozach odmówiło wyjścia do pracy, żądając rewizji wyroków i poprawy warunków. Bunt został brutalnie stłumiony 1 sierpnia w obozie przy kopalni nr 29.
Obozy ostatecznie zlikwidowano w 1962 roku, jednak wielu byłych więźniów pozostało w mieście, nie mając dokąd wrócić. Podobnie przygnębiającą historię ma wiele innych miejsc na terenie dawnego ZSRR, m.in. Norylsk.
Polacy w Workucie
Polacy stanowili znaczącą grupę więźniów i zesłańców w Workucie. Pierwsza duża fala napłynęła po agresji ZSRR na Polskę w 1939 roku. Choć układ Sikorski-Majski z 1941 roku przyniósł wielu z nich amnestię, po 1945 roku do łagrów trafiła kolejna grupa Polaków, w tym żołnierze Armii Krajowej.
Wśród znanych postaci, które przeszły przez piekło Workuty, byli m.in. kardynał Kazimierz Świątek, pisarka Beata Obertyńska czy harcmistrz Józef Grzesiak „Czarny”. Repatriacja Polaków stała się możliwa dopiero po 1955 roku, na mocy porozumień między rządami ZSRR a PRL. Do dziś w tundrze wokół Workuty odnaleźć można drewniane krzyże upamiętniające polskich więźniów.
Czarne złoto Arktyki: kopalnie Workuty
Strategiczne złoża wysokiej jakości węgla koksowniczego o niskiej zawartości siarki, kluczowego dla sowieckiej metalurgii, były jedynym powodem, dla którego zbudowano miasto i cały kompleks przemysłowy. Pierwszą sztolnię, „Rudnik nr 1”, uruchomiono w 1934 roku. Pod koniec lat 80. XX wieku Workutę otaczała sieć 13 kopalń.

Po rozpadzie Związku Radzieckiego górnictwo w Workucie zaczęło gwałtownie podupadać. Gospodarka rynkowa obnażyła jego słabości: wysokie koszty pracy najemnej w warunkach arktycznych sprawiły, że wydobycie węgla stało się nieopłacalne. Stopniowo zamykano kolejne kopalnie. Dziś pozostały czynne zaledwie 4: Vorgashorskaya, Vorkutinskaya, Zapolyarnaya oraz Komsomolskaya. Ta ostatnia jest najgłębszą kopalnią węgla w Rosji, schodzącą na głębokość ponad 1100 metrów.
Symbolicznym końcem pewnej epoki była tragiczna katastrofa górnicza w 2016 roku, w której w wyniku wybuchów metanu zginęło 36 osób. Upadek przemysłu wydobywczego stał się bezpośrednią przyczyną katastrofy demograficznej i społecznej, z którą miasto zmaga się do dziś.

Workuta dziś: miasto cieni i „zakładnicy” Północy
Dzisiejsza Workuta to obraz drastycznego wyludnienia. Miasto otacza „pierścień” opuszczonych osiedli górniczych, takich jak Rudnik czy Chalmer-Ju, które zamieniły się w miasta-widma. Dla wielu mieszkańców stała się pułapką, z której nie sposób uciec. Ze względu na koszty utrzymania pustych budynków, w mieście trwa program „kontrolowanej kompresji”: mieszkańcy zamykanych osiedli są stopniowo przenoszeni do centrum.
Workuta oferuje obecnie jedne z najtańszych mieszkań w Rosji – trzypokojowe lokum można kupić już za równowartość tysiąca dolarów, a niekiedy lokale oddawane są za darmo w zamian za przejęcie opłat za media. Rządowy program przesiedleńczy działa niezwykle wolno, a wielu starszych mieszkańców czuje się „zakładnikami Dalekiej Północy”, bez szans na opuszczenie miasta przed śmiercią.
A jednak w Workucie wciąż tli się życie. Działa monumentalny Pałac Kultury Górników, a co roku odbywa się Festiwal Północy. W 2023 roku rząd Rosji nadał Workucie status „arktycznego bastionu”, co wiąże się z obietnicami nowych inwestycji.

Workuta w popkulturze: gry i urbex
Podczas gdy realna Workuta powoli znika z mapy, jej legenda odradza się w zaskakujący sposób w wirtualnym świecie. Najbardziej znanym przykładem jest gra „Call of Duty: Black Ops”, w której gracz bierze udział w brawurowej ucieczce z tamtejszego łagru, nawiązującej do powstania z 1953 roku. Miasto pojawia się także w grze przygodowej „Z.A.T.O. // I Love the World and Everything In It”, osadzonej w fikcyjnej, zamkniętej strefie Vorkuta-5.
Dla fanów urbeksu (eksploracji miejskiej, szczególnie miejsc opuszczonych) Workuta to miejsce kultowe. Opuszczone bloki mieszkalne z zamarzniętymi wnętrzami, porzucone kopalnie i postsowieckie slogany, jak „Chwała zdobywcom Arktyki”, przyciągają fotografów i podróżników, choć – z oczywistych względów – ostatnio głównie rosyjskich. Zdjęcia m.in. Lany Sator i Marii Passer czy filmy kanału Youtube Ninurta są na to najlepszym dowodem.
Nasza autorka
Magdalena Rudzka
Dziennikarka „National Geographic Traveler" i „Kaleidoscope". Przez wiele lat również fotoedytorka w agencjach fotograficznych i magazynach. W National-Geographic.pl pisze przede wszystkim o przyrodzie. Lubi podróże po nieoczywistych miejscach, mięso i wino.

