Najbardziej konserwatywny emirat postawił na kulturę zamiast blichtru. Muzea są tu ważniejsze niż wieżowce
Szardża nie błyszczy jak Dubaj, nie imponuje monumentalnością jak Abu Zabi. Słynie z białych plaż i rezerwatów przyrody. Więcej o Zjednoczonych Emiratach Arabskich piszemy w najnowszym wydaniu „Travelera”.

Spis treści:
- Szardża – najbardziej konserwatywny emirat ZEA
- Atrakcje Szardży – muzea, meczety i nowoczesna sztuka
- Pustynie i plaże Szardży – natura poza miastem
- Szardża – informacje praktyczne
Będąc w ZEA, szukałam miejsca bardziej zakorzenionego w tradycji, pełnego orientalnego nastroju i refleksji. I to właśnie tu, w Szardży, to odnalazłam. Nazwa emiratu pochodzi od arabskiego rdzenia oznaczającego „wschód”, dlatego mieszkańcy z dumą nazywają go „krajem, gdzie wschodzi słońce”.
Od razu poczułam, że to miejsce inne niż sąsiednie. Wydało mi się lekko zamglone, jakby ktoś posypał dachy domów i strzeliste minarety warstwą rdzawego piasku. W Emiratach mówi się, że Dubaj buduje wieżowce, Abu Zabi inwestuje w potęgę, a Szardża – pielęgnuje duszę. To trzeci co do wielkości emirat ZEA, zaraz po Abu Zabi i Dubaju, zamieszkany przez 1,8 mln osób.
Szardża – najbardziej konserwatywny emirat ZEA
Emir Szardży, szejk Sułtan ibn Muhammad Al-Qasimi, będąc pisarzem, od lat pracuje nad wizerunkiem swojego emiratu jako oazy wiedzy i humanistyki. To tu powstają jedne z najważniejszych w świecie arabskim centra kultury i projekty literackie – nic dziwnego, że w 2019 r. UNESCO przyznało mu tytuł Światowej Stolicy Książki. Musiałam jednak pamiętać, że ta intelektualna oaza jest równocześnie miejscem, gdzie zasady islamu są wyjątkowo surowo przestrzegane. Emirat uchodzi za najbardziej konserwatywny w ZEA.

Znajduje to swoje odzwierciedlenie m.in. w ubiorze. Widziałam kobiety ubrane w długie czarne abaje, z hidżabem zakrywającym włosy, szyję i uszy. Wiele z nich nosi również nikab – maskę zakrywającą dolną część twarzy, pozostawiającą widoczne jedynie oczy. Na publicznych plażach nie wolno nosić bikini ani jednoczęściowych kostiumów. Kobiety mogą wejść do wody jedynie w długiej tunice i legginsach lub w tzw. burkini. Stroje kąpielowe są dozwolone tylko na niektórych prywatnych, hotelowych plażach.
W imię zasad islamskiej skromności haya w czasie ramadanu ubierają się w jeszcze bardziej bezkształtne i zakrywające ciało czarne stroje. Haya dotyczy również turystek – w muzeach, parkach, centrach handlowych trzeba mieć zakryte ramiona i kolana, unikać obcisłych czy prześwitujących tkanin. Szardża, jako jedyny emirat w kraju, posiada formalnie ustalone przepisy dotyczące „modest dress” i stosowania się do zasad obyczajowych. Również publiczne okazywanie uczuć nie jest tu mile widziane.
Wieczorem nie spodziewałam się więc dyskotek ani klubów. Życie nocne w zachodnim rozumieniu tu po prostu nie istnieje. Sprzedaż alkoholu jest surowo zakazana, co wpływa zarówno na charakter turystyki, jak i codzienne zwyczaje mieszkańców. Trzeba pogodzić się z tym, że przez cały pobyt nie napijecie się ani kieliszka wina w hotelu i w restauracji. Władze emiratu twierdzą, że w ten sposób pilnują społecznego porządku, zgodnie z tradycyjnymi normami islamu.
Atrakcje Szardży – muzea, meczety i nowoczesna sztuka
Przemierzając miasto w jasnej, długiej sukience, rozpoczęłam zwiedzanie od Muzeum Cywilizacji Islamskiej – jednego z najciekawszych w regionie. Przyglądałam się starym mapom, niezwykle cienkiej porcelanie, misternie kaligrafowanym manuskryptom. Od przewodnika dowiedziałam się, że to miejsce przez lata uchodziło za centrum wiedzy o świecie.
Następnym przystankiem na mojej trasie był Heart of Sharjah – kompleks odrestaurowanych dzielnic, po których chodziłam, wyobrażając sobie to miejsce, jakim było kiedyś, gdy mieszkali tu handlujący perłami kupcy. Zatrzymałam się na chwilę przy Al Hisn Fort – dawnym domu szejków i zarazem twierdzy, która strzegła wybrzeża. Dziś jest siedzibą rządu i rezydencją wszechwładnej rodziny Al Qasimi. Od zawsze zainteresowana literami nie mogłam ominąć Muzeum Kaligrafii. Długo patrzyłam na arabskie znaki, które niczym muzyczne frazy zakręcają, dosłownie płyną po pergaminie. Kaligrafia arabskiego alfabetu wydała mi się tutaj, w Arabii, niemal formą medytacji.
Al Noor jest jednym z dwóch z 700 meczetów w Szardży dostępnych dla zwiedzających niebędących muzułmanami. Jasne mury i strzeliste minarety nie zrobiły na mnie tak dużego wrażenia jak znajdująca się tam, wpisana do „Księgi rekordów Guinnessa”, największa na świecie skrzynia na darowizny. W Al Noor można nie tylko robić zdjęcia i filmować, ale też napić się mocnej arabskiej kawy.
Po wyjściu usiadłam nad laguną Al Majaz i obserwowałam odbicia budynków w spokojnej wodzie. Ale nie trwało to długo, bo czekało na mnie jeszcze 20 nowoczesnych instalacji muzealnych – w pełni interaktywnych, z których Szardża jest bardzo dumna. Wybrałam spośród nich „Pokój deszczu”, w którym krople non stop spadają ze zraszaczy umieszczonych pod sufitem. Gdy jednak zbliżyłam się do ściany wody, zdarzyła się rzecz zadziwiająca. Woda rozstąpiła się, pozostawiając wokół mnie suchy tunel powietrza.
Wieczór spędziłam zaś w dzielnicy Al Qasba. Przeszłam się modnym deptakiem i przysiadłam w jednej z kawiarni. Byłam tam jedyną kobietą bez abai i hidżabu.
Pustynie i plaże Szardży – natura poza miastem
Następnego dnia opuściłam miasto. Krajobraz nagle przybrał odcień ochry, a Szardża zaczęła odsłaniać przede mną to, co ma najcenniejszego: wąwozy, rude wydmy, akacjowe lasy i plaże. Najbardziej magnetycznym miejscem wydała mi się Mleiha i jej pustynny krajobraz. Pomarańczowy piasek ma tam barwę, jakiej nie widziałam nigdzie indziej w Emiratach. Jest to ponoć zasługa obecnych w nim domieszek żelaza i magnezu. Usiadłam pod Fossil Rock i dotknęłam skał, których skamieliny pamiętają życie sprzed miliona lat.
W Mleiha Astronomy Centre, które wygląda jak futurystyczna perła wyrzucona na pustynię, najpierw podziwiałam pierścienie Saturna, kratery Księżyca i odległe mgławice przez teleskop. A potem wyszłam na zewnątrz, żeby popatrzeć na nocne niebo gołym okiem i przekonać się, że teleskop, tu na pustyni, nie jest nam do niczego potrzebny.

Odwiedziłam też plaże. W Al Khan Beach życie toczy się leniwie: rodziny piknikują, dzieci budują zamki z piasku. Z kolei Al Fisht Beach oferuje ciszę i przestrzeń, w której mogłam się poczuć samotnym wędrowcem. Najbardziej niezwykłe są jednak plaże na wschodnim wybrzeżu, tuż przy Oceanie Indyjskim, szczególnie te w Khorfakkan, gdzie góry schodzą wprost do morza, a fale uderzają o czarne skały. Zatrzymałam się w tym miejscu na dłużej, chłonąc widok. To tu najbardziej zatęskniłam za swobodną kąpielą bez krępujących ciało szat.
Wschodnia część emiratu to zupełnie inny krajobraz – jaśniejszy, rzeźbiony przez wodę i góry. Trafiłam do oazy Wadi Shees otoczonej przez rzędy palm i strumień płynący wśród skalnych ścian. Podziwiałam też lasy akacjowe Al Faya i Al Dhaid, które pojawiają się na granicy pustyni. Ich korony rozciągają się, chroniąc przed słońcem, a cienkie gałęzie rzucają na piasek ażurowe wzory. Są częścią rezerwatów, a emirat chroni je z determinacją, zdając sobie sprawę z tego, że to one czynią go wyjątkowym.
Pojechałam także do rezerwatu Al Hefaiyah. Wśród gór i żółtych skał, z platformy widokowej wypatrywałam gazeli, oryksów i lisów pustynnych, ucząc się przy tym cierpliwości – pustynne zwierzęta nie znają pośpiechu. Jeszcze bardziej zaciekawiło mnie Wasit Wetland Centre, które – na przekór moim pustynnym wyobrażeniom – okazało się prawdziwym królestwem wody. Gromadzą się tu ptaki wędrowne, flamingi i czaple, które obserwowałam, nie zakłócając ich spokoju, nie wypowiadając ani jednego słowa, bo najpiękniejsze rzeczy odkrywa się w całkowitej ciszy.
Jak zaplanować podróż do Szardży?
Dojazd
Linia lotnicza Air Arabia obsługuje bezpośredni lot z Warszawy. Czas podróży to ok. 5 godz. i 30 min. Takie połączenie to najprostsza i najszybsza opcja, a ceny biletów zaczynają od 1,2 tys. zł w dwie strony.
Nocleg
- The Chedi Al Bait to butikowy 5-gwiazdkowy hotel stworzony w starych, odrestaurowanych domach w historycznej części miasta. Zamiast typowego resortu daje klimat tradycyjnej emirackiej architektury i orientalnej elegancji. Cena: od 400 zł za pokój 2-os. ze śniadaniem.
- Sahara Beach Resort&Spa. Nadmorski 5-gwiazdkowy hotel z prywatną plażą, basenem i udogodnieniami spa. Dobre miejsce na wakacje na Półwyspie Arabskim. Cena: od 200 zł za noc w pokoju 2-osobowym ze śniadaniem.
Muzea
Do większości muzeów w Szardży trzeba kupić bilet wstępu, jednak opłaty są zazwyczaj symboliczne.
- Sharjah Museum of Islamic Civilization (Muzeum Cywilizacji Islamskiej) – bilet dla osoby dorosłej: 10 dirhamów (10 zł), dzieci (2–12 lat): 5 dir. (5 zł), dzieci poniżej 2 lat wchodzą za darmo.
- Sharjah Heritage Museum – 10 dir. dla dorosłych (ok. 10 zł), 5 dir. dla dzieci 2–12 lat (5 zł), darmowy wstęp dla maluchów.
- Sharjah Art Museum – wstęp jest bezpłatny.
Jedzenie
- Prawdziwym przysmakiem jest długo gotowana jagnięcina serwowana na aromatycznym ryżu.
- Bardzo mi smakował balaleet – słodko-słona potrawa z cienkich makaronowych nitek z szafranem i cukrem, podawana z omletem.
- Polecam restaurację Mushmaool Arabic Grill, w której menu znajdziemy m.in. kebaby, szisz tawook (kurczak z grilla) i typowe arabskie przekąski. Ceny od 10 zł za danie.
Źródło: National Geographic Traveler
Więcej o Zjednoczonych Emiratach Arabskich przeczytasz w magazynie „National Geographic Traveler” nr 1/2026.

Nasza ekspertka
Marzena Mróz
Redaktorka naczelna magazynu „Business Traveler Poland”. Podróżniczka. Publikuje m.in. w „National Geographic Traveler”.


